Stłuczenia, naciągnięcia i skręcenia to dla nich chleb powszedni. Wykonują pracę na pierwszy rzut oka może mało widoczną, ale bardzo ważną. To dzięki nim zawodnicy są optymalnie przygotowani do meczów, to oni niosą ulgę przy różnego typu urazach i kontuzjach. Mowa o sztabie medycznym szczecińskiej Pogoni.
Stłuczenia, naciągnięcia i skręcenia to dla nich chleb powszedni. Wykonują pracę na pierwszy rzut oka może mało widoczną, ale bardzo ważną. To dzięki nim zawodnicy są optymalnie przygotowani do meczów, to oni niosą ulgę przy różnego typu urazach i kontuzjach. Mowa o sztabie medycznym szczecińskiej Pogoni.
O zdrowie naszych zawodników dbają: lekarz Bartosz Paprota, fizjoterapeuta Piotr Mazur, masażyści: Stanisław Mazuro, Krzysztof Jasianek i Wojciech Krawczak, a o dobrą kondycję psychiczną od niedawna dba także psycholog Marcin Koziński.
Mają do wykonania niełatwe zadanie. Zaczyna się jeszcze przed meczem – trzeba przygotować piłkarzy do potyczki. – Dobrze, że na Twardowskiego mamy niezbędny sprzęt, łącznie z jacuzzi – mówi Stanisław Mazuro, który od lat masuje zawodników szczecińskich klubów. – Robimy wszystko, by gracze byli jak najlepiej przygotowani do gry.
Później jest mecz, w czasie którego często nie brakuje ostrych starć, a co za tym idzie – interwencji naszych medyków. – Raz się zdarzyło otwarte złamanie stawu skokowego. Bywały rozcięcia głowy – opowiada Stanisław Mazuro i zaraz dodaje: – oby przykre kontuzje przydarzały się naszym piłkarzom jak najrzadziej.
Gdy sytuacja na boisku wygląda groźnie, medycy na znak sędziego wbiegają na murawę z noszami. To od szybkości wbiegania na boisko, by pomóc kontuzjowanemu zawodnikowi, Stanisław Mazuro zyskał przydomek „najszybszy maser w Polsce”. – Chodzi oczywiście o szybkość biegania, a nie masowania – mówi. Po samej rozgrywce masażyści też mają pełne ręce roboty. Najczęstsze pomeczowe urazy to stłuczenia, skręcenia i naciągnięcia mięśni dwugłowych i czworogłowych. – Nie ma monopolistów na masaż wśród piłkarzy. Przychodzi do nas ten, kto potrzebuje odnowy biologicznej – zaznacza Mazuro.
Piłkarze doceniają ich pracę. Grający przed laty w Pogoni Grzegorz Mielcarski stwierdził nawet, że sztab medyczny Pogoni dokonywał cudów, by przygotować go do meczu. Paradoksalnie, oby medycy zespołu portowców mieli jak najmniej pracy, a piłkarzy kontuzje omijały szerokim łukiem.
Konrad Czarnecki








