- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Osiemnastka

Strona głównaOsiemnastka

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Straszny ruch teraz w moim życiu. To w końcu ostatnie dni przed „osiemnastką”. Wszystko już prawie przygotowane. Zaproszenia rozesłane, muza zapewniona, catering wybrany, a i dodatkowych atrakcji nie zabraknie.

Wielu przyjaciół zapowiedziało swój przyjazd. Przyjąć dwadzieścia tysięcy ludzi to duże wyzwanie, ale w końcu nie pierwsze to urodziny, podobne obchodzimy we wrześniu już od lat. Tylko w tym roku ta pełnoletniość – to zobowiązuje. Kiedy rozpocząłem przygotowanie prezentacji życia naszego jubilata, którą chciałbym wyświetlić gościom podczas imprezy, przed oczami zaczęły pojawiać się cudowne widoczki z przeszłości. Pojedyncze rysunki z których można ułożyć trochę nieskładny komiks z obrazem tych mijających osiemnastu lat. Poznaliśmy się jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. W klubie tenisowym, w liceum i na studiach. Na początku lat dziewięćdziesiątych, jako tzw. „dzieci Balcerowicza”, tak jak wielu rówieśników i my wzięliśmy życie (jakże wtedy młode) w swoje ręce i założyliśmy własne firmy. To właśnie te firmy stworzyły naszego jubilata – turniej tenisowy ATP Pekao Szczecin Open. Grzegorz Bargielski, Irek Maciocha i ich wspólnicy z firmy Masters zgłosili się do nas pewnego zimowego popołudnia z ofertą – mamy termin na turniej międzynarodowy, znajdźcie sponsora. My, czyli piszący ten artykuł i partnerzy z agencji reklamowej Bono obsługiwaliśmy Pomorski Bank Kredytowy. Zasialiśmy ziarenko i trafiło ono na podatny grunt. Paweł Frąckowiak, dyrektor marketingu w banku „łyknął” pomysł i wkrótce mogliśmy cieszyć się z rywalizacji zawodników z całej Europy. I ta pula nagród – całe 25 000 USD. Wtedy to robiło wrażenie. Był rok 1993. Boże jak my wtedy wyglądaliśmy. Te wąsy, bujne czupryny, garnitury o dziwnym kroju. A te pierwsze wydawnictwa reklamowe. Dziwnie się to dzisiaj ogląda. Trzy lata trwała przygoda z turniejem satelitarnym zanim zapragnęliśmy czegoś więcej. Chcieliśmy rozwoju, lepszych zawodników, większej liczby kibiców. I właśnie od 1996 roku rozpoczyna się trwająca do dzisiaj przygoda z challengerami. Od tego czasu, także rozwój naszego jubilata dostaje prawdziwego „kopa”. Startujemy z koncertami. Ten pierwszy, pojedynczy, sobotni występ orkiestry jazzowej, w kolejnym roku przekształca się w trwający do dzisiaj tygodniowy festiwal. Rok później montujemy duże trybuny i oświetlenie na korcie centralnym, bo tak jest na US Open. To właśnie w 1997 roku rozpoczynamy przygodę z „Meczem Dnia” rozgrywanym o 19.00. Ten pierwszy poniedziałek tamtego turnieju, będę pamiętał do końca życia. Ja, wieczny realista (niektórzy mówią, że raczej pesymista, ale nie mają racji) nie wierzę, że zapełnimy te nowe trybuny. Grzesiu Bargielski, jako zadeklarowany optymista, proponuje zakład obstawiając oczywiście komplet kibiców. Na szali stawiamy butelkę whisky, naszego ukochanego trunku. Jak ja się wtedy denerwowałem, jak chciałem polec. Przegrałem. I to była najsłodsza przegrana w moim życiu (tym bardziej, że whisky wypiliśmy później wspólnie). Przez kolejne lata wiele cudownych meczy, wizyty wspaniałych graczy, start turnieju artystów i wreszcie coś, czego nie da się zapomnieć. Ten list, w którym było zaproszenie do Paryża. A tam czekała na nas nagroda za najlepszą organizację turnieju challengerowego na świecie. I to już smakuje jak delicje. A do tego ten deser w postaci wręczających. Gustavo Kuerten, Carlos Moya i Andy Roddick to dla fana tenisa gratka nie z tej ziemi. Było pięknie wtedy (2002) i jest pięknie do dzisiaj. Spoglądam na wielkie pudło ze zdjęciami, wycinkami prasowymi. Tymi obrazami, anegdotami z życia jubilata mógłbym spokojnie wypełnić cały ten numer „Prestiżu“. Miejsca już niestety brak, zostawię je sobie w pamięci na kolejne jubileusze. A na tegoroczne urodziny, w imieniu osiemnastolatka, zapraszam na szczecińskie korty w dniach 13-19 września.

Krzysztof Bobala

 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

– Reklama –

1

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać