- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Szerszeń na sterydach

Strona głównaSzerszeń na sterydach

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Suzuki rozpoczęło wypuszczając GSF 600 Bandit. Yamaha odpowiedziała w 1998 roku wypuszczając FZS 6 Fazer, natomiast Honda wystawiła do walki CB 600 Hornet. Filozofia była prosta. Przy wszechstronności Suzuki i uniwersalności Yamahy nie było sensu robić maszyny o podobnym charakterze. Równie dobrze można było sobie strzelić w stopę. Szefostwo Hondy postawiło więc na coraz popularniejszy trend streetfighterów.

„Szerszeń”, jak przystało na ulicznego wojownika, był typowym golasem. Brak owiewek, szerokie ogumienie oraz mocno wyeksponowany silnik w krótkiej i solidnej ramie.

Serce Horneta zostało zapożyczone wprost ze starego CBR600F. Zmieniono jedynie średnicę gardzieli gaźników zmniejszając w ten sposób moc, lecz poprawiając charakterystykę w dolnej partii obrotów. W rezultacie uzyskano 96 KM i 63 Nm, co sprawiało że „szerszeń” był bardzo dynamiczny i bez przesadnej czułości stawał na tylne koło. Aby to wszystko zatrzymać z przodu zastosowano dwie tarcze o średnicy 296 mm i dwutłoczkowe zaciski, tył natomiast to tarcza 220 mm z pojedynczym tłoczkiem. Uzupełnieniem wszystkiego było znakomite zawieszenie z przednimi teleskopami o sowitej jak na owe czasy średnicy 41 mm, jednak bez możliwości jakiejkolwiek regulacji. Wszystko to sprawiało, że Hornet był zwrotny, stabilny i dawał mnóstwo frajdy z jazdy zarówno w mieście, jak również i na torze. Długie proste były marnowaniem tego motocykla.

W aspekcie turystyki nie było już tak różowo. Pozycja za kierownicą była wygodna w mieście lecz uporczywa w dłuższej trasie. Wysoko prowadzony wydech komplikował montaż kufrów, a siedzenie pasażera było siedzeniem tylko z nazwy. Do tego wysokie spalanie i mały zbiornik paliwa zmuszały do częstszych postojów na stacjach benzynowych. Podróżowanie z prędkością rzędu 120 km/h, z powodu oporu powietrza, nie należało do przyjemnych. Przy 160 km/h zmuszeni jesteśmy przyjmować na klatkę więcej niż Gołota przyjął na twarz od Lennoxa Lewisa. Entuzjaści turystyki próbowali ratować się wersją CB 600F, wyposażoną seryjnie w półowiewkę, bądź montując w zwykłym Hornecie akcesoryjną szybkę, jednak dawało to taki efekt jak zmiana orbity ziemi za pomocą miksera.

Nie ma co się oszukiwać, środowiskiem naturalnym „szerszenia” jest miasto i to właśnie tu sprawia on najwięcej frajdy. Jeżeli szukasz czegoś uniwersalnego to zapomnij o tym motocyklu, natomiast jeżeli szukasz mieszczucha o sportowym zacięciu jest to sprzęt dla ciebie.

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać