- Reklama -
spot_img

Silny Kazik pod Wezwaniem

Strona głównaSilny Kazik pod Wezwaniem

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Mariola, urocza gąska i Kazik Staszewski w pasiaku. W ten sposób muzyk powraca do swoich fascynacji repertuarem Silnej Grupy Pod Wezwaniem. Grupy która powstała 40 lat temu, a jednym z jej liderów był szczecinianin Jacek Nieżychowski. O nowej płycie Kazika i wspomnieniach starych czasów – pisze Michał Stankiewicz, dziennikarz i zarazem wnuk Jacka Nieżychowskiego.

Płyta nie poraża aranżacją i nie zaskakuje wykonaniem. Zresztą Kazikowi chyba nie o to chodziło. Jak wspominał w wywiadach od dawna fascynował się twórczością Silnej Grupy pod Wezwaniem i żałował, że została trochę zapomniana. Dlatego już kilka lat temu przypomniał jeden z przebojów grupy „W południe”, a teraz postanowił przypomnieć większość repertuaru. A przy okazji samą grupę, co mu się udało, bo już ruszyła fala wspomnień i porównań. Dziennik „Rzeczpospolita” w recenzji płyty zauważył, że fascynujemy się czeskim, a mamy własnego Józka z Bagien.

Porównanie wzięło się pewnie z komedii „Milion za Laurę”. W filmie gdzie SGPW zaśpiewała jeden ze swoich sztandarowych utworów – „Pochód Świętych”. Kamery podczas utworu skupiają się na śpiewającym Tadeuszu Chyle, a w trakcie refrenu na Jacku Nieżychowskim wykonującym nietypową choreografię, grając na bębnie i talerzach. Trzeba tu trzeba przypomnieć, że Nieżychowski nie tylko potężną masą ciała, ale i o głowę przewyższał swoich kolegów, czym zawsze budził respekt. Ale na tym porównanie do Czechów się kończy, bo SGPW w PRL-u była wielką kabaretowo – muzyczną instytucją. Niestety na płycie Kazika zabrakło trochę historii zespołu, a ta jest wyjątkowa.

Zespół powstał w latach 60. z inicjatywy Tadeusza Chyły, który był już wtedy znanym artystą i kompozytorem, m.in. jako autor „Ballady o cysorzu”, Kazimierza Grześkowiaka (także śpiewaka) i Jacka Nieżychowskiego. Nieżychowski był już wtedy po kilku dużych projektach. W latach 50. zakładał Operetkę Szczecińską, a na początku lat 60. organizował szczeciński Festiwal Młodych Talentów, który wylansował wiele sław muzyki big – beatowej. Można powiedzieć, że czego się dotknął – zamieniało się w złoto, ale, że złoto ciążyło i raziło po oczach ówczesną władzę to niestrudzony organizator wciąż miał kłopoty. Tak było z operetką, kiedy po kilku latach jej szefowania musiał udać się emigrację do Operetki Śląskiej. Tak też było z Festiwalem Młodych Talentów, który skończył się na dwóch edycjach, a Nieżychowski rozpoczął przygodę z filmem. W drugiej połowie lat 60. spotkał Chyłę i Grześkowiaka.

Jak na artystów przystało urzędowali w kawiarni, tym razem Hotelu Europejskiego. Nieżychowski przywitał się z nimi i powiedział „Panowie coś trzeba zrobić”. I tak się zaczęło. W wymyślaniu nazwy pomagał im Jerzy Duda – Gracz. Jako muzyk dołączył Andrzej Zakrzewski. Silna Grupa była zjawiskiem, potem pojawił się w niej Litwin (zamiast Chyły), grał nawet Włodzimierz Nahorny. Duda – Gracz projektował dekoracje i okładki. I czasem pisał.

Zespół szybko zdobył sławę i uznanie, m.in. w 1969 roku zdobywając w Opolu nagrodę dziennikarzy. Cała Polska śpiewała „To je moje” czy „Mariolę”. Był konkurencją dla samego siebie. Na ich występy czekały tłumy ludzi. Mając świeżą płytę Kazika w ręku szybko zadzwoniłem do Jacka Nieżychowskiego, do Świnoujścia, gdzie teraz mieszka. Wie o niej, ale jeszcze nie słuchał. A mnie intrygowało czym właściwie byli. Jak ich zdefiniować?

– Pytali się nas wielokrotnie czym jesteśmy zespołem czy kabaretem? Odpowiedź zawsze była jedna — silną grupą. Nasza twórczość była reakcją na big – beat. Takie cepeliowskie granie – odpowiedział mi dość przewrotnie, bo przecież kilka lat wcześniej sam ten big – beat lansował. – Ale trzeba iść do przodu, poza tym szybko mi się nudzi. – Dlatego po kilku latach się rozwiązaliście? – dopytywałem.
– Mieliśmy mnóstwo koncertów, w samym Sopocie w ciągu miesiąca dawaliśmy po 30 koncertów. Bilety szły błyskawicznie. To było dowcipne, a nam sprawiało przyjemność. Ale w końcu poczuliśmy się zmęczeni, no wiesz życie artystyczne… – uciął. – No i nie byliśmy łatwi dla władzy.

Miała z nami kłopot. Nasze poetyckie powitanie z publicznością, które wygłaszał Kazik Grześkowiak brzmiało tak:

„Jeleń pasie w się w gaiku,
a na stawie dwa łabędzie.
I tak dobrze, i tak cicho,
i tak zawsze kurwa będzie? ”

Jak tu nie lubić Silnej Grupy? Polecam płytę Kazika. A jeszcze bardziej oryginalne nagrania zespołu.

– Reklama –

spot_img

Kazik Staszewski, kompozytor piosenkarz, lider rockowego zespołu Kult. W latach 90 realizował solowe projekty jako Kazik, Kazik na Żywo i El Dupa. Wyśpiewał dziesiątki przebojów. Jeden z najbardziej aktywnych, charakterystycznych i znanych muzyków rockowych od lat 80. Do dzisiaj.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać