Powszechnie o rodzinie Windsorów wiemy sporo. Główny powód, to niewątpliwa barwność jej poszczególnych członków. Angielskie media, żyjące ze skandali, mają więc co robić… Konserwatywna Elżbieta, bardziej kochająca psy, niż swoich synów i wnuki, jej mąż Filip – snob, ceniący Hitlera za… skuteczność, kochliwi synowie, szczególnie Karol, nazywany przez złośliwych, Ostatnim. Ponadto synowe: pokraczna i bardziej podobna do konia – jak piszą złośliwi – Camilla, nieodżałowana Diana, a ostatnio – wnuk: książę Harry, puszczający się, cytując za angielską prasą, na prawo i lewo, mocno dbają o public relations rodziny królewskiej…
Nie są to jednak wyjątki. Mówi się wręcz, że gdyby prasa brukowa istniała już w XIX wieku, czyli w czasie rządów „porządnej” królowej Wiktorii, dzisiaj angielska rodzina królewska byłaby miłym wspomnieniem, a Wielka Brytania – republiką. Powód? To, co skrywały komnaty Pałacu Buckingham, wołało o pomstę do nieba.
Niezliczone romanse, zdrady, mezalianse, biseksualizm, arogancja, orgie seksualne, ignorancja, tani snobizm, dobijanie konających przodków, współpraca z faszystami… To wszystko odnajdziemy właśnie w książce „Tajemnice Windsorów” Marka Rybarczyka.
Książkę czyta się jak znakomitą powieść. A cudaczność poszczególnych członków angielskiej rodziny królewskiej, powala… Po zamknięciu ostatniej strony książki, poważnie zastanawiam się, podobnie zresztą jak autor książki, czy grzeczna Kate i poukładany, czasem aż do bólu, William uratują monarchię?… Moim zdaniem jest szansa, oby tylko niedawno urodzony ich syn, w przyszłości król, był grzecznym dzieckiem, a później wiernym mężem.







