I wicemiss Polonia 2008 Ania Tarnowska zdobyła Chiny. Po prawie miesięcznym pobycie w Azji oprócz wielu wspomnień przywiozła kolejny tytuł. Tym razem, pokonując 60 kandydatek z całego świata, została II wicemiss International.
O wyborach Ania wiedziała już wcześniej i specjalnie się do nich przygotowywała. – Musiałam przede wszystkim zebrać odpowiednią garderobę. Pomogła mi przy tym Gosia Rożniecka z Miss Models Organization, która była kilka lat temu w Chinach na tych wyborach – opowiada Ania Tarnowska. Jako reprezentantka Polski Ania musiała przygotować strój narodowy.
– Wypożyczyłam strój z zespołu tańca. Gdy go pierwszy raz zobaczyłam, byłam lekko załamana. Mimo że jest strojny, nie jest marzeniem kobiet no i nie jest zbyt wygodny – śmieje się. Na zgrupowaniu okazało się jednak, że Ania nawet w stroju narodowym świetnie się prezentuje.
– Wszystkim się bardzo podobał. Każda z kandydatek go dokładnie oglądała, bo dla dziewczyn z innych rejonów świata był bardzo egzotyczny – mówi. – Podobne stroje miały tylko Czeszka i Słowaczka. Dziewczyny z Ameryki Południowej po scenie chodziły prawie całe porozbierane, ale przecież tak wyglądają ich narodowe stroje – dodaje rozbawiona. Podczas wyborów Ania pokazała się w kreacjach
szczecińskich projektantek Kasi Hubińskiej i Yuliyi Babich oraz biżuterii Yes.
Na tę okazję miała też specjalnie dla niej zaprojektowaną sukienkę od Damiana Stroińskiego z Łodzi. – Choć resztę rzeczy dostałyśmy od organizatorów, i tak miałam niewiarygodnie ciężkie walizki. Ale spędziłam w Azji prawie miesiąc – mówi. – Finał odbył się w chińskiej prowincji Makao, ale zwiedziłyśmy też Tokio, Kioto i Hongkong – dodaje. Dla Ani była to pierwsza tak daleka podróż i styczność z Azją. – Jest to zupełnie inna kultura, wszystko było niesamowite. Jednak miesiąc z dala od rodziny to dla mnie trochę za długo. Bardzo tęskniłam – mówi. Finał był transmitowany przez telewizję. Po konkursie Ania jako II wicemiss International była w Chinach prawdziwą sławą.
– Wszyscy ludzie, którzy nas mijali, chcieli robić sobie z nami zdjęcia lub choć nas dotknąć. Byłyśmy dla nich niemałą sensacją – śmieje się. Na razie Ania nie planuje kolejnych konkursów. Skupia się na nauce i szkole, w której nie była przez wiele tygodni. – Muszę wrócić do rzeczywistości i porządnie się najeść polskiego jedzenia. Bo choć chińszczyzna w Azji jest zupełnie inna niż ta sprzedawana u nas, już nie mogę na nią patrzeć. dp
FOT. ANDRZEJ OPOKA
FOT. MATERIAŁY ANI TARNOWSKIEJ







