Łatwo jest pogodzić role wydawcy, redaktora naczelnego, dziennikarza radiowego i telewizyjnego?
– Niełatwo, ale na pewno to bardzo ciekawe!
Czy zastanawiałeś się, co byś robił, gdyby w Twoim życiu nie było „Pereł z Lamusa”?
– Z całą pewnością robiłbym to samo: pisałbym recenzje, rozmawiał o teatrze i filmie. Robiłem to zawsze, i to na długo zanim spotkałem Zygmunta Kałużyńskiego. Ciekawostką dla większości będzie fakt, że pierwszą nagrodę za napisanie recenzji dostałem, gdy miałem 14 lat i z tego powodu wylądowałem między innymi na okładce harcerskiego tygodnika „Na Przełaj”.
Skrytkowałeś wtedy czy pochwaliłeś film?
– Wtedy dla odróżnienia pisałem o piosence polskiej na festiwalu w Opolu. Ostro upominałem się o pominiętą w werdykcie komisji jurorskiej debiutantkę – Annę Jantar, która śpiewała wówczas „Najtrudniejszy pierwszy krok”. Z całą mocą przekonywałem, że piosenka będzie przebojem.
Bycie krytykiem filmowym w naszym kraju nie jest łatwe…
– …Zapewniam, że bycie krytykiem filmowym w Polsce nie różni się niczym od bycia krytykiem filmowym w innych krajach. No może tylko mniej zarabiamy.
Przejmujesz się, kiedy jesteś za swoje opinie atakowany, a nawet pozywany do sądu?
– Wcale. Od dziecka ćwiczyłem się w wypowiadaniu swojego zdania, które najczęściej różniło się i od tego, co mówili nauczyciele, i od tego co obowiązywało wśród kolegów. Nauczyłem się więc zupełnie nie zwracać na to uwagi, a na przestrzeni lat wręcz stwierdzam, że nie zwracam uwagi coraz bardziej.
A łatwo jest decydować o „być” albo „nie być” filmu, aktora?
– Nie mam wrażenia, że o czymkolwiek decyduję. Ja tylko nazywam po imieniu to, co i tak wszyscy widzą i wiedzą, ale często wypierają ze swojej świadomości.
No dobrze, a jak reagujesz, kiedy słyszysz, że Katarzyna Cichopek albo Edyta Herbuś to wielkie gwiazdy polskiego ekranu?
– Cóż… Przed II wojną światową pisano, że wielką gwiazdą polskiego ekranu jest Nora Ney. Niedawno zobaczyłem jej rolę w jakimś starym filmie. Mój Boże…
Najlepszy i najgorszy polski film 2012 roku?
– Najlepszy, to niewątpliwie „Róża” a najgorszy… Oczywiście „Kac Wawa”, chociaż „Bitwę pod Wiedniem” postawiłbym na równi z „Kac Wawa”.
Sztywniak czy luzak. Jak chciałbyś być odbierany przez Polaków?
– Nie chciałbym mieć żadnej etykietki. Wolałbym być „panem Tomkiem od filmów”.
Zauważyłem, że jeśli w mediach mówi się o sprawach mniejszości seksualnych, to często jesteś zapraszany jako ekspert. Nie męczy Cię „robienie”za etatowego geja?
– Nie pozwalam uczynić z siebie „etatowego geja”. Nie jestem działaczem gejowskim, zresztą, mówiąc szczerze, zupełnie bym się do tego nie nadawał. Nigdy jednak nie zapominam, że jestem gejem i nie staram się w rozmowach omijać tego tematu.
To dlaczego dopiero kilka lat temu powidziałeś głośno o swojej orientacji?
– Bo nigdy wcześniej nie sądziłem, że coming out będzie mi do czegoś potrzebny. Nie uważałem, że ludzi to powinno obchodzić. W pewnym momencie zdałem sobie jednak sprawę, że MNIE to obchodzi, bo w pewien trudny do uchwycenia sposób cenzuruję swoje emocje. Postanowiłem z tym skończyć i ostatecznie uwolnić się od potrzeby bycia akceptowanym za wszelką cenę. I rzeczywiście – od czasu coming outu czuję się wolniejszy, spokojniejszy, dojrzalszy.
A jak odbierasz nagrodę, którą otrzymałeś z Marcinem Szczygielskim za swój związek?
– „Róża Gali” dla najpiękniejszej pary przyznana nam przez czytelników tego pisma była jednym z największych i najprzyjemniejszych zaskoczeń w moim życiu. Poczułem wtedy, że Polacy są wspaniałym i nieprzewidywalnym narodem, a do tego obdarzonym ogromną fantazją.
I zupełnie nie zapachniało Ci to tzw. poprawnością polityczną, modą?
– Nie, a jeśli tak faktycznie było, to byłby to jedyny przypadek, gdy miałem ochotę głośno powiedzieć coś miłego o modzie.
Kobiety w życiu Tomasza Raczka?
– Kobiety kojarzą mi się z naturą i z siłą przetrwania. Z odwagą i z intuicją. Żyjemy w epoce, która z dnia na dzień staje się „światem kobiet”. Mam wobec nich respekt i podziw. Nie uważam, że wymagają opieki. Jest ich więcej, niż mężczyzn, żyją dłużej, w rozwiniętej cywilizacji mają większe szanse od nas. Kobiety, które podziwiam i którym poświęciłem moją książkę „Karuzela z madonnami” to swego rodzaju ideały. Traktuję je jak emocjonalny punkt odniesienia.
Lubisz celebrycki światek?
– Nie cierpię.
Nie cierpisz, ale w nim uczestniczysz… Dlaczego? Znam wielkich, których na rautach czy dużych imprezach medialnych nie zobaczysz…
– Ale mnie też nie ma na takich imprezach. Chyba, że występuję na nich w roli gospodarza, mistrza ceremonii lub gościa nie mogącego się w żaden sposób wymigać z towarzyskiego obowiązku. Nie jestem dzikusem, zostałem starannie wychowany.
Marzenie, które niestety nie jest możliwe do spełnienia?
– Chyba nie ma takiego, wszystko wydaje mi się możliwe do spełnienia. Czas nie ma tu zupełnie żadnego znaczenia.
Dziękuję za rozmowę.
Tomasz Raczek polski krytyk filmowy i publicysta, wydawca, autor wielu programów telewizyjnych i radiowych, m.in. „Ze sztuką na ty”, „Rozmowy bez sekretów”, „Perły z lamusa”. Stworzył słynny duet z Zygmuntem Kałużyńskim znany z zażartych sporów o filmy prowadzonych zarówno w telewizji, jak i drukowanych w prasie i książkach. Laureat „Wiktora” oraz nagród za osiągnięcia w dziedzinie krytyki artystycznej (m.in. Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego. Publikował na łamach „Rzeczpospolitej”, „Polityki”, „Przeglądu Tygodniowego”, „Teatru”, „Filmu”. W 1992 roku stworzył od podstaw polską edycję „Playboya” i został jego pierwszym redaktorem naczelnym. W roku 2002 wraz ze swoim życiowym partnerem, Marcinem Szczygielskim, założył wydawnictwo specjalizujące się w wydawaniu książek o mediach i pisanych przez ludzi mediów – Instytut Wydawniczy Latarnik im. Zygmunta Kałużyńskiego. Tomasz Raczek jest autorem książek m.in. „Karuzela z idolami”, „Pies na telewizję”, „Karuzela z madonnami”, „Karuzela z herosami” oraz napisanych wspólnie z Zygmuntem Kałużyńskim: m.in. „Perłowej ruletki” i pięciotomowego leksykonu filmowego „Perły kina”. Kocha morze i statki pasażerskie. Chociaż mieszka w Warszawie, nie opuszcza go marzenie, by przenieść się do prawdziwej latarni morskiej z widokiem po horyzont. Kolekcjonuje książki, obrazy oraz wszelkie przedmioty związane z morzem, transatlantykami i latarniami morskimi.








