Był symbolem potęgi szczecińskiego rybołówstwa dalekomorskiego. Rozsławił nasze miasto, wprowadzając na rynek paprykarz szczeciński. Przedsiębiorstwo Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf” – prowadziło połowy na wielu morzach i oceanach, miało flotę i produkowało własne wyroby. Dziś po firmie nie ma śladu a i „paprykarz” ma niewiele wspólnego ze Szczecinem.
Złoty okres polskiego rybołówstwa dalekomorskiego to lata 60. Gryf łowił wtedy ryby na całym świecie. Był prekursorem połowów u wybrzeży Afryki Zachodniej. Pierwsze polskie konserwy z ryb afrykańskich zeszły z taśmy w Szczecinie w 1963 r. Były to m.in. gowik w sosie picadylli oraz pagrus w sosie pomidorowym. W 1965 r. powstał słynny paprykarz szczeciński, który podbił polski rynek i był eksportowany na kilka kontynentów. Ponadto, flota pomocnicza będąc przez pewien czas w strukturach PPDiUR „Gryf” dostarczała trawlerom na łowiskach w różnych rejonach świata zaopatrzenie, m.in. paliwo, wodę, opakowania dla produkcji realizowanej na statkach łowczych a odbierała mrożoną rybę i mączkę rybną.
W 1970 roku złowiono już 73 360 ton ryb i wyprodukowano 3600 ton konserw oraz wyrobów rybnych. Dwadzieścia lat później złowiono 140 tys. ton ryb własnymi statkami i skupiono w morzu z jednostek rybackich innych bander oraz zamrożono 30 tys. ton ryb, a także wyprodukowano 42 tys. ton wyrobów rybnych. W 1958 roku flota PPDiUR „Gryf” liczyła 23 statki a firma zatrudniała 1231 pracowników. W 1960 roku – 76 jednostek. W 1970 roku załoga liczyła 5,5 tys. osób. W 1980 – flota składała się z 31 statków. W 1990 roku – z 27 a w roku 2000 – tylko 10.

Najsławniejsza konserwa
„Paprykarz szczeciński” – był prawdziwym polskim hitem eksportowym. Trafiał na stoły w 32 krajach świata. A w jednym – w Kolumbii nawet go podrabiano. Choć szczeciński, to na dużą skalę nie jest już produkowany w stolicy Pomorza Zachodniego. Najczęściej wytwarzają go na własne potrzeby szczecińscy restauratorzy. Niewiele ma już jednak wspólnego z tym z lat 60, 70 i nawet 80. ubiegłego wieku. Nazwa „paprykarz szczeciński” nie była chroniona prawem. Dlatego podobne wyroby rybne pod tą nazwą produkuje wiele firm w całej Polsce, nawet na południu kraju.
Receptura powstała w laboratorium „Gryf-u” . To był pomysł racjonalizatorski. Chodziło o zagospodarowanie ścinek tafli zamrożonych ryb. Nasi technolodzy podczas rejsów próbowali w różnych portach lokalnych potraw. Szukali też oryginalnych przypraw. Kiedyś trafili w Afryce na lokalny przysmak o nazwie „czop-czop”. Po powrocie do kraju szef technologów spytał dziewczyn, czy nie dałoby się go wyprodukować. Popróbowały, pokombinowały, dobrały odpowiednią recepturę, a że laboratorium stało na bardzo wysokim poziomie, udało się. Charakterystyczny smak paprykarza pochodził od sprowadzanej przez nas z Nigerii przyprawy„pima”. Trochę przypominała węgierską paprykę, stąd nazwa „paprykarz”. Na smak też miały wpływ pomidory sprowadzane prosto z Węgier lub Rumunii, dużo lepsze od krajowych. To co dziś oferowane jest na rynku prócz nazwy niczym nie przypomina dawnego przysmaku z „Gryfa” – wspominał Bogusław Borysowicz – długoletni pracownik PPDiUR „Gryf” w Gazecie Wyborczej.

Początek końca
Zakres działalności PPDiUR „Gryf” z biegiem lat ulegał zmianom. Reorganizacje trwały aż do połowy lat 80. ubiegłego wieku. W 1985 roku firma przejęła przylegające do Nabrzeża Bułgarskiego tereny i obiekty po byłych Zakładach Mięsnych. Zaczęła też zarządzać 10 km nabrzeżem w porcie rybackim w Szczecinie. Ale wtedy też zaczął się powolny upadek przedsiębiorstwa. Od końca lat 60. trwał proces zmian w swobodnym dostępie do szelfowych łowisk, na których pracowały statki rybackie „Gryfa”. To miało coraz większy wpływ na funkcjonowanie firmy. Pod koniec lat 70. USA i Kanada wprowadziły 200-milową strefę ekonomiczną, co spowodowało, że polska flota rybacka musiała opuścićten rejon. Potem łowiska u wybrzeży afrykańskich oraz w pobliżu Falklandów. Czas transformacji ustrojowej i gospodarczej w Polsce przyniósł załamanie rentowności firmy. W 1991 roku PPDiUR „Gryf” został podzielony na trzy niezależne od siebie podmioty – Przedsiębiorstwo Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf”, Przedsiębiorstwo Przemysłu Spożywczego „Gryfryb” i Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowe „Port Rybacki Gryf”. Niewiele to pomogło. Pogłębiały się trudności z dostępem do dobrych łowisk, rosły koszty zakupu licencji połowowych oraz utrzymania przestarzałej floty (w 1999 roku jej średni wiek określano na 21,5 roku). W 2000 roku firma utraciła płynność finansową i dyrekcja złożyła wniosek o postawienie PPDiUR „Gryf” w stan likwidacji. Proces ten trwał do 2004 roku. Z trzech firm utworzonych w 1992 roku przetrwało tylko Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowe Port Rybacki „Gryf”, które przekształciło się w spółkę i od 2016 roku nosi nazwę Centrum Logistyczne „GRYF”. A ostatnia, szczecińska, puszka z „paprykarzem” zjechała z linii produkcyjnej w połowie lat 90. ubiegłego wieku.







