Jak w wielkim skrócie wyjaśnić, na czym polega działalność NDM?
Marcin Baran: Posłużyłbym się pytaniem: wolisz opiekę państwowego szpitala czy prywatnego gabinetu? Bo my jesteśmy właśnie takim prywatnym gabinetem. Lekarz oczywiście przyjmie Cię w szpitalu. Ale wszyscy wiemy, że jednak lepiej Cię obsłuży w prywatnym gabinecie. Wykona to samo w obu miejscach, ale będzie to zupełnie inna jakość.
Jest kilka słów – kluczy, które szczegółowo charakteryzują działalność NDM oraz Wasz stosunek do klienta, inwestora. Pierwsze z nich to jakość. Firma zapewnia bardzo wysoki poziom usług oraz produktów oferowanych inwestorom.
Grzegorz Gurbin: Naszym klientom oferujemy podmiotowość w świecie finansów, należną uwagę i szacunek do powierzonych nam środków. To zupełnie inne podejście od tego, jakie proponują duże instytucje, bazujące czasami na całkowitym braku uwagi dla klienta, unikaniu go po zawarciu transakcji lub pozostawianiu go samemu z np. powstałymi problemami. My działamy inaczej. Jesteśmy z klientem na każdym etapie, nie unikamy trudnych rozmów, kiedy sytuacja tego wymaga, nie zostawiamy go bez informacji i pomocy. Inwestor jest dla nas najważniejszy.
Łukasz Martyniak: Takich typowych bankowców ogranicza to, że często już dzisiaj, w zdecydowanej większości, banki nie wychodzą po zewnętrzne instrumenty. Chcą się poruszać tylko w swoich ofertach. Weźmy przykład klienta, który kilka dni temu trafił do Marcina. W banku zaproponowano mu transakcję zakupu obligacji skarbowych. Ale takich, którymi ten bank dysponuje. A klient wiedział, że dostępne są także inne możliwości inwestycji w obligacje.
Marcin Baran: Po konsultacjach, analizie oraz wybraniu najlepszej opcji klient od razu polecił przygotowanie stosownych dokumentów w celu sfinalizowania transakcji. To jest właśnie nasza przewaga. Pracownicy banków nie mogą albo nie chcą podawać innych narzędzi niż swoje, a ich niekoniecznie są najlepsze.
Grzegorz Gurbin: Jesteśmy po to, aby zapewnić klientom pełną opiekę finansową i okołofinansową w wykonaniu profesjonalistów czuwających nad ich środkami. Doradcy wynagradzani są od aktywów klientów, więc każdemu zależy na tym, aby pracowały jak najlepiej.
Klienci niezależnych dystrybutorów chcą być wyjątkowi?
Paweł Reczulski: Klienci niezależnych dystrybutorów chcą być dobrze obsłużeni. Nie interesuje ich oferta, jaką może otrzymać każdy. A my potrafimy zapewnić im takie możliwości.
Grzegorz Gurbin: Instytucje niezależnego doradztwa finansowego rozwijają się coraz szybciej. A Polacy coraz częściej wybierają produkty finansowe proponowane przez niezależnych dystrybutorów, którzy nie są związani z dużymi instytucjami finansowymi – bankami lub ubezpieczycielami. To wyraźny trend na rynku, szczególnie widoczny w segmencie obsługi klienta zamożnego. Tłumaczymy klientom — mamy na to czas, mamy wiedzę, mamy możliwości. Zrozumienie tego, z czego się bierze wynik i co jest dobre dla klienta w jego konkretnym przypadku, to taka nasza typowa usługa. Licencjonowane doradztwo pozwala nam na pomaganie klientom. Dlaczego jesteśmy dobrzy w tym co robimy? Dlaczego warto działać z niezależnymi? Oferta doradców z banków, nawet tych premium się kurczy i konkurencyjność spada. Kierunek jest jeden i raczej ten trend się nie zmieni, bo takich firm jak nasza w ostatnich latach powstało kilka.
Paweł Reczulski: Jak aktualnie wygląda obsługa inwestorów w bankach, wszyscy wiemy. Ograniczony wachlarz produktów oraz oferta od jednego, zazwyczaj swojego Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. Klienci niesztampowi, wymagający, widząc brak możliwości wybrania dla siebie najlepszych z dostępnych na rynku rozwiązań, szukają innych miejsc do zainwestowania kapitału, wychodzą „na Łukasz Pieczyński 13 Biznes i Inwestycje zewnątrz” i szukają czegoś, co dają im niezależni dystrybutorzy. A my w NDM, koncentrujemy się na tym czego potrzebuje klient, czyli na codziennym wspieraniu go w podejmowaniu decyzji związanych z jego finansami.
Kto jest i kto może być Waszym klientem?
Łukasz Martyniak: Tak jak już wcześniej wspominaliśmy, oferujemy jedną z najszerszych palet rozwiązań na rynku, produkty i projekty unikalne dedykowane dla klienta zamożnego albo bardzo zamożnego. Z naszej pomocy i oferty korzystają zarówno ci, którzy dopiero budują swój majątek, jak i ci już mający doświadczenie w gromadzeniu i pomnażaniu kapitału. Naszą siłą jest nasz potencjał oraz oferta łamiąca istniejące mniemanie inwestorów o dotychczasowych metodach inwestowania. Często ciężko jest się im przełamać, wyrwać z rutyny, sztampy i zasiedzenia w pewnych schematach. Widząc naszą ofertę i sposób działania, czasami otwierają usta ze zdumienia. A to jest dla nas potwierdzeniem słuszności obranej drogi.
Marcin Baran: Nie pochłaniają nas inne obowiązki czy zadania, które jednocześnie musimy wykonywać. A tak wygląda obsługa inwestorska w bankach. My jesteśmy całkowicie do dyspozycji klienta. Koncentrujemy się na nim, bo wiemy, że nie można prowadzić polityki inwestycyjnej i budować portfela inwestycyjnego bez osobistego zaangażowania. Musimy szczegółowo poznać sytuację nie tylko finansową, ale również osobistą każdego klienta. Dzięki temu możemy dobrać odpowiednią ofertę. Ta analiza czasami przynosi zaskakujące wnioski i obnaża także pewne niedoskonałości i zaszłości w portfelu klienta. W tym momencie automatycznie pojawia się kolejne słowo – klucz: porządek. Co się pod nim kryje?
Grzegorz Gurbin: W ramach usługi licencjonowanego doradztwa inwestycyjnego pomagamy naszym klientom porządkować ich zasoby, ich stan posiadania, uregulować sytuację, poukładać elementy ich portfela. Bo często ulokowane są one w różnych miejscach. Mało tego, zdarza się, że klient nawet nie pamięta, czym dysponuje Łukasz Martyniak Marcin Baran 14 Biznes i Inwestycje i w jakiej sytuacji znajduje się dany produkt. Mówiąc wprost, klienci często sami nie wiedzą, co mają. Ktoś im coś kiedyś gdzieś sprzedał. Ale minął pewien czas, natłok zdarzeń i działań spowodował skuteczne przykrycie ich w pamięci. My je odkrywamy, porządkujemy, badamy aktualny stan, opłacalność. Prosimy naszych klientów: przynieście dokumenty, my przygotujemy listę wszystkich waszych inwestycji i sprawdzimy, z czym w ogóle mamy do czynienia, co się jeszcze nadaje, czego się pozbyć.
Paweł Reczulski: Tak naprawdę nikt tego nie robi. Bo każdy podaje tylko to, co ma do sprzedania. Większość instytucji bankowych nie zapewnia odpowiedniego serwisu wszystkich posiadanych przez klienta aktywów. Nie zwraca na nie uwagi i nie dba o nie. W banku doradca ma wszystko na głowie — od przelewów po serwis, weryfikację rachunku, depozyty, wszystkie takie elementy bieżącej obsługi. Te wszystkie dodatkowe, poboczne zadania ograniczają bankowców. Na kompleksową obsługę inwestycji często nie starcza im czasu. My działamy inaczej. Koncentrujemy się na kliencie i jego potrzebach. A uporządkowanie jego sytuacji właśnie do tego należy. I jeszcze jedno – ciągłe przypominanie klientowi i uzmysławianie co ma w portfelu i jaki jest stan tych elementów. My jesteśmy od tego, aby pilnować i dbać. Klienci mają różne doświadczenia związane z zarabianiem przez lata pieniędzy i mają też różne zaszłości z tego tytułu w różnych instytucjach. Klient może mieć dobre rozwiązanie w każdym miejscu. Jednak bardzo często to „dobre rozwiązanie” zdublowane jest w tych wszystkich instytucjach. Klient myśli, że ma zdywersyfikowany swój portfel w 4 różnych instytucjach, a ostatecznie okazuje się, że ma w nich to samo. Posiada np. fundusz o tym samym profilu inwestycyjnym, kupiony przez 4 różnych dystrybutorów. Jak zaczynamy współpracę, to zależy nam, żeby wyłożył na stół, co ma i gdzie. I zaczynamy porządkować jego sytuację. Patrzymy na całość środków klienta, a nie tylko na te, które teraz chciałby zainwestować.
Łukasz Martyniak: Do klientów trzeba raz na dwa, trzy miesiące wracać z tymi informacjami — co mają, gdzie, jakie są ryzyka, co ewentualnie zamienić. Np. ktoś sprzedał obligacje skarbowe, zanim NBP zaczął podnosić stopy procentowe. Klient, jeśli nie orientuje się w swoich zasobach i nie sprawdził sytuacji, może nie wiedzieć, że ma na tym produkcie stratę i z czego ona wynika.
Wiąże się to z edukacją. To ważne słowo w inwestowaniu.
Marcin Baran: Zawsze to podkreślamy. To my musimy mieć wiedzę i doświadczenie. I to na takim poziomie, który zagwarantuje bezpieczeństwo naszym inwestorom. Oczywiście, sporym ułatwieniem jest wiedza naszych klientów. Im większa, tym sprawniej pomaga w zbudowaniu wzajemnych relacji, w komunikacji, w podejmowaniu pewnych działań. Chcemy, aby nasi klienci dysponowali najlepszymi i najdokładniejszymi informacjami dotyczącymi ich inwestycji, jakie są ich aktualne wyniki, jakie czynniki rynkowe mogą im sprzyjać, jakie są zagrożenia, gdzie i kiedy mogą się pojawić. Chcemy, aby wiedzieli, jakie są podstawy inwestowania, rozumieli mechanizmy funkcjonujące na rynku, co pomaga, a co przeszkadza w podejmowaniu prawidłowych decyzji inwestycyjnych. To wszystko potem procentuje. Dzięki tym działaniom edukacyjnym klienci często zupełnie inaczej postrzegają rynek finansowy, a także ryzyko towarzyszące inwestowaniu. Ryzyko to nie jest już tylko możliwość poniesienia strat, ale to także szansa odniesienie ponadprzeciętnego zysku. Zawsze podkreślamy to, o czym już mówiliśmy w jednym z wywiadów, my nie obiecujemy gruszek na wierzbie, złotych gór, nie roztaczamy nierealnych wizji. Zależy nam, aby klient inwestował świadomie. To pomaga w budowaniu zaufania we wzajemnych relacjach.
Następne słowo – klucz, czyli partnerstwo. Co to właściwie oznacza w przypadku NDM?
Grzegorz Gurbin: To zasada „WIN-WIN”, czyli wszystkie strony muszą osiągnąć zadowalający dla nich efekt.
Łukasz Pieczyński: Z naszymi klientami przeżyliśmy już niejedną hossę i bessę. Można powiedzieć, że jesteśmy z nimi na dobre i na złe. Bo klienci oczekują od nas informacji i opieki nie tylko, kiedy jest dobrze, ale również, gdy na rynku dzieje się źle. To podejście, które przyjęliśmy, rozpoczynając tę pracę. Chcemy zapewnić inwestorowi najlepszy serwis, pełne zaangażowanie i kompetencję.
Dla klientów bardzo liczy się bezpieczeństwo. W jaki sposób spełniacie ten wymóg?
Paweł Reczulski: Nad dystrybucją różnego rodzaju inwestycji czuwa Komisja Nadzoru Finansowego. Instytucja taka jak Nasza, zajmująca się taką działalnością inwestycyjną, musi posiadać odpowiednie licencje oraz zezwolenia na dystrybucję i doradztwo inwestycyjne. KNF kontroluje także, w jaki sposób wykonywane są przez dystrybutorów czynności maklerskie w relacjach z klientami oraz dobór oferowanych instrumentów finansowych.
Zaufanie. Niezwykle ważne w Waszej działalności. Bo przecież klienci powierzają Wam znaczne środki finansowe.
Łukasz Martyniak: W naszej pracy najważniejsze jest to, żeby klienci od samego początku rozumieli, na czym polega inwestycja, żeby poznał wszystkie aspekty z nią związane. Nie chodzi o to, żeby komuś coś sprzedać jednorazowo. To nie jest naszym celem. Nie chcemy być dla klientów tzw. przelotną znajomością, jednorazowym strzałem, krótką relacją. Zależy nam na nawiązywaniu współpracy długoterminowej, niejednokrotnie trwającej pokolenia. Opieramy ją na zaufaniu i relacjach, które budujemy na dobrych decyzjach inwestycyjnych. Tego inwestor nie znajdzie w banku. Bo tam nie otrzyma właściwego serwisu od pracownika, który ma na głowie wiele innych spraw i obowiązków.
Grzegorz Gurbin: Działamy na rynku regulowanym przez Krajowy Nadzór Finansowy i podlegamy jego rygorom. Niezależny dom Maklerski to organizacja, w ramach której inwestorzy z sukcesem inwestują od kilkunastu lat. W Szczecinie oddział istnieje już kilka lat, a każdy z nas od ponad dekady funkcjonuje na tym rynku. To przecież o czymś świadczy. Myślę, że cieszymy się uznaniem klientów, bo cały czas nasze relacje z klientami opieramy właśnie na zaufaniu, profesjonalizmie, bezpieczeństwie, szczerości i zasadach partnerskich.
Podziękowania za pomoc w realizacji sesji dla Hotelu Dana.









