- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Zmory

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

 

Psychika w sporcie to prawdziwy temat rzeka. Z destrukcyjnym lub też zbawiennym wpływem szarych komórek, splotów nerwów w naszych mózgach, spotkał się każdy kto sport uprawia choć trochę dla wyniku, a nie tylko dla rekreacji.

I dotyczy to amatora-golfisty, zmagającego się z patem na ostatnim dołku podczas klubowego turnieju i tenisisty próbującego coś ugrać w miejskiej lidze amatorów. Dotyka to także tych najlepszych. Mistrzów, profesjonalistów, zawodowców. Bo jak inaczej, niż paraliżującym działaniem mózgu, wytłumaczyć można postawę naszych siatkarzy, podczas niedawnych mistrzostw świata we Włoszech. Często mówi się, że drużyna przegrywa już w szatni. Tak stało się z drużyną Castellaniego przed meczem z Brazylią. Ba, tak zawsze dzieje się przed meczem z Brazylią. Wygrywamy z Włochami, Serbią i Rosją. Pokonujemy Bułgarię i Francję. I zawsze lanie od Canarinhos. Nie da się tego wytłumaczyć tylko rewelacyjną grą Ziby i spółki. Przecież kiedy żółto-zieloni rywalizują z innymi reprezentacjami to też najczęściej wygrywają. Ale inni chociaż walczą. Skaczą, blokują, serwują czy bronią. Zdobywają punkty i pojedyncze sety. Naszych siatkarzy na czas meczu z mistrzami świata ogarnia całkowity paraliż. Kiedy słyszę po kolejnych mistrzostwach, że Brazylijczycy to nasza zmora, chciałbym zadać pytanie – dlaczego w związku z tą zmorą nie zatrudniamy sztabu psychologów. Jeżeli mamy fundusze na przygotowania fizyczne, zgrupowania, statystyków, fizykoterapeutów czy wspaniałą kadrę trenerską, jeżeli mówi się, że wyniki badań wydolnościowych naszych siatkarzy są nie tylko dobre ale wręcz znakomite, dlaczego nikt nie zadbał o dobór właściwego sztabu psychologów. Przy takich budżetach tłumaczenie się załamaniem psychiki drużyny jest nie na miejscu. Przecież mamy wspaniałych specjalistów specjalizujących się właśnie w psychice sportowców. Przykład kariery Adama Małysza pokazuje jak wiele może zmienić spotkanie z dobrym doradcą. Doktor Jan Blecharz dokonał prawdziwego cudu. Ze średniaka, sportowca pracowitego ale z przeciętnymi wynikami, w krótkim czasie uczynił prawdziwego mistrza – idola całego narodu, doskonale radzącego sobie zarówno na skoczni jak i w życiu publicznym. Takich zawodników w świecie sportu jest bez liku. Obserwując ten świat, często mam wrażenie, że nie zawsze na najwyższym stopniu podium stoją najlepsi ale na pewno najsilniejsi psychicznie. Przykłady? Całe mnóstwo ich w sportowych encyklopediach i leksykonach. Ale przykłady wpływu psychiki na grę i wynik poda też każdy sportowiec amator. Ot choćby ja sam. Gram w tenisa od lat. Mimo techniki jaką posiadłem, trenując w klubie jeszcze w czasach juniorskich, nigdy nie jestem pewien swojej formy. Bo wystarczy, że cotygodniowy mecz z kolegami rozgrywany jest na koniec dnia, w którym praca zawodowa przysporzyła wiele kłopotów i już nic nie wychodzi. Pokłóciłeś się z żoną przed wyjściem na trening i już forehand ląduje w siatce zamiast w korcie przeciwników. Myślisz o jutrzejszym spotkaniu z dyrektorem personalnym i zagrywasz ponad dwadzieścia błędów serwisowych. Przegrywasz. A tydzień później? Rano „dopinasz” rewelacyjną transakcję biznesową, córka przynosi szóstkę ze sprawdzianu z matematyki, żona wita cię ulubionym schabowym – idziesz na trening i rozwalasz „gościa” do jednego i do zera. Nagły przypływ umiejętności? Słabsza gra przeciwnika? Być może też – ale najważniejsze to pozytywne myślenie i mocna psychika. A jak tego nie potrafisz – polecam internetowe seanse z niejakim Kaszpirowskim.

 

Krzysztof Bobala

 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać