- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Wielka gra w RPA

Strona głównaWielka gra w RPA

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

W krajach Ameryki Południowej piłka nożna jest drugą religią. Nie inaczej jest w Europie, gdzie szczególnie wśród nacji z południa kontynentu rozpala emocje i namiętności. Jednak raz na 4 lata piłkarskie szaleństwo ogarnia cały świat, gdy przez miesiąc najlepsze reprezentacje walczą o Puchar Świata.

A jak my Szczecinianie przeżywamy to święto futbolu? Śledzimy je przed telewizorami. Ale ci którzy mają takie możliwości lub futbol jest ich życiową pasją, oglądają mundial na miejscu.

Andrzej Rynkiewicz, były piłkarz, a przez lata dyrektor Pogoni Szczecin pierwsze mistrzostwa świata oglądał na żywo 16 lat temu w USA.

– Pracowałem wówczas w zarządzie PZPN, ale na mistrzostwa wybrałem się w ramach urlopu – opowiada Rynkiewicz.

– Owszem, dzięki funkcji w zarządzie załatwiłem bilety, ale za wszystkie musiałem płacić – zaznacza.

– Tamten mundial był dla mnie wspaniałym przeżyciem, znalazłem się na innym kontynencie, ale w gronie samych szczecinian. Pojechałem do Stanów z Waldkiem Folbrychtem, a na miejscu dołączył do nas Jurek Krzystolik, który przygotował całą logistykę. Kilka spotkań obejrzeli z nami Marian Kielec i Leszek Wolski (cała czwórka to byli piłkarze Pogoni -red.).

– Udało mi się obejrzeć 10 meczów – kontynuuje Rynkiewicz, pokazując karty wstępu, które zachowuje do dziś jako pamiątkę.

– Obejrzenie tylu spotkań nie było łatwe, biorąc pod uwagę odległości między miastami w USA. Poruszaliśmy się samochodem, ale na półfinał i na finał do Kalifornii lecieliśmy samolotem.

Co najbardziej zapamiętałem? Wspaniałą atmosferę. To było święto piłki i radości. Przed meczami kibice przeciwnych drużyn popijali sobie razem piwko, nie było mowy o żadnej nienawiści czy rozróbach.

Na atmosferę mundialu, tyle że rozgrywanego w 2006 roku w Niemczech zwraca uwagę też biznesmen Tadeusz Dudojć, właściciel salonów samochodowych w Szczecinie i Koszalinie.

– Reklama –

spot_img

– Solidnej niemieckiej organizacji mogłem się spodziewać, ale byłem zaskoczony, że kraj powszechnie uważany za konserwatywny, a Niemcy za ludzi chłodnych, byli tak otwarci i gościnni dla kibiców z całego świata – mówi Dudojć.

– Ten Mundial trochę …odmienił moje życie, no może to piłkarskie – śmieje się.

Po 2006 roku biznesmen zaczął regularnie bywać na meczach Bundesligi w Berlinie.

– Myślę, że Bundesliga dogania najlepsze ligi świata pod względem sportowym i organizacyjnym. Widać to choćby po ilości graczy z niej występujących na mistrzostwach w RPA, a także obecnych tam trenerach, którzy w przeszłości pracowali w Bundeslidze.

– Można tylko żałować, że mimo bliskości do Niemiec nie bierzemy stamtąd wzorców. Już nie pamiętam kiedy Pogoń rozegrała mecz z jakąś niemiecką drużyną, choćby średniej klasy – wrzuca kamyk do naszego, szczecińskiego ogródka.

Tadeusz Dudojć już niedługo obejrzy swoje drugie MŚ, a konkretnie mecz finałowy.

– Zaproszenie przez jednego ze sponsorów Mundialu to nagroda za wyróżnienie, które moja firma otrzymała w plebiscycie Gepardy Biznesu – nie ukrywa radości Dudojć. – Wuwuzele nie mi przeszkodzą w oglądaniu finału, bo już zaopatrzyłem się w zatyczki do uszu jakich używają robotnicy obsługujący młoty pneumatyczne – mówi pół żartem.

Rynkiewicz do RPA się nie wybiera. – Byłem raz i wystarczy, bo zostałem tam… napadnięty. Bandyci z nożami zabrali nam trochę – no nieważne ile dokładnie – dolarów, gdy o jeszcze o wczesnej porze spacerowaliśmy koło hotelu. Teraz zapewne jest tam bezpieczniej, niż wtedy gdy byliśmy wspólnie z Jurkiem Kopą (były trener Pogoni – red. ) na Mistrzostwach Narodów Afryki w 1993 roku. Jednak przykrych, a wręcz dramatycznych przypadków z tamtego okresu znam więcej. Włącznie z zamordowaniem męża mojej znajomej, gdy wybrali się tam w podróż poślubną – opowiada.

Mniej zorientowani mogą zapytać, dlaczego mundial odbywa się w RPA?

Odpowiedź jest prosta. Była wielka presja krajów afrykańskich należących do FIFA, żeby mistrzostwa rozegrać na Czarnym Lądzie. A jedynym krajem dającym równe szanse wszystkim uczestnikom, ze względów klimatycznych, jest właśnie RPA.

– Reklama –

spot_img

Dudojć, podobnie zresztą jak Rynkiewicz, z racji wyjazdów służbowych większość dotychczasowych meczów z RPA obejrzał w hotelowych pokojach.

– Żona i córka całkiem niepotrzebnie kupiły drugi telewizor – opowiada Dudojć. – Obawiały się, że w czasie mistrzostw nie pozwolę im wziąć pilota do ręki, a i tak prawie nie ma mnie w domu.

– Mam nadzieję, że choć drugą część mundialu obejrzę w domu, najchętniej w towarzystwie synów – planuje Rynkiewicz.

Obaj panowie już wiedzą, że po mistrzostwach w RPA pozostanie im wiele wspomnień, może jakieś pamiątki i 4 lata oczekiwań, żeby znów zobaczyć, może na własne oczy, największą piłkarską imprezę świata.

Jerzy Chwałek

Co robią kobiety podczas mundialu?

Joanna Tyszkiewicz (dziennikarka Polskiego Radia Szczecin)

– Jak to co? Oglądam transmisje z mistrzostw świata w telewizji. Około 7 godzin dziennie. Tak się składa, że dużą część pracy wykonuję w domu przy komputerze, a niektóre audycje radiowe nagrywam wcześniej, więc mam czas na oglądanie meczów.

Piłką interesuję się od dawna, zanim poznałam swojego męża, to nie od niego „zaraziłam” się tą pasją. (Andrzej Tyszkiewicz grywa w Piłkarskiej Amatorskiej Lidze Szóstek -red). Pierwszy mistrzostwa, które śledziłam w telewizji, odbywały się w Hiszpanii w 1982 roku. Kibicowałam wówczas znakomitej drużynie Brazylii z Zico i Sokratesem. Po ich porażce, bodajże z Włochami, która oznaczała odpadnięcie z turnieju, uciekłam z domu do … stodoły i długo płakałam. Miałam okazję być na meczach Polaków na MŚ w 2006 roku oraz Euro 2008. Cieszę się, że nie ma Polaków w RPA. Dlaczego? Po tym co widziałam we wspomnianych turniejach i po ostatniej porażce z Hiszpanią, uważam że ich nieobecność w RPA zaoszczędzi nam wstydu i rozczarowania.

Paula Wiażewicz – Wójtowicz (nauczyciel muzyki i plastyki)

Mecze mundialu oglądam z doskoku, a raczej tylko podsumowanie w programach informacyjnych. Bardziej dlatego, żeby wiedzieć o czym później mówią mężczyźni. Zapewne, gdyby mój mąż nie był teraz w morzu, a w domu, to oglądalibyśmy wspólnie z synem większość meczów, bo takie wspólne oglądanie ma swój urok.

Uważam, że gdy Polacy odnosili sukcesy, to wspólne przeżywanie i kibicowanie przy otwartych balkonach dawało jakieś większe poczucie jedności między ludźmi.

Pamiętam piłkarzy z tamtego okresu – Bońka, Latę, i tego pana co tak dużo mówił i był trenerem….Jacka Gmocha. Podczas tegorocznego mundialu w całości obejrzałem natomiast uroczyste otwarcie i zrobiło na mnie duże wrażenie. Szczególnie rytualne tańce i to, że nie było w tym otwarciu jakieś manifestacji pieniędzy i bogactwa, ale był pokazanie obrazu prawdziwej Afryki.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać