Wojna w Ukrainie. Jak mówić poprawnie?

„Wojna zaczyna się od języka”: to słowa ukraińskiej pisarki i filozofki Oksany Zabużko. Warto nazywać rzeczy po imieniu. Język jest ważny. Chcąc się wypowiedzieć o wojnie mówmy więc jak należy, to nie „konflikt domowy” czy „kryzys ukraiński”! Wojna została wszczęta przez agresora. Jak mówić poprawnie? Co możemy zrobić, by nasze słowa nie sprawiały bólu, ale dodawały siły i otuchy? Mówić: „wojna w Ukrainie” czy „wojna na Ukrainie”? Poniżej kilka przydatnych wskazówek.

07-03-2022
Prestiż

Za pomocą języka opisujemy i tworzymy świat. Nawet pojedyncze słowa są więc istotne. Szczególnie teraz. Posługujmy się więc językiem z odpowiedzialnością i wrażliwością.

Wojna w Ukrainie

Można mówić zarówno, „wojna w Ukrainie”, jak i „na Ukrainie”. Obie formy są poprawne. Wybierając przyimek „w” możemy jednak okazać większy szacunek naszym wschodnim sąsiadom. W ten sposób podkreślimy niezależność i niepodległość tego kraju. Przyimek „w” łączy się bowiem najczęściej z państwami, natomiast „na” z nazwami ziem czy regionów. Używanie „na” to zaszłość historyczna, wciąż poprawna, ale warto dostosować język do rzeczywistości i podkreślić to, co dla nas ważne.

– Przyimek w rzeczywiście zdaje się lepiej podkreślać samoistność polityczną danych obszarów, gdyż łączymy go z nazwami większości państw (z nielicznymi wyjątkami dotyczącymi wschodnich i południowych sąsiadów Polski oraz niektórych państw wyspiarskich). Przyimek na zaś zwykle łączymy z nazwami ziem czy regionów, por. w Polsce, ale na Mazowszu – podpowiadał jakiś czas temu Mirosław Bańko w „Poradni Językowej PWN” na stronie sjp.pwn.pl.

Stop mowie nienawiści

Niektórzy zastanawiają się, czy mówić „Ukrainiec” czy „mieszkaniec Ukrainy” albo „pochodzący z Ukrainy”. Wszystkie formy są poprawne. Mówmy po prostu: z życzliwością. Nie utrwalajmy negatywnych konotacji czy pejoratywnego wydźwięku, jaki niektórzy zbudowali wokół tych słów. Patrzmy też na to, jak wypowiadają się inni. Warto zgłaszać mowę nienawiści!

Walczmy ze słowną agresją oraz dezinformacją. Wykrywajmy i zgłaszajmy trolle internetowe. Nie dajmy im siać paniki, strachu czy wywoływać kłótni. Starajmy się, by obraźliwe i wulgarne wypowiedzi czy komentarze znikały z sieci jak najszybciej. – Najgorszym naszym grzechem wobec bliźnich nie jest nienawiść, ale obojętność – jak napisał kiedyś George Bernard Shaw. – Złe słowo zastąpić umie bombę atomową – tę myśl skonstruował polski twórca Jan Sztaudynger.

To nie kryzys

Nie unikajmy słowa wojna. Nie uciekajmy od rzeczywistości. To nie „ukraiński kryzys”, ale „rosyjska inwazja”. To wojna w Europie Wschodniej! Mówmy otwarcie. Nie zmniejszajmy wagi wojny.

– Rosja zaatakowała Ukrainę, a więc nie mamy do czynienia z konfliktem, wojną domową czy kryzysem, w dodatku ukraińskim. Trwa wojna wszczęta przez agresora Putina – napisały w tekście „To nie konflikt, to wojna Putina. Jak mówić i pisać o ataku na Ukrainę?” Paulina Januszewska i Paulina Siegień, dostępnym na stronie krytykapolityzna.pl. – O tym, co dzieje się w Ukrainie, mówmy językiem solidarności i prawdy, a nie nomenklaturą wroga – podkreśliły.

Pierogi ukraińskie

Wiele restauracji w ramach protestu wobec rosyjskiej inwazji na Ukrainę, wykreśliło ze swojego menu pierogi ruskie. Na ich miejsce weszły: pierogi ukraińskie. To symboliczny i sympatyczny gest. Warto przy tym wiedzieć, ze nazwa „ruskie” nie odnosi się wcale do Rosji, ale to Rusi Czerwonej, historycznej krainy, która stanowi dziś część Polski i Ukrainy. Te pierogi są zaś typowym daniem naszej kuchni. To więc drobny gest, ale dla niektórych naprawdę ważny. Jak podkreślają restauratorzy: wielu ukraińskich pracowników lokali gastronomicznych było za niego wdzięcznych.

–Trwa bojkot wszelkimi sposobami tego, co złe, haniebne i okrutne! Każdy o sercu i empatii czuje ból. Niezrozumienie. Niepokój. Zobaczymy, jak to wszystko zmieni świat, ludzi, kulturę, myślenie, emocje. Nic już nie będzie takie jak przedtem. A pierogi dla mnie mogą być już tylko ukraińskie – tak skomentowała sprawę restauratorka Magda Gessler.

Dobre słowo

Słowa mają moc. Mogą ranić, ale też leczyć. Bądźmy więc przede wszystkim uważni i czuli. Formujmy wypowiedzi oraz pytania z rozwagą. Pamiętajmy o empatii. Bądźmy solidarni. Kierujmy się też zdrowym rozsądkiem. Jeśli chcemy symbolicznie wyrazić wsparcie, używajmy języka świadomie.  

Pamiętajmy też, że „mowa jest srebrem, a milczenie złotem”. Mądre słowa są teraz bardzo cenne, ale umiejętność słuchania jest jeszcze ważniejsza! Bądźmy otwarci na rozmowę i budujmy wspólnotę. Dobre słowo to znak wsparcia. Zapewnienie życzliwości. Niesie otuchę, dodaje siły. – Dobre słowa są plastrem miodu, słodyczą dla gardła, lekiem dla ciała – zapisano w „Księdze Przysłów”.

 

kw/ źródła: „Wojna na Ukrainie czy w Ukrainie. Skąd ta dyskusja i o co w niej chodzi”, E. Dłużewska, wyborcza.pl; „Wojna w Ukrainie: Jak mówić, by nie sprawić bólu”, A. Zygmunt, vogue.pl; sjp.pwn.pl/poradnia/; „Zamieniają pierogi ruskie na ukraińskie. Badaczka podkreśla: ta nazwa nie wzięła się od Rosji”, finanse.wp.pl, „Magda Gessler: Pierogi dla mnie mogą być już tylko ukraińskie”, kobieta.interia.pl; „To nie konflikt, to wojna Putina. Jak mówić i pisać o ataku na Ukrainę?” Paulina Januszewska i Paulina Siegień, krytykapolityzna.pl; zdjęcia: Pixabay


Jak mądrze pomóc Ukrainie? Rób to z głową!


 

Prestiż  
Kwiecień 2022