– Wiesz co Karolina, chyba wstanę i jak walnę w łeb tego głąba, to się nogami nakryje.
– Przestań, co się denerwujesz, samej pewnie też Ci się to zdarza.
Na pewno nie. Co kogo obchodzą moje sprawy. Jeśli już to rozmawiam cicho, a najlepiej wychodzę na korytarz.
Wagon kolejowy typu ”tramwaj”, czyli siedzenia i w dwóch rzędach, długie jak spaghetti. Obok mnie dwie dziewczyny, jedna poirytowana. Gdzieś w oddali słychać donośny głos chłopaka, który zachowywał się jakby sam był w brzuchu tej stonogi.
– Co mnie obchodzi, jakie on ma kupić komuś majtki pod choinkę. Masz pojęcie? To nie jest temat dla całego wagonu PKP.
– A mnie to śmieszy.
– Co Cię śmieszy. Chciałabyś, żeby twój Artur, np. w telewizji na oczach całej Polski zastanawiał się jakie ma Ci kupić gacie? No pierścionek, to jeszcze rozumiem, ale majtki: stringi w kropeczki a może z różyczką w tamtym, konkretnym miejscu.
– Cicho, bo nie jesteś lepsza, od tego gościa, który drze się przez telefon. Ten pomysł z pierścionkiem nawet nie jest zły.
– No proszę Cię przestań, bo zacznę w ciebie wątpić. Twój Artur to nie książę William. Może dobrze, bo jest ładniejszy, niestety nie tak bogaty… W związku z tym Wasze zaręczyny nie będą ogłaszane na oczach całego świata.
– Jest romantyczny, wymyśli coś oryginalnego.
– Na pewno, ale co potem, kiedy przyjdzie twarde życie? Zaprosi Cię na obiad na wysypisko śmieci i powie z romantycznym uśmiechem: wybierz sobie coś kochana. Ten lokal serwuje dania na bezkresnym szwedzkim stole…
– Przestań, o co i chodzi.
– O to, że powinnaś się zastanowić nad tą decyzją. To nie jest dobry wybór. Życie to nie zabawa.
Nagle głos z głębi wagonu.
– Młody człowieku, czy mógłbyś ciszej rozmawiać o garderobie dla swojej dziewczyny? Z całym szacunkiem, ale temat mało interesujący, tym bardziej, że moja żona woli majtki bardziej zabudowane.
Salwa śmiechu błyskawicznie wykurzyła młodziana z wagonu. Wypadł jak strzała, czerwony jak burak, w pośpiechu zabierając swoje rzeczy. Co ciekawe nie przerwał rozmowy. Telefon, jakby przyklejony wciąż był przy jego uchu.
– Ładny numer – zauważyła rozmówczyni Karoliny. – Dobrze, bo ja nie byłabym taka miła…
– Całe szczęście. Jak Cię znam nie obyło by się afery. Dzwoni Artur. Chodź, pójdziemy do restauracyjnego na herbatę.
Nie wiem jaką decyzję o swojej przyszłości podjęła Karolina. Mogę się tylko domyślać, że jeśli w grę wchodzą uczucia, to rozum idzie spać. Gdyby było inaczej, ludzkość dawno by wymarła. Z nieodpowiedzialnym facetem przecież nie powinno się mieć potomstwa. Łatwo to sprawdzić. Wystarczy użyć wyobraźni. Na przykład: stoimy na środku Palcu Grunwaldzkiego w Szczecinie i nagle wołamy:
– Hej, szukam faceta dla siebie i przyszłego dziecka…. Musi być odpowiedzialny, kochać mnie, nie zdradzać, być czułym i umieć zarabiać, nie może być obciążony genetycznie lenistwem i mieć odciętą pępowinę od mamusi przyszłej teściowej!!!
I co podsuwa moja wyobraźnia na taki apel?. Uruchomcie swoją. Ciekawa jestem efektu. Moja daje następujący obraz.
Wkoło nagle wzbija się kurz, słychać tętent kopyt jakby stada dzikich zwierząt. Ziemia drży. Robi się szaro. Boję się, że mnie stratują… Czekam dzielnie na odpowiedź. Hałas cichnie, kurz opada. Przede mną obraz jak po wojnie. Poprzewracane śmietniki, stratowane trawniki… Wiatr hula w papierach. Cisza i pustka. W dali majaczy postać czarna. Ksiądz. Smutna twarz, lecz maluje się na niej nadzieja. Cierpko się uśmiecha. Z serca mi błogosławi i znika w szarym tumanie
Wszystkie czekamy na cud. Tanio! Cud dla każdego. To możliwe. Musimy uruchomić tylko wyobraźnię. Dlatego to jest tanio. Stanie się w naszym życiu to czego pragniemy, co sobie wyobrażamy. Pracujmy jednak nad dobrymi myślami, odpędzajmy te z Placu Grunwaldzkiego. Niech czarne myśli zastąpi czysta biel śniegu, atmosfera wymarzonych Świąt. Kogo lub co wmontujemy w ten pejzaż – tylko zależy od nas. Kierujmy się miłością i pragnieniem szczęścia. Jeśli będziemy o tym pamiętać, osiągniemy sukces. Warto spróbować. Szczerze w to wierzę.
„Wielki Manitou dał człowiekowi dwoje uszu i jedne usta – i należy używać ich w proporcji”
Mądrość indiańska
Na rozgrzanie…
Butelka czerwonego, półsłodkiego wina, miód, sok jagodowy (lub ostatecznie malinowy), cynamon, gałka muszkatołowa, ziele angielskie, cytryna.
Przyprawy utłuc w moździerzu dodając świeżo startej gałki i wsypać do wina. Dodać miodu. Wino podgrzewać w łaźni wodnej pod przykryciem, żeby było dobrze ciepłe, ale nie gotować… Rozlać do glinianych szklaneczek lub kubeczków dodać plasterek cytryny… Pić w zimne wieczory, po spacerze…
Spokojnych Świat Bożego Narodzenia i Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku… i… do zobaczenia w następnej podróży.
Joanna Osińska









