- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Reggae, rum, morza szum

Strona głównaReggae, rum, morza szum

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Jamajka kojarzy się z rumem, kawą Blue Mountain, Bobem Marleyem i reggae. Radek Dąbrowski, szczeciński DJ reggae, i Beata Kapustianyk, grafik – pojechali na Karaiby, nie tylko by na własnej skórze poczuć jamajskie słońce, skosztować najlepszego na świecie rumu i słuchać reggae śpiewanego przez mistrzów gatunku, ale też przekonać się, że Jamajka to wiele więcej.

Za cel podróży obrali Negril, leżące niedaleko Montego Bay. – Byliśmy w takich jamajskich Międzyzdrojach – mówi Radek. – Chcieliśmy oprócz zwiedzania wyspy po prostu odpocząć: wylegiwać się na plaży i kąpać w oceanie – dodaje Beata. Na Jamajkę lecieli etapami. Z Berlina do Londynu, z Londynu do Montego Bay, a stamtąd do Negril… okazją. A wizy? – Jeżeli jest się spoza Wspólnoty Brytyjskiej, trzeba się liczyć z tym, że po miłej rozmowie z panem w okienku nie można bezkarnie odejść po bagaż – mówi Radek. – Zamknęli nas na jakimś lotniskowym komisariacie, zabrali paszporty, a w nich po 20 dolarów za wizy – opowiada Beata. – Czekaliśmy. Tam 15 minut to jest nic, a dla Europejczyka to wieczność – mówi Radek. – W końcu oddali nam paszporty – dodaje.

Będąc na Jamajce pierwszy raz, za przejazd busem wytargowali lepszą cenę niż Amerykanie, którzy na Karaiby przyjechali po raz 14. – Odbyło się to po awanturze, w której pan ze złotym zębem powiedział mi, że mam tyle nie gadać – śmieje się Radek.

Biznes po jamajsku

Jak się okazuje, targowanie się to na Jamajce chleb powszedni. Ledwo zdążyli wysiąść z samolotu, na lotnisku obskoczył ich tłum osób oferujących transport pod wskazany adres. – Jamajczycy widzą w białym potencjalną chodzącą skarbonkę – mówi Radek. Mieszkańcy Jamajki to rasowi biznesmeni. Chcą, żeby za wszystko im płacić. Nawet za okazję do zrobienia zdjęcia. – Gdy byliśmy na słynnej Rick’s Cafe, ustawiła się kolejka Jamajczyków, którzy za pieniądze skłonni byli skoczyć z tamtejszego klifu do oceanu, żebym mogła zrobić ciekawe zdjęcie – mówi ze śmiechem Beata. – Spotkaliśmy sympatyczne małe jamajskie dziewczynki, które na drzewku powiesiły swoje malowane kredkami rysunki i je sprzedawały – dodaje Radek.

Handel na Jamajce to rytuał. Beata i Radek wychodzili na plażę i tam jedli śniadanie: owoce i soki. Mieli swojego ulubionego sprzedawcę. – Przychodził do nas, siadał na piasku, zachwalał, co ma ciekawego. Mówił: „wczoraj piliście taki sok, dziś może spróbujcie tego”, opowiadał o imprezach – wspomina Radek. – On nie mógł ot tak po prostu przyjść, sprzedać i pójść dalej – dodaje Beata. Tak naprawdę plażowi naciągacze oferują praktycznie wszystko: od wspomnianych już owoców i soków, przez ryby, rasta-gadżety, smarowanie pleców aloesem, przejażdżkę skuterem wodnym, zaplatanie warkoczyków, aż po marihuanę i jeszcze mocniejsze używki. Oczywiście nie dało się nie targować. – Trzeba być asertywnym. Jak się utargujesz, to nie zapłacisz ceny z kosmosu – mówi Radek.

Jeśli wokalista jest słaby, publiczność wygania go ze sceny

Mieszkali na granicy kurortu Negri i biedniejszych przedmieść, wiosek rybackich. Spali w cottages, czyli chatkach wyglądających nieco jak nasze domki kempingowe. – Jak w piosence Duane`a Stephensona: „From a little cottage in Negril” – mówi Radek.

Na Jamajce bardzo ważne są kontakty międzyludzkie. – W starym Negril ludzie byli tacy, że do rany przyłóż. Przychodzili do nas, siadaliśmy na werandzie przed chatką, gadaliśmy o reggae – wspomina Radek. – Jeśli się im pokaże, że wie się więcej niż to, że Bob Marley jest królem reggae, od razu zaczyna się inna rozmowa. Wyciągają komórki, puszczają nowości, pytają o opinię o jakimś kawałku czy artyście – dodaje Beata. O muzyce Jamajczycy mogą rozmawiać godzinami. Jest dla nich takim tematem jak dla nas polityka. Irie FM, stacja radiowa z reggae, jest puszczana wszędzie. – W Irie FM jak leci kawałek i jest pull up (puszczenie piosenki jeszcze raz od początku – znak, że słuchaczom podoba się dany utwór – dop. autora), słychać syreny, a pani w spożywczym podnosi ręce w geście aplauzu – opowiada Radek.

Beata i Radek mieli to szczęście, że byli na Jamajce w tygodniu urodzin Boba Marleya, co w praktyce oznacza tyle, że mieli okazję być na koncertach z okazji rocznicy urodzin Marleya. Jednego wieczora widzieli na żywo Mighty Diamonds, 76, Anthony`ego B, Bunny`ego Wailera, Etanę, Johna Holta, Gregory`ego Isaacsa, Marcię Griffiths, czyli gwiazdy reggae, którymi śmiało można by obdzielić trzy duże festiwale reggae w Polsce. Imprezy na Jamajce różnią się jednak od tych w Polsce. Wszystko zaczyna się koło godz. 21. Najpierw gra lokalny sound system, wychodzą miejscowi wokaliści i rozkręcają imprezę. – Jeśli wokalista jest słaby, publiczność wygania go ze sceny, a jeśli jest dobry, publika zagrzewa go, żeby śpiewał dalej – opowiada Radek. Gwiazdy wychodzą na scenę około 2 w nocy, grają koncerty, a później zabawa trwa dalej do świtu.

– Reklama –

spot_img

Pokaż, jakim jesteś kogutem

Jamajczycy lubią się dobrze ubrać. Myślą w kategoriach: „Idziesz się bawić, ubierz się ładnie, pokaż, jakim jesteś kogutem”. Bawią się kolorami, łączą je ze srebrnym i złotym. Wszystko musi być modne, markowe, złote. – Sportowe buty Nike, hiphopowe spodnie, wielkie bluzy i koszulki, fryzura na Movado (jeden z najpopularniejszych artystów dancehall na Jamajce – dop. autora) – tłumaczy Beata. – Albo styl rocksteady: buty Clarks, dżinsy na kancik, koszulka, kaszkiecik, okulary Ray Ban – wymienia dalej Radek. Z kolei rasta noszą raczej militarne ubrania. – Jamajczycy z rzeczy prowincjonalnych zrobili sztukę. U nas byś coś ubrał i byś wyglądał jak kogut czy inna papuga, a tam zakładasz i jest pełen szacun – mówią.

My jesteśmy macho,a wszystkie nasze dziewczęta są piękne i gorące

Sprawy tolerancji wyglądają na Jamajce zupełnie inaczej niż w Europie. Anthony B, znany z homofobicznych tekstów piosenek, w Europie jest powściągliwy, a na Jamajce pozwala sobie na 15-minutową improwizację o homoseksualistach na koncercie. Jamajczycy zdają się być raczej nietolerancyjni wobec odmiennych zachowań. Myślą w kategoriach: „My jesteśmy macho, a wszystkie nasze dziewczęta są piękne i gorące”. – W kwestiach seksu są otwarci i wyzwoleni, ale uważają, że to Europa jest bardziej zepsuta – mówi Radek. – Rozwinięta jest seksturystyka, ale polega ona na tym, że panowie w różnych typach rasta oferują swoje usługi Niemkom czy Amerykankom – dodaje.

Marihuana nie jest tematem tabu. – Formalnie jest to zakazane, ale i tak palą wszyscy, a techniki krycia się z paleniem mają opanowane do perfekcji – opowiada Radek.

Jamajskie poczucie czasu

Rzeczą, na punkcie której Jamajczycy mają „hopla”, są samochody. Auto Jamajczyka musi mieć piękne felgi. Nieważne, że to zardzewiały pick up złożony z trzech generacji Toyoty. – Jeżdżą bardzo niebezpiecznie – zauważa Beata. – Widzieliśmy ludzi, którzy jadąc motorem, czyścili sobie paznokcie u nóg. Albo takich, którzy we troje jechali motorem, z czego dwie osoby tańczyły przy prędkości 70km/h – dodaje Radek.

Na dużą skalę jest rozwinięte jeżdżenie okazją. – Jeśli ktoś niesie coś w jednej ręce, macha drugą i zaraz zatrzymuje się auto, jest szybka negocjacja ceny i jadą dalej razem – opowiada Radek. Jamajczycy chodzenie pieszo uważają za coś dziwnego. Przy tamtejszych temperaturach nawet spacer do sklepu staje się prawdziwą wyprawą. – Upał sprawiał, że zatracało się poczucie czasu, trochę jak u Marqueza w „Stu latach samotności” – dodaje Beata. A co ze stereotypem o jamajskim poczuciu czasu, który mówi, że mieszkańcy wyspy są niepunktualni? – To nieprawda. Jeśli się umawiają na konkretną godzinę, zawsze są na czas – wyjaśnia Radek.

Jamajczycy nie przestają się uśmiechać

Ciekawe jest to, że Jamajczycy nie przestają się uśmiechać. – Jeśli idziesz ulicą i się nie uśmiechasz, to oni podchodzą i pytają, czy wszystko w porządku, czy nikt cię nie okradł – mówi Radek.

– Reklama –

spot_img

Są optymistyczni na przekór biedzie. Coś, co z punktu widzenia Europejczyka jest skrajną nędzą, tam pozwala przeżyć. Bieda w połączeniu ze słabą i drogą służbą zdrowia sprawia, że na Jamajce znacznie częściej niż u nas można spotkać ludzi z problemami skórnymi, kaszlem, wychudzonych.

Innym problemem na Jamajce jest przestępczość. Kingston i Montego Bay to miasta z największymi na świecie wskaźnikami morderstw. Beata i Radek byli w Negril bezpieczni. Biały jest w Negril nietykalny. – Była sytuacja, że jeden pan nam wygrażał, ale inni, delikatnie mówiąc, pogonili go – mówi Beata. Do Kingston planują wybrać się następnym razem. Z przewodnikiem, który będzie wiedział, gdzie jest bezpiecznie, a w które zaułki lepiej nie wchodzić.

Mango zostawia wąsik

W jamajskim jadłospisie Beaty i Radka nie brakowało owoców. – Są świetne! Mango ma zupełnie inny kolor, konsystencję, zostawia na ustach pomarańczowy wąsik – zachwala Beata. – Bardzo dobre są małe karaibskie banany czy trzcina cukrowa: idealna na upał – mówi Radek. – Na Jamajkę warto wziąć ze sobą dobry scyzoryk do obierania owoców na plaży – sugeruje Beata.

Jamajską rewelacją jest jerk chicken. To kurczak, odpowiednio doprawiony, pieczony w beczce, na grillu z drewna owocowego. – Do tego jeszcze grillowany chlebek. Rewelacja! – zachwyca się Radek. Każdy strzeże swojej receptury na sos do jerk chicken. – Nam najbardziej smakował kurczak kupiony od chłopaka stojącego przed wejściem na imprezę – mówi Beata. – Młody poszedł rozmieniać pieniądze, a my mu pilnowaliśmy paleniska – śmieje się Radek.

Bardzo dobry jest też ackie: owoc który smakuje jak jajecznica i tylko przez moment jest dojrzały. Trzeba go zerwać w odpowiednim momencie, żeby nie był trujący. – Ackie z rybką, lekko na ostro: rewelacja! – mówi Beata.

Będąc na Jamajce, grzechem jest nie spróbować tamtejszego rumu. – Świetny jest ze zmiksowanymi bananami z mlekiem, kruszonym lodem i odrobiną likieru truskawkowego – wspomina Radek. Miksują też rum z colą i tingiem: jamajskim odpowiednikiem sprite`a. Do tego jeszcze bardzo dobre piwo Red Stripe. – Zawsze chciałem otworzyć piwko przed domkiem na Jamajce – mówi ze śmiechem Radek.

Beata i Radek już planują kolejną podróż na Jamajkę. – Jeśli nie w tym roku, to na pewno w następnym – zapewniają. Chcą znowu oglądać jamajskie zachody słońca, targować się z plażowymi naciągaczami i szukać płyt z reggae w małych sklepikach muzycznych.

Konrad Czarnecki

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać