- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Spotkanie jest jak drogowskaz

Strona głównaSpotkanie jest jak drogowskaz

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Jadę do Szczecina spotkać się z rodziną i odwiedzić groby bliskich. Szkoda, że to takie smutne święto.

– Dlaczego smutne?

– Jak to, przecież to Wszystkich Świętych. Idziemy na cmentarz, przypominany sobie tych, których już nie ma wśród nas. To nie jest radosny moment. Często jeszcze rozdrapuje całkiem świeże rany.

– Wszystko zależy od tego, jak spojrzymy na śmierć. Jest mi może łatwiej o tym mówić, bo jestem księdzem i jestem przekonany, że od narodzin do śmierci to dopiero połowa naszej drogi. Kiedy umieramy, stajemy przed drzwiami, za którymi kryje się cel naszej podróży: Szczęśliwe Życie Wieczne, bez zmartwień i chorób. A co do smutku po tych, którzy już odeszli… Oni na nas czekają, wciąż czuwając nad nami. Są też fizyczną i duchową częścią nas dzięki więzom krwi, dzięki temu jak żyli, co mówili, jak postępowali. Z pewnością nie byli idealni, ale ich wady i złe uczynki, tak jak zalety i dobro, które uczynili, są dla nas nauką. Tak więc wciąż żyją, tylko trochę w innym wymiarze. My też tam idziemy. Nikt się nie zgubi w czasie tej podróży.

Zawsze zastanawia mnie pewna prawidłowość, która bardzo była widoczna, kiedy odchodził Jan Paweł II. Podobnie jest z naszymi bliskimi. Póki żyją, nie mamy czasu wsłuchać się w to, co mówią. Powtarzamy sobie: mamy czas, jeszcze pogadamy. I nagle…

Pozostaje tyle spraw niezałatwionych, nie przeprosiliśmy, nie wyjaśniliśmy, nie zapytaliśmy o tysiące spraw. Dopiero kiedy kogoś zabraknie, usiłujemy sobie przypomnieć, co chciał nam przekazać. A pamięć bywa zawodna…

– Proszę księdza, ale to normalne, że nie chcemy pamiętać o śmierci. Boimy się.

Do rozmowy włączyła się pani w średnim wieku:

– Chciałabym się podzielić swoim zdaniem na ten temat. Pewnie zszokuję niektórych, ale tak właśnie uważam, a nawet czuję. Wyczekuję śmierci z wielkim zainteresowaniem, ciekawi mnie, co będzie dalej. W tym znaczeniu nie boję się tego, co nieuchronne. Myślę o tej chwili jak o ciekawym, dawno już umówionym spotkaniu. Szkoda tylko, że nie znam jego miejsca i godziny, ale o tym dowiem się z pewnością w odpowiednim momencie. Co innego napawa mnie jednak lękiem: śmierć bliskich lub moja za wcześnie.

Chciałabym odejść wtedy, kiedy moje dzieci będą już zabezpieczone i na tyle dorosłe, by mogły rozpocząć samodzielne życie. Chciałabym także, aby nie umierali ludzie młodzi, za młodzi.

– Reklama –

spot_img

– Ja jednak radziłbym, aby korzystając z tego, że żyjemy, myśleć o życiu właśnie. Na razie jestem studentem, ale mam już swoje doświadczenia. Padło tu kilka razy słowo spotkanie, czekać na spotkanie, a ile spotkań w naszej wędrówce między ludźmi już przegapiliśmy i dokąd mogły nas doprowadzić? Słyszałem o filozofii, która mówi, że nie ma spotkań przypadkowych. Każdy człowiek, który staje nam na drodze, jest jak drogowskaz. Pytanie tylko, czy potrafimy go zauważyć i odczytać? Znalazłem też chyba odpowiedź, dlaczego osoby, które kiedyś zrobiły nam krzywdę, nie chcą nas już więcej widzieć. Wiele z nich czuje odrazę do samych siebie. Jeśli nie świadomie, to podświadomie czują, że to oni okazali się „świnią”, nie my. W takich sytuacjach nasza obecność jest jak wyrzut sumienia. Konfrontacja zmuszałaby do działania. Poczucie winy zadręczyłoby ich, jeśli stanęliby przed nami np. bez słowa przepraszam. Dlatego lepiej zapomnieć o swoich „ofiarach”. Życie toczy się dalej. Myślę jednak, że w takich spotkaniach jest coś dobrego – umiejętność zauważenia w tych ludziach i dobrej strony medalu. Tu potrzeba nie lada mądrości. Nie ma przecież człowieka, który byłby zły do szpiku kości, w każdym razie do pewnego momentu. Dziękuję za to przypadkowe i niesamowite dla mnie spotkanie. Dzięki niemu uwolniłem się, bo mogłem usłyszeć własne myśli. A to nie to samo, co prowadzić monolog w pamięci. Właśnie rzuciła mnie dziewczyna, z którą chciałem spędzić resztę życia. Zdradziła mnie z moim przyjacielem. On był pewnie tym drogowskazem, na którym napisano: „Ta kobieta nie jest dla ciebie”. Sam bym na to nie wpadł. Żyłem w całkiem innej rzeczywistości. Tak to jest z miłością.

 

Cytat tej podróży:

 

„…Spotkanie będzie prawdziwe, jeżeli zechcemy wysłuchać drugiej osoby. Kiedy dowiemy się, co ją porusza, za czym tęskni, w czym możemy jej pomóc. Nasi bliscy najbardziej potrzebują nas, a nie naszych rozlicznych posług.”

(Anzelm Grun, „Szczęście spotkania”, z cyklu: ABC sztuki życia)

 

Z mojej księgi przepisów:

 

Składniki: duży słoik miodu

– Reklama –

spot_img

Jeżeli jesteśmy parą, to razem zasiądźmy do tego słoika i śmiejąc się ze szczęścia, że jesteśmy – wybierajmy miód paluchami. Rozmawiajmy o wszystkim, o czym się da i o czym się nie da…

Jeśli natomiast wciąż szukamy drugiej połówki, to sami zajadajmy miód, wyobrażając sobie wymarzonego partnera na całe życie. Niedługo się pojawi. Miód wyostrzy nasze zmysły, by nie przegapić tego spotkania, by zauważyć drogowskaz.

O takim daniu pamiętajmy przynajmniej raz w miesiącu, zwłaszcza jesienią i zimą.

 

Smacznego i do zobaczenia w następnej podróży!

 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać