- Reklama -
spot_img

Prestiżowy przegląd dzielnic – część trzecia

Strona głównaHistoria SzczecinaPrestiżowy przegląd dzielnic – część trzecia

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Kiedy w marcu tego roku opublikowaliśmy Prestiżowy Przegląd Dzielnic (osiedli) Szczecina myśleliśmy, że będzie to jednorazowa przygoda. Echa artykułu – komentarze, żarliwa dyskusja, a także prośby „o więcej” – skłoniły nas do kontynuacji tematu. Bohaterami pierwszej części zestawienia były „topowe” miejscówki, czyli Pogodno i Łękno, Warszewo, Głębokie oraz… osiedle w wieżowcu, czyli Hanza Tower. Przyglądaliśmy się nie tylko funkcjonalności i walorom tych miejsc, ale analizowaliśmy ceny sprzedaży czy najmu nieruchomości. W drugiej odsłonie skupiliśmy się na osiedlach bezpośrednio przyległych do centrum Szczecina, czyli Pomorzanom, Turzynowi, Nowemu Miastu, Niebuszewie-Bolinku, Drzetowie-Grabowie oraz intensywnie zabudowywanemu Międzyodrzu (Łasztownia, Kępa Parnicka, Wyspa Pucka). W trzecim odcinku spojrzymy na dzielnice stanowiące kolejną linię szczecińskiego „obwarzanka” (niektórzy używają określenia „pierścień”), ale z uwagi na rozmiar tematu skupimy się tylko na lewobrzeżu. Zapuścimy się zatem na Gumieńce, Świerczewo, Krzekowo, Zawadzkiego-Klonowica, osiedle Arkońskie wraz z Osowem i Dzielnice północne (Golęcino-Gocław, Stołczyn, Skolwin). Osiedla prawego brzegu Odry złożą się na czwartą część cyklu, a całość zwieńczy wycieczka do podmiejskich suburbiów.

Gumieńce

Do początku XX wieku, kiedy to powstały cukrownia oraz cmentarz (Hauptfriedhof) Gumieńce były niewielką podmiejską osadą, ale z długą tradycją. Wykopaliska archeologiczne na terenie obecnego osiedla wskazują, że teren był zamieszkiwany już IV wieku przed naszą erą. Na rolniczy (uprawiano tu pszenicę oraz jęczmień) charakter miejscowości wskazuje nawet nazwa, zarówno w polskim jak i niemieckim języku – od gumna, albo stodoły. Wieś Scheune została włączona do Wielkiego Miasta Szczecin (Großstadt Stettin) dopiero w 1939 roku.

Współczesne Gumieńce ciągną się na wschód od Cmentarza Centralnego na długości ponad 5 kilometrów. To spokojne osiedle, w większości zabudowane domkami jednorodzinnym albo wielorodzinnymi szeregowcami, w którym mieszka ponad 20 000 osób. W latach 80. ubiegłego wieku między nimi wyrosło betonowe blokowisko – osiedle Reda. Dziś wielkością i liczbą mieszkańców konkuruje z nim nieustannie rozbudowywany monstrualny projekt deweloperski – Nowa Cukrownia.

W granicach osiedla znajdują się dwa cmentarze – Centralny oraz Zachodni (gdyby liczyć zmarłych, Gumieńce byłyby najludniejszą dzielnicą Szczecina). Jest tu kolejowe przejście graniczne, niestety kompletnie niewykorzystane w lokalnych ruchu. Co dwie godziny, w niemieckim precyzyjnym rytmie, kursują tu pociągi Stadttore-Linie RE4 (Szczecin – Lubeka), a przejazd do Szczecina Głównego trwa 6 minut! Brak zainteresowania tym połączeniem dziwi szczególnie, że tuż obok jest pokaźny kampus Uniwersytetu Szczecińskiego, w którym studiuje wiele osób dojeżdżających z regionu, a więc pociągiem mieliby i szybciej, i bliżej. Być może problemem są ustalenia między PKP, a Deutsche Bahn w temacie biletów na tej trasie obsługiwanej właśnie przez niemieckiego przewoźnika.

Trudno wskazać jednorodne centrum osiedla, czy jego główną arterię. Czy to ulice: Kwiatowa, Krakowska, Mieszka I, Okulickiego, Ku Słońcu, a może Europejska? À propos ulic – Gumieńce są świetnie skomunikowane z centrum miasta. Dojazd z północnej części osiedla zapewnia tramwaj 8, zaś z południa kilka linii autobusowych, także tych podmiejskich. Gumieńce są też dla szczecinian mekką zakupową (serio!). To przecież na Gumieńcach jest IKEA, Makro, dwie Castoramy, wielobranżowe Centra Handlowe Ster i Omni Molo, a także Parki Handlowe przy Mieszka I i Rondzie Hakena.

Z uwagi na willowy charakter dzielnicy trudno narzekać na brak zieleni. Spacer uliczkami Gumieniec może być przyjemny, ale przecież i tak najwspanialszym parkiem jest… Cmentarz Centralny z absolutnie unikatową roślinnością. W temacie publicznych miejsc rekreacji jest jeszcze osławiony Park Przygodna, którego powstanie wymagało uporu i zaangażowania okolicznych mieszkańców. Przemilczmy. Przez Gumieńce przepływa strumień (notabene) Gumieniec, który stanowi dopływ rzeki Bukowej, ale o jej rekreacyjnych walorach, z uwagi na ostatnie ciągłe zanieczyszczenia także pomilczmy. Jest jeszcze słynne Jeziorko Słoneczne, ale… (patrz wyżej).

O edukację na niższych niż uniwersyteckich poziomach dbają dogodnie zlokalizowane podstawówki, jest także liceum, popularna „Czwórka”. Nie ma tu niestety ośrodków kultury, ale za to jest blisko do gminy Kołbaskowo i prężnie działającego ośrodka w Przecławiu czy nowego miejsca na kulturalnej mapie regionu – pałacu w Ostoi.

Czy chciałbym mieszkać na Gumieńcach? Brakuje mi w tym osiedlu jakiegoś osobnego charakteru czy atmosfery. Jedyne skojarzenie jakie mam to jeden z dowcipów o tzw. szczecińskiej starej – Twoja Stara żuje Gumieńce. Atutem osiedla nie będą też ceny. Cześć willowa – wiadomo, z kolei deweloperka z okolic Nowej Cukrowni albo niedawnych nieużytków wzdłuż Europejskiej to raczej finansowy kosmos… „Średnią” trzymają jedynie lokale na starej Redzie.

Świerczewo

– Reklama –

spot_img

Ciekaw jestem ilu mieszkańców Świerczewa wie, że mieszka na Świerczewie. To osiedle położone na zachód od torów kolejowych Szczecin-Police, jego północną granicę wyznacza ulica Witkiewicza, wschodnią – Derdowskiego, od południa zaś Ku Słońcu. Identyfikację świerczewianom ze Świerczewem ułatwiły tablice Systemu Informacji Miejskiej, ale wśród mieszkańców powszechnie funkcjonują nazwy własne poszczególnych osiedli – Kaliny czy Przyjaźni. Jest też na Świerczewie osiedle…. Świerczewskie, całkowicie odmienne w charakterze od pozostałych jego części. To kameralny zespół domów jednorodzinnych przy owocowych z nazwy ulicach – Gronowej, Morelowej, Czereśniowej czy Gruszkowej. Na południe od niego znajduje się niedostępna dla postronnych jednostka wojskowa. Częścią Świerczewa są także tereny handlowe i przemysłowe tuż obok koszar, w ostatnich latach poddane epokowemu (!) estetycznemu liftingowi. Tuż obok znajduje się ciekawy architektonicznie i urbanistycznie kompleks mieszkalny przy ulicach Santockiej, Karola Miarki czy Pięknej. To modernistyczne galeriowce z charakterystycznymi zewnętrznymi klatkami schodowymi. Niestety dość dowolne termomodernizacje zniszczyły ich pierwotny wygląd. Modernistyczny porządek dalszej części osiedla (z inną formą przedwojennych domów) zakłócają wbite niczym kliny betonowe bloki i wieżowce. Najnowszą formą zabudowy Świerczewa, tuż przy tajemniczym (!) przejściu przez tory na Turzyn, jest Osiedle Śródmiejskie Ogrody, choć ogrodów nie zauważono…

Symbolem wchodzącego w skład Świerczewa osiedla (notabene) Przyjaźni są Leningrady, czyli osobliwy prezent wynikający z układu o przyjaźni, pomocy i współpracy Polski oraz Związku Radzieckiego. Gotowe prefabrykaty zostały dostarczane do Szczecina statkami, drogą morską! Ich obecny stan techniczny, funkcjonalność czy uroda to temat na osobny artykuł. Ostatni spacer przyniósł jednak refleksję, że bujna zieleń, która zawładnęła starym osiedlem oraz zabiegi termomodernizacyjne (dyskusyjne w temacie doboru barw) skutecznie „zasłoniły” kontrowersyjną proweniencje Leningradów (Petersburczyków?).

Serce Świerczewa bije w okolicach skrzyżowania ulic Witkiewicza i Santockiej. To tu mieści się wiele sklepów, zakładów usługowych oraz targowisko Kalinka (albo to co z niego zostało). Bliskość centrum oraz ruchliwego Turzyna jest dodatkowym atutem mieszkania na Świerczewie. Szczególnie, że mieszkańcy nie mogą narzekać na komunikację miejską – to przez środek osiedla kursuje najczęściej jeżdżący w mieście autobus linii 75. Wspiera go linia 86, przejeżdżająca przez całe Śródmieście, a mieszkańcy południowej części mogą korzystać z tramwaju numer 8. Na Świerczewie, z uwagi na wielorodzinny charakter zabudowy (mieszka tu ponad 17 000 osób), jest kilka szkół, a słynne liceum numer 7 znajduje się na granicy osiedla. W akademickiej enklawie pośród Rodzinnych Ogrodów Działkowych jest także spory kampus ZUT-u, obecnie spektakularnie rozbudowywany.

Mieszkałbym? Tak! Argumentem „za” jest położenie blisko śródmieścia i dobra komunikacja. Ceny nieruchomości, myślę tu o lokalach znajdujących w starszych blokach, są znośniejsze niż w innych dzielnicach.

Krzekowo-Bezrzecze

Nie w Dąbiu czy Goleniowie, ale właśnie na Krzekowie (Kreckow) było pierwsze lotnisko dla Szczecina. To tutaj w 1909 roku swoją latająca maszynę pokazali mieszkańcom Stettina Orville i Wilbur Wright! Rok później lotnisko było z kolei areną pierwszej w ówczesnych Niemczech… katastrofy lotniczej. To na szczęście nie zatrzymało jego rozwoju i już na początku lat 20. XX wieku z lotniska Kreckow regularnie latały rejsowe (!) samoloty do Berlina. Później utworzono połączenia z Gdańskiem oraz Królewcem. Lotnisko zamknięto w 1927 roku, a jego funkcję przejęło lądowe i wodne lodowisko w Alt-Damm (Dąbie). Dziś po lotnisku nie ma już śladu, nie ma chyba też żadnej formy upamiętniania wspominanych wydarzeń, a szkoda…

Dzisiejsze osiedle Krzekowo-Bezrzecze wyznaczają od wschodu ulica Sosabowskiego, od zachodu granice administracyjne Szczecina, od południa ulica Łukasińskiego, a od północy ulica Modra. Od momentu powstania osady jej sercem jest ulica Szeroka, a symbolem i ozdobą Kościół św. Trójcy, którego historia sięga XIII wieku. Niestety niedawny rozwój dzielnicy (szczególnie masowa, niekontrolowana zabudowa gruntów na terenie gminy Dobra) zniszczył bezpowrotnie sielski charakter dawnej wsi. Próżno tu szukać spokoju, warto jednak przyjrzeć się wielu ocalałym zabudowaniom i szukać na elewacjach śladów przeszłości. Odmienny charakter ma południowa część osiedla, ta wzdłuż ulicy Łukasińskiego. Tutaj dominuje zabudowa wielorodzinna oraz sporo usług, które wypierają dominujący tu do niedawna lekki przemysł.

Choć w nazwie dzielnicy widnieje „Bezrzecze”, to jednak to co „prawdziwym” Bezrzeczem jest znajduje się już na terenie Dobrej, zatem o walorach mieszkania tamże napiszę w części poświęconej suburbiom.

Krzekowo jest ubogie w gastronomię, po za nielicznymi przykładami, w tym urocza klubokawiarnia oraz podobno jedna z najlepszych włoskich kuchni w mieście. Nie najlepiej wygląda także oferta spożywcza, bo dyskonty można znaleźć jedynie na obrzeżach osiedla. Nie ma tu ośrodków kultury, ale w bezpośrednim sąsiedztwie jest Netto Arena z wielkimi widowiskami oraz szeroką ofertą rozgrywek sportowych. Słabo jest z placówkami edukacyjnym, ale tu antidotum jest bliskość osiedla Zawadzkiego i tamtejsze placówki edukacyjne czy przedszkola.

Na lepsze ostatnio zmieniła się komunikacja Krzekowa z centrum Szczecina, a to za sprawa budowy nowej pętli przy osiedlu Zawadzkiego i jej połączenia z dawną pętlą na skraju ulicy Żołnierskiej. Przez środek osiedla przejeżdżają także autobusy łączące m.in. węzeł Głębokie z miejscowościami w gminie Dobra.

– Reklama –

spot_img

Nie przekonuje mnie współczesny chaos Krzekowa, który pozbawił osiedle kameralności i osobliwego (sielankowego) charakteru. Podobno jeszcze dwie dekady jeździło się tu do gospodarzy po mleko czy jajka. Jeździło się tramwajem! Na wieś, tramwajem! Piękne! Dziś takiego Krzekowa już nie ma. Tak kończy się rozwój bez planu (zagospodarowania przestrzennego oczywiście). Willowy charakter osiedla i zamknięte enklawy zabudowy wielorodzinnej w niektórych jego częściach oznaczają także wysokie ceny nieruchomości. Niestety, nie dla mnie być krzanowianinem.

Zawadzkiego – Klonowica

Dziś gęsto zabudowane osiedle, a do połowy lat 60. XX wieku zamknięty… poligon. Zawadzkiego-Klonowica ma status osobnego osiedla, w rozumieniu jednostki administracyjnej miasta. Dzielnica stanowi funkcjonalną sypialnie Szczecina, mieszka (śpi?) tutaj niespełna 15 000 osób. Obok własnych lub wynajmowanych „m” mieszkańcy mają do dyspozycji szereg niezbędnych udogodnień, typowych dla osiedli projektowanych w czasach słusznie minionego ustroju, a uzupełnionych ofertą „współczesności”. Są dyskonty, około tysiąc Żabek (tak na oko), jest szkoła podstawowa, liceum, przedszkole, przychodnia, kościół. Tuż obok, przy ulicy Unii Lubelskiej znajduje się wielki szpital. Skromniej wypada oferta gastronomiczna, ale w dobie „dowozów” rowerami, motorynkami, motocyklami, hulajnogami, samochodowymi elektrycznymi i spalinowymi (ekhm) nie wydaje się problem. Ach! Jest legendarny „Kebab z Wernyhory”! A dla tych, którzy zazdroszczą mieszkańcom wygód i funkcjonalności jest nawet spory hotel (Jantar Resort).

Stare osiedla dobrze się starzeją, jeśli chodzi o zieleń, a co za tym idzie tereny rekreacyjne. Podobnie jest na Kaliny i Przyjaźni. O ile ktoś nie wpadnie na pomysł wciskania między istniejącą zabudowę nowych gmachów. Proszę spojrzeć na tonące w zieleni bloki, obszerne place zabaw, skwerki, ławeczki, boiska, etc. Tego nie ma nowych pazernych osiedlach (czyt. patodeweloperka). Dodatkowym atutem osiedla Zawadzkiego-Klonowica jest bliskość Lasku Arkońskiego, Arkonki czy Goplany. To wspaniałe tereny rekreacyjne.

Poza wspomnianą już Netto Areną w okolicy nie ma placówek kultury czy chociażby kina. Swoją drogą te dane pokazują, że tego rodzaju instytucje skoncentrowane są w Szczecinie wyłącznie w śródmieściu, tworząc białe plamy, a tym samym uniemożliwiając łatwy dostęp do kultury mieszkańcom odleglejszych zakątków miasta. Domu Kultury na Skolwinie czy w Podjuchach są wartościowymi inicjatywami, ale o zasięgu stricte lokalnym, służącym głownie mieszańcom najbliższej okolicy.

Mimo sporej odległości od centrum dzielnica jest świetnie skomunikowana. Dzięki budowie nowych torowisk i pętli znacznie poszerzono możliwości komunikacji tramwajowej. Dociera tu także wspomniana już najbardziej oblegana i najczęściej kursująca linia autobusowa – 75.

Tak. Mieszkanie tu mogłoby być wygodne i niekoniecznie najdroższe.

Północ

Po publikacji pierwszego pierwszej części cyklu w komentarzach padły srogie oskarżenia, że na pewno nie byłem w tych miejscach, o których piszę, i że w ogóle siedzę w domu, piję drinka ze szklaneczki z kolorową parasolką i korzystam z Google Maps. Na nic zapewnienia o rzetelności, na nic notatki i fotograficzne dokumentacje wielogodzinnych pieszych i rowerowych ekspedycji. Na nic próby tłumaczenia, że opinie o danych miejscach mają charakter subiektywny, albo że nie będąc autochtonem pewnych niuansów, które widzą codzienni mieszkańcy, nie da się dostrzec. Piszę to w tym miejscu, obawiając się powtórki, bo to co padnie poniżej dla wielu może być… niewiarygodne. Otóż: z drżącymi rękoma, z duszą na ramieniu i strachem w sercu udałem się rowerem na Północ Szczecina. Byłem gotowy na widoki i sceny rodem z najstraszniejszych thrillerów, przy których kręcona tu „Odwilż” jest leciuchnym, niewinnym kryminałkiem… I co zobaczyłem? Owszem, nie zawsze piękną i wymuskaną, ale świetnie zorganizowaną dzielnicę, o niepowtarzalnych walorach i absolutnie zjawiskowej atmosferze. Pewnie gdybym trafił tam w deszczowy listopadowy wieczór, byłoby inaczej. Sierpniowa „wycieczka” na północ miasta miała coś z sympatycznego pikniku i absolutnie wciągającej wyprawy przyrodniczej (ach te wzgórza i te polany!). Nikt nie chciał mnie ani zabić, ani pobić, ani okraść, nikt nawet nie poprosił o 2 złote na piwo. Zamiast tego zobaczyłem osiedla pełne zieleni, zrelaksowanych mieszkańców, a zamiast hord bandytów spotykałem głównie roześmiane bawiące się beztrosko dzieciaki. Tak wiem, w wielu miejscach infrastruktura woła o pomstę do nieba. Tak wiem, w wielu miejscach stan techniczny niejednego budynku zagraża zdrowiu albo życiu. Tak wiem, wielu mieszkańców, nie ma dostępu do toalet, a jedynie sławojki na podwórkach. Jednak tego w ten letni dzień nie było widać! To pozwoliło mi spojrzeć na Skolwin, Stołczyn, Golęcin czy Gocław zupełnie inaczej niż dotychczas.

Osiedle Golęcino-Gocław ciągnie się wzdłuż Odry, od mniej więcej Starej Olejarni do Mariny Gocław, zachodnią granicą osiedla jest zaś ulica Bogumińska. Dolny taras to zakłady przemysłowe związane głownie z branżą morską, choć nie tylko. Wspomnianą Starą Olejarnię, albo to co z niezwykłej budowli pozostało, czeka podobno świetlana przyszłość. Słynąca z ciekawych rewitalizacji Grupa Arche planuje otworzyć tu loftowy hotel z niemal 200 pokojami i dużymi przestrzeniami konferencyjno-eventowymi. Tak wielka inwestycja znacząco wpłynie na charakter najbliższej okolicy (oby!). Niedaleko tego obiektu jest Przystań Golęcin oraz plac Koczego, który zyskał niedawno nową aranżację z punktem widokowym na przepływające Odrą jednostki. Jeszcze dalej na północ znajduje się działający równo od 100 lat Hotel i Restauracja Jachtowa. Przyznaję, piwko wypite na nadrzecznym tarasie smakowało wybornie.

Ciągnące się stromo pod górę uliczki zabudowane są głównie jednorodzinnymi domami, znakomita większość może pochwalić się fascynującym widokiem na jezioro Dąbie i rozlewiska Odry. Na szczycie wzgórza, przy ulicy Strzałowskiej znajduje się duży kompleks medyczny – Zachodniopomorskie Centrum Onkologii. Za jego zabudowaniami ciągną się Rodzinne Ogrody Działkowe, ale też niewielkie spokojne i ciekawe urbanistycznie i architektonicznie mieszkalne enklawy. Tak, tak symbolem Gocławia jest wieża Bismarcka. Jej losy, szczególnie trwające od kilku dekad próby rewitalizacji, złożyłyby się na opasłą książkę. Cieszy, że ten oryginalny zabytek, chyba ma realną szansę na dobre zagospodarowanie. Dziękuję przemiłej Pani za oprowadzenie po wieży i esencjonalną opowieść o trudnej inwestycji. Wybierzcie się tam i wesprzyjcie tych napalonych marzycieli! Trzymam kciuki z za powodzenie inwestycji!

Stołczyn przypomina momentami górnicze, górskie miasteczko. To za sprawą pobliskiej przed laty działającej huty, a co za tym idzie budowanych dla jej pracowników tanich mieszkań, przywodzących na myśl śląskie familoki. Osiedle kryje także kilka osobliwości m.in. najdłuższe w mieście schody (między ul. Kościelną a Zamkniętą), oryginalny bunkier z równie oryginalnym muralem, a także mały kościółek z zachowanym barokowym wyposażeniem. Centrum górnego tarasu pełni ulica Kościelna, dolnego zaś kameralny plac z pocztą i dużym spożywczakiem u zbiegu ulic Nad Odrą, Kolejowej i Zamkniętej. Obszar nad samą rzeką zajmują przedsiębiorstwa portowe, jest nawet baza rybacka. W okolicy działa także ośrodek, niebędący niestety chlubą osiedla – Schronisko dla bezdomnych Stowarzyszenia „Feniks”. Niektórzy z podopiecznych często sprawiają kłopoty… Odmienny charakter ma część Stołczyna położona na grzbiecie nadodrzańskich wzgórz. To nie tylko wspaniałe widoki, ale także coraz intensywniej zabudowywany obszar. Oglądając niektóre z nowych domów, podejrzewam, że tanio tu nie jest…

Po długiej podróży wzdłuż przedziwnych nieużytków, a później dystopijnych pozostałości po wielkich zakładach papierniczych (na jej terenie działa jednak spora firma produkująca opakowania kartonowe) docieramy do Skolwina. Tu podobnie jak na Stołczynie trafne są skojarzenia ze śląskimi przemysłowymi miasteczkami. Wzdłuż ulicy Stołczyńskiej stoją niewielkie kamieniczki, pozostała część zabudowy osiedla ma charakter willowy. Prawdziwe (historyczne) serca osiedla to dawna wieś o typie ulicówki z kościołem w centralnym punkcie, czyli okolica ulicy Inwalidzkiej, która niemal się nie zmieniła, dalej przypomina podmiejską wioskę.

Handel w północnych dzielnicach to małe prywatne sklepiki wielobranżowe albo większe supersamy prowadzone przez spółdzielnie Społem. Duże dyskonty jeszcze tu nie dotarły. Trudniej tu także o dostępność do pozostałych instytucji czy usług niezbędnych do wygodnego życia. Uboga jest siatka placówek edukacyjnych, ośrodków zdrowia, etc. Jednak obserwując coraz intensywniejszą zabudowę, szczególnie górnego tarasu wszystkich północnych osiedli, należy spodziewać się szybkiej ekspansji handlowych i usługowych sieciówek.

Znakomita część północnych osiedli Szczecina jest dobrze skomunikowanych z resztą miasta, a to dzięki częstym kursom autobusów kursujących do i z Polic. Przez dolny taras Golęcina-Gocławia kursuje jeszcze tramwaj linii 6. Mieszkańcy jednak narzekają na zbyt małą częstotliwość linii obsługujących wnętrze osiedli. Wiele w temacie komunikacji zmieni Szczecińska Kolej Metropolitalna. Gdy zostanie oddana linia do Polic każde z północnych osiedli zyska swój przystanek i szybki dojazd do śródmieścia.

Północ? Mimo optymistycznych (sympatycznych) wrażeń z wyprawy raczej nie… Dla osoby bez prawa jazdy, codzienność tu byłaby wyzwaniem. Rower? Zbyt stromo…

Osów i Osiedle Arkońskie

Osów to jedno z najpiękniej położonych osiedli Szczecina. Mieszka tu niespełna 4000 osób. Domy toną w zielni własnych ogrodów albo otulane są bujną roślinnością Puszczy Wkrzańskiej. Historia wsi leżącej na zboczach Wzgórz Warszewskich sięga XIII wieku. Historyczne centrum dawnego Wussow to skrzyżowanie obecnych ulic Chorzowskiej i Miodowej. Ta ostania z ulic stanowi oś dzielnicy, przy której ulokowało się kilka sklepów czy zakładów usługowych, choć oblegany dyskont mieści się pod adresem drugiej z arterii. Świadkiem długich dziejów jest kościółek pw. Matki Bożej Bolesnej. Próżno na Osowie szukać okazałych zespołów pałacowych czy zdobnych willi. To na Pogodnie. Tutaj znakomita cześć jednorodzinnej zabudowy powstała dość późno, bo dopiero w latach 80. XX wieku, co znajduje odzwierciedlenie w niewyszukanej, prostej, lecz funkcjonalnej architekturze.

Symbolem osiedla są z pewnością rozpalające wyobraźnię miłośników historii Pomorza ruiny Wieży Quistropa położone w lesie znajdującym się w granicach administracyjnych Osowa. Stąd także prowadzą dogodne szlaki spacerowe do wieży. Drugim z symboli Osowa jest Szczecińska Gubałówka, czyli kompleks sportów zimowych na zboczu Wzgórz Warszewskich. Jest tu stok narciarski z wyciągiem, lodowisko, tereny rekreacyjne oraz najprawdziwsza Bacówka.

Między śródmiejskim Bolinkiem a Osowem leży duże osiedle Arkońskie oraz ciekawe enklawy – zabytkowa przy Szpitalu oraz willowa w okolicy ulicy Wojciechowskiego. Samo osiedle Arkońskie to kolejne ze starych blokowisk starzejące się z godnością, a to znaczy, że pięknie się zazieleniło, spółdzielnie zadbały o termomodernizację, a kapitalizm o odpowiednie placówki handlowe i usługowe. Arkońskie wydaje się wygodne do mieszkania, funkcjonalne i dobrze skomunikowane z centralną częścią Szczecina.

Wspomniana „ciekawa enklawa przy szpitalu” to miejsce faktycznie wyjątkowe, o którym wielu dziennikarzy pisało już na swoich łamach. Proszę wybaczyć, nie będę powtarzać dziejów tego miejsca, proponując atrakcyjny spacer. Znakomita większość znajdujących się tutaj budynków pełni funkcje komercyjne i publiczne – edukacyjne, wyznaniowe, a część obiektów przynależy do szpitala.

Mieszkanie na Arkońskim czy w okolicach szpitala kusi. Osów, dla maniakalnego mieszczucha – mniej. Ceny? Tak, szaleją. Jak wszędzie. Ceny za metr kwadratowy uległy magicznemu zaokrągleniu. W górę. Co najmniej na wysokość najwyższego szczytu Wzgórz Warszewskich – Weleckiej Góry (130,9 m n.p.m).

 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać