26 marca w Zakopanem kończącego karierę Adama Małysza żegnało 60 tysięcy ludzi. Wśród nich były dziennikarz ze Szczecina, obecnie adwokat Maciej Krzyżanowski.
Dla niego Adam Małysz był nie tylko sportowcem, którego cenił i podziwiał, ale także… tematem pracy magisterskiej.
– Zdecydowałem się na pracę o Małyszu, kiedy dr Blecharz (psycholog pomagający Małyszowi – przyp. red.) zabrał mnie w 2002 roku na szczyt skoczni w Planicy – opowiada Maciej. – Gdy spojrzałem w dół i zobaczyłem 30 tysięcy polskich kibiców z flagami, to zaniemówiłem. Uznałem, że to nieprawdopodobne zjawisko i historyczny moment w polskim sporcie. Nigdy wcześniej tylu ludzi nie jeździło tak daleko za jednym sportowcem – dodaje.
Maciej dostał od swojego promotora zgodę na zmianę tematu pracy magisterskiej. Nowy brzmiał: Adam Małysz – fenomen medialny i społeczny. Bohater sportowy jako produkt kultury masowej.
Chciał wręczyć Małyszowi pracę w 2002 roku podczas Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City, ale nie zdążył z jej napisaniem. Jak wspomina pół żartem, dobrze się stało, bo Małysz nie zdobył tam wymarzonego złota. Na pożegnanie mistrza do Zakopanego, Maciej został zaproszony przez Telewizję Polską i tam w hotelu Litwor wręczył skoczkowi wszech czasów swoją pracę. – Adam wyraźnie się ucieszył z tego prezentu i wpisał dedykację na drugim egzemplarzu – opowiada Maciej. W całej historii jest mały akcent szczeciński, ponieważ Krzyżanowski przez kilka lat pracował w Radiu As, a później w lokalnej Gazecie Wyborczej.
jch







