- Reklama -
spot_img

Specjalistka od zielonej chemii

Strona głównaBiznesSpecjalistka od zielonej chemii

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Podczas ostatniej gali plebiscytu Magnolie Biznesu, organizowanej przez Kobietowo.pl, poznaliśmy nazwiska nagrodzonych kobiet, które inspirują i zmieniają rzeczywistość wokół siebie. Wśród nagrodzonych pań – na najwyższym podium w kategorii „Nauka” – znalazła się Kamila Splinter, doktorantka III roku Szkoły Doktorskiej w ZUT, absolwentka i obecna badaczka Wydziału Technologii i Inżynierii Chemicznej.

 

Pomimo młodego wieku nie jest to pierwsze wyróżnienie Kamili – w 2021 roku zdobyła nagrodę specjalną firmy DuPont w konkursie Złoty Medal Chemii za swoją pracę inżynierską, dwa lata później roku wzięła udział w programie TopMinds, dzięki któremu rozpoczęła współpracę z ośrodkami badawczymi w Niemczech: Helmholtz-Zentrum Dresden-Rossendorf i Helmholtz Institute Freiberg.

Obecnie Kamila prowadzi badania w ramach doktoratu pod kierunkiem prof. dr hab. inż. Zofii Lendzion-Bieluń, których celem jest opracowanie technologii wytwarzania żelazowych pigmentów z odpadów przemysłowych. To doskonały przykład zastosowania nauki w praktyce oraz działania zgodnego z zasadami gospodarki o obiegu zamkniętym i koncepcją „waste to materials”.

Kamilo, ten rodzaj odpadów, nad którymi pracujesz jest toksyczny?

Nie są to toksyczne odpady, ale chcemy się ich pozbyć. Wyobraźmy sobie, że to takie 38 tytaników, które leżą w pobliżu Polic przy Zakładach Chemicznych od jakiś lat 70-tych. Gdy rozpoczęłam studia w 2017 roku, z ówczesną profesor wpadłyśmy na pomysł, by zająć się opracowaniem metody oczyszczania tego odpadu. I teraz w swojej pracy doktorskiej, badam użycie tego odpadu do produkcji materiałów barwiących.

Na czym to dokładnie polega i do czego można ich użyć?

Odpady, które wykorzystujemy, powstały w produkcji bieli tytanowej. Biel tytanowa jest pigmentem, który znajdziemy niemal wszędzie i praktycznie możemy go wszędzie zastosować. Pigment ten ma bardzo dobre właściwości kryjące. Jeżeli farba daną powierzchnię kryje po dwóch warstwach to znaczy, że z dużym prawdopodobieństwem zawiera biel tytanową. Przyjmuje się, że na jedną tonę wyprodukowanej bieli tytanowej przypada od 3 do 5 ton odpadowego siarczanu żelaza. O ile bieżąca produkcja względnie zagospodarowuje ten odpad w innych zastosowaniach, np. w produkcji koagulantów do oczyszczania ścieków, tak „stary” siarczan żelaza jest problemem nadal leżącym na składowisku.

Nasza metoda umożliwia skuteczne pozbycie się zanieczyszczeń z odpadu, aby następnie, zgodnie z koncepcją „waste to materials” wykorzystać „zrecyklingowany” surowiec do produkcji pigmentów żelazowych. Te nietoksyczne kolorowe materiały, można zastosować w farbach lub do barwienia cementu. Planujemy skupić się na wykorzystaniu tych pigmentów do produkcji farb antykorozyjnych.

My rozwijamy technologię, proponujemy ją innym. Jeżeli ktoś jest zainteresowany to mamy patent na oczyszczanie tego odpadu wraz z produkcją pigmentów. Wystarczy się z nami skontaktować.

– Reklama –

spot_img

Skąd u Ciebie w ogóle zainteresowanie tą tematyką i w ogóle chemią?

Pochodzę i mieszkam w Policach. Kilka lat temu usłyszałam o konkursie pn. E(x)plory. Jest on głównie skierowany do licealistów a dotyczy stworzenia przez nich swojego pierwszego projektu naukowego oraz prezentacji tego projektu przed jury. Okazało się, że będąc na pierwszym roku studiów również mogę wziąć udział w tym konkursie. Wpadłam na pomysł, że skoro z okna widzę hałdę fosfogipsu, tzw. białą górę to może zrobię z niej pagórek i wykorzystam chemię w służbie społeczeństwu. Wtedy (jak i teraz) ten pomysł był trudny do zrealizowania – nauka jeszcze nie miała tak rozwiniętych technik i metod, które można by było wykorzystać w takim projekcie. Zatem wspólnie razem z prof. dr hab. inż. Barbarą Grzmil stwierdziłyśmy, że jest inny problematyczny odpad w tym samym zakładzie – odpadowy siarczan żelaza. Postanowiłyśmy się nim zająć i okazało się, że coś co było na samym początku tylko ideą, pod koniec konkursu stało się już pełnoprawnym projektem, z wynikami i z nastawieniem, że się da. Choć dużo ludzi próbowało coś z tym zrobić to nie do końca były to pomysły ekonomiczne. Pamiętajmy, że jeżeli mówimy o realizacji projektów musimy zawsze liczyć pieniądze i odpowiadać na pytanie „czy to się opłaca?”.

Studia chemiczne były moim drugim pomysłem na siebie. Zawsze chciałam być architektem. W gimnazjum okazało się, że mam świetną nauczycielkę chemii. Stwierdziłam, że to fajny kierunek, ale mimo wszystko chciałam zostać inżynierem. Zaczęłam więc szukać studiów, które by mnie w pełni zainteresowały i takim oto sposobem ukończyłam technologię chemiczną.

 

Czym się ona różni od klasycznej chemii?

Jest to to rodzaj chemii wykorzystywanej w przemyśle. Staramy się przekształcać surowce w użyteczne produkty, ogarniać procesy produkcyjne w większej i mniejszej skali i wychodzić z tym do ludzi. I tak wyszło z „recyklingiem”, czyli z tzw. zieloną chemią. Są to, mówiąc w skrócie, procesy chemiczne przyjazne dla środowiska. Nie jestem fanką, tworzenia nowego procesu, który nie musi być wcale bardziej ekonomiczny niż obecnie istniejące, tylko nowego spojrzenia. Działa to mniej więcej tak: mamy proces, mamy odpady, więc zróbmy coś z tymi odpadami.

Magnolia to nagroda dla kobiet. Jak obecnie naukowczynie są postrzegane w świecie jednak nadal zdominowanym przez mężczyzn?

Pamiętam jak kilka lat temu odbywałam praktyki zawodowe w Zakładach Chemicznych w Policach. Wybrałam dział technologiczny, bo chciałam być w centrum przemysłu. Chciałam zobaczyć instalację, produkcję i pamiętam, że jak chodziłam z moim opiekunem po instalacji, to wzbudzałam zdziwienie, podejrzliwość i zainteresowanie. Nikt się nie spodziewał w tym miejscu kobiety. Do tego wszystkiego młodej, o statusie studentki i jeszcze zainteresowanej i zaangażowanej. Tak bym odpowiedziała na to pytanie.

Kamilo, a gdzie widzisz siebie w przyszłości?

W przemyśle. Bardzo mnie kręci rozwijanie technologii, pomysłów, sprawdzanie różnych ścieżek. Takimi miejscami na mojej liście marzeń są BASF i DuPont. Warto pokreślić, że w Polsce są utalentowani ludzie, którzy mają pomysły i je rozwijają. Niestety często kończy się to tak, że wyjeżdżają zagranicę, bo w naszym kraju nikt nimi nie jest zainteresowany. Tak naprawdę to nie wiem, gdzie mnie poniesie. Na ten moment widzę siebie również w którymś z niemieckich instytutów, w których zrobiłam staże. W Polsce często nadal nauka działa na zasadzie: od projektu do projektu. W Niemczech praca ma zupełną inną jakość, kulturę i perspektywy.

– Reklama –

spot_img

Dziękuje za rozmowę i powodzenia.

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać