Na początek Dominic Miller, świetny gitarzysta, przyjaciel i współpracownik Stinga od blisko 30 lat, jego muzyczna „prawa ręka” wystąpi 29 maja (godz.19) w Filharmonii. Na scenie zachowuje się tak jakby gitara była przedłużeniem jego ręki – przez to zawsze zwraca uwagę i fascynuje. Na swoim koncie ma dziewięć autorskich albumów i cieszy się sławą wybitnego muzyka sesyjnego, tego z którym każdy chce zagrać. Poczynając od końca lat 80. wziął udział w nagraniu około 200 płyt takich wykonawców jak wymienieni wcześniej oraz m.in.: The Chieftains, Manu Dibango, Luciano Pavarotti, The Pretenders, Boyzone, The Backstreet Boys. O sobie mówi tak: „Mam już naprawdę spory staż na scenie, a zawsze, kiedy mam wyjść solo i stanąć na scenie, mając świadomość, że te 200 osób słyszy mój każdy dźwięk, jestem przerażony jak dzieciak. Wydaje mi się, że każdy myśli: ‘OK, a więc to jest ten Dominic Miller, o którym tyle piszą, zobaczmy czy faktycznie jest dobry.’”
Chick Corea był jednym z liderów rewolucji fusion, która skierowała jazz w stronę nowoczesności i otworzyła go na elektryczne brzmienia. Ta żywa legenda jazzu zagra wraz ze swoim akustyczną grupą 1 lipca (godz.19) na scenie Filharmonii. Amerykański magazyn „Downbeat” nazwał Coreę „najbardziej różnorodną i nieprzewidywalną postacią w jazzie”. Artysta brał udział w nagrywaniu przełomowych dla fusion albumów Milesa Davisa (m.in.„Bitches Brew”), następnie był założycielem i filarem formacji Return to. Grany przez niego jazz-rock wpłynął fundamentalnie na rock progresywny oraz zburzył ścianę między jazzem i listami przebojów, dzięki czemu elitarna dotąd muzyka zaczęła docierać do milionów nowych słuchaczy. Artysta w jednym z wywiadów skromnie powiedział: „Zawsze uważałem, że wszystkie instrumenty to tylko narzędzia do robienia muzyki.(…) Staram się iść z duchem czasu i wykorzystywać dostępną technologię i wszelkie możliwości, chociaż fortepian zawsze pozostanie moją pierwszą miłością”.
Na koniec festiwalu 12 lipca (godz. 20) na Zamku pojawi się Gentleman. To najbardziej popularny i ceniony wykonawca reggae w Europie. Śpiewa w języku angielskim lub w patois – kreolskim dialekcie używanym na Jamajce. Śpiewa o pokoju, miłości, nadziei oraz rzeczywistości, która go otacza. Dorastał w Kolonii, ale swoje pierwsze kroki sceniczne stawiał na Jamajce, gdzie wyjechał jako nastolatek. Zafascynowany muzyką Boba Marley’a oraz kulturą karaibską, po powrocie do Niemiec kontynuował swoje fascynacje i zaczął tworzyć. Współpracując często z artystami hip hopowymi. Dziś to legenda europejskiego reggae. „W muzyce nie liczy się narodowość, ale to, czy czujesz jej ducha, jesteś szczery i prawdziwy. Mnie zaakceptowali jamajscy muzycy, bo wiedzieli, że właśnie taki jestem” – podkreśla w wywiadach.






