Dlaczego 20 milionów kobiet oszalało na punkcie sadomasochistycznego harlequina?
Uważam, że na rynku są dużo ciekawsze książki, a ta po prostu miała świetną reklamę. Na pewno jednak bezbłędnie trafiła w gusta kobiet! Opisane zabawy erotyczne w klimacie BDSM (Bondage & Discipline, Sadism & Masochism, polskie Dominacja i Uległość, Sadyzm i Masochizm – dop.red.) mogą pobudzić wyobraźnię, ale nie upatrywałabym rewolucji w zachowaniach seksualnych Polek. Raczej jest to wyraz tęsknoty kobiet za byciem zdominowaną, uwodzoną. Marzeniami za grą erotyczną, o której panowie, zwłaszcza ci w długoletnich związkach, zapominają.
Mężczyźni nie chcą już nas uwodzić?
Dokładnie. Nasz wiek to kryzys męskości. Zapracowani i zestresowani panowie coraz rzadziej zamieniają się w zmysłowych kochanków. A kobiety chcą byś uwodzone! Gdy tego nie mają, usychają i spada im libido. Wszędzie czytamy o tysiącach sposobów na to jak uwieść mężczyznę, a to przecież mężczyzna powinien uwodzić !
Dlatego kobiety uciekają w marzenia o dominującym, uwodzicielskim kochanku?
Dokładnie. Ta książka jest odzwierciedleniem kobiecych fantazji. Okazuje się, że kobiety lubią seks tak samo jak mężczyźni, miewają erotyczne fantazje i chcą o nich czytać. I tu apeluję: przestańmy traktować to jako farsę, kaprys albo brudny sekret. Nie oceniajmy, nie ośmieszajmy i nie zawstydzajmy innych ze względu na ich preferencje i potraktujmy kobiecą seksualność poważnie, jak na to zasługuje.
Czy kobiety dzięki lekturze Greya zdały sobie sprawę, co im jest potrzebne do erotycznego spełnienia?
To na pewno jest wartość dodana tej książki. Istotna, bo kobiety nadal wstydzą się mówić o swoich potrzebach, fantazjach. Musimy pamiętać, że kobieca seksualność od zawsze była napiętnowana. A do niedawna pozytywne mówienie o masturbacji czy fantazjach seksualnych brzmiało jak herezja! Zresztą wcale nie trzeba się odwoływać do historii. Żyjemy w XXI wieku, a kobiety nadal są poddawane rytuałowi obrzezania…
Można więc zaryzykować stwierdzenie, że trylogia Greya pozwoliła kobietom z podniesioną głową przyznać: tak, lubię klapsy i się tego nie wstydzę – moja pupa, moja sprawa!
Na pewno pomogła. Każda z nas ma indywidualny klucz do swojej seksualności. Taki szyfr, który trzeba złamać czy raczej nauczyć się go interpretować. Bo seksu, jak zresztą wielu rzeczy w życiu trzeba się nauczyć.
Czy to możliwe, że dzięki Greyowi sadomasochizm wkroczył na salony i do mieszczańskich sypialni?
Tutaj byłabym bardzo ostrożna w ocenie. Musimy pamiętać, że jest bardzo cienka granica pomiędzy zabawą, a krzywdzeniem drugiej osoby. Bardzo łatwo tą granicę przekroczyć, a wtedy może być to niebezpieczne. BDSM polega na rytuałach, kostiumie, grze władzy, w której poddany wcale nie jest słabszy niż władca. To karnawał seksualnych ekspresji. Nie zawsze poważny. Jeżeli jeden z partnerów lubi zadawanie bólu, a drugi lubi ten ból zadawać i dają sobie wzajemnie satysfakcję, to ok. Ale używanie siły wobec kobiety, która w swojej bezsilności wywołuje w mężczyźnie poczucie złości czy frustracji, to materiał na terapię małżeńską. Nie możemy się krzywdzić w związku!
Ale jeżeli posłuży jako inspiracja, by ożywić zwykły „waniliowy seks”?
Każdy seks, który daje satysfakcję obojgu jest dobry. Nie istotne czy jest „waniliowy” w łóżku czy bardziej wymyślny w samochodzie, przebieralni czy kinie.
Podobno książka przyczyniła się do ogromnego wzrostu sprzedaży gadżetów erotycznych.
Gadżety mogą być miłym urozmaiceniem. Zanim jednak pobiegniemy do sklepu po kajdanki z futerkiem czy pejcz, warto stanąć przed lustrem i spróbować zaakceptować siebie. A Polki mają z tym duży problem. Dlatego apeluję: Miłe panie jeżeli chcecie uwieść swojego męża, kochanka, chłopaka, najpierw uwiedźcie siebie. Akceptacja swojego ciała to pierwszy krok jaki powinnyśmy zrobić na drodze do udanego seksu.
Dziękuję za rozmowę.
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” i kolejne dwa tomy autorstwa E.L. James – „Ciemniejsza strona Greya” i „Nowe oblicze Greya” – sprzedały się w 20 mln egzemplarzy. Pikantną historią zaczytują się studentki i emerytki, biznesmenki i nauczycielki, ale przede wszystkim matki w średnim wieku. Amerykańskie media są pełne deklaracji kobiet po czterdziestce, które zapewniają, że dzięki lekturze tych książek ich życie seksualne rozkwitło na nowo. Fabuła trylogii to mieszanka fantazji o księciu z bajki dla dorastających dziewcząt z elementami BDSM w wersji light. Narratorka Anastasia Steele, nieśmiała studentka ostatniego roku literatury, poznaje 27-letniego miliardera Christiana Greya, gdy przeprowadza z nim wywiad dla uczelnianej gazetki. Z miejsca się zakochuje – i nic dziwnego, gdyż Christian jest bogaty jak Mark Zuckerberg, przystojny jak młody Brad Pitt, seksowny jak George Clooney i chętny do wspomagania ubogich niczym Matka Teresa. Tyle że zamiast pogalopować z ukochaną ku zachodzącemu słońcu jak w porządnej bajce, Christian podsuwa jej kilkustronicową umowę: on będzie jej Panem, ona jego Uległą; ona będzie spełniać wszystkie jego zachcianki, a jeśli nie zadowoli swojego Pana, czeka ją kara wymierzona w Czerwonym Pokoju Bólu pełnym pejczy, kajdanek i pasów..








