- Reklama -
spot_img

Dziesięć lat fenomenu

Strona głównaStyl życiaKulturaDziesięć lat fenomenu

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

OFF Marina, przystań kultury położona na szczecińskich Pomorzanach skończyła 10 lat. Przestrzeń ta funkcjonuje od połowy XIX wieku, kiedy stanowiła miejsce do wypoczynku dla królewskiego pułkownika czy późniejszy park Cap Cheri. Była miejscem rozrywkowym, fabrycznym i przemysłowym, znajdował się tutaj m.in. słynny „Meblosprzęt”.

Od dekady OFF Marina służy przede wszystkim artystom i wszelkim działaniom kreatywnym. To tu odbywały się takie imprezy jak Design Days czy Record Store Day. Aktualnie, od pięciu lat na terenie OFF Mariny działa jedna z nielicznych w Polsce galerii street artu i graffiti – Freedom Gallery, prowadzona przez grupę przyjaciół i artystów, związanych z graffiti i malarstwem współczesnym. Tutaj swoje wystawy mieli tacy artyści jak Cekas, Czarnobyl, Samer, Sixa, KRIK czy Janusz III Waza. Na terenie OFF Mariny swoją pracownię ma także Maciej KREDA Jurkiewicz, artysta street artowy, kurator Galerii Pod Trasą Zamkową. Tutaj tworzy Michał Urban, DJ i producent, członek Local Disco Allnighter, autor projektu Tropiki oraz znakomity muzyk i kompozytor Konrad Słoka. W przestrzeni OFF Mariny swoje biuro ma Kinomotiv, nagradzany niezależny kolektyw zajmujący się produkcją filmową, który na koncie ma wiele teledysków, reklam, reportaży i transmisji live. W końcu OFF Marina to co niedzielny Bazar Smakoszy, na którym można nabyć produkty od lokalnych wytwórców.

Założycielem, człowiekiem, który dał temu miejscu kolejne życie jest Marcin Raubo, szczeciński przedsiębiorca, żeglarz, człowiek renesansu.

Jak OFF Marina została powołana do życia?

Była wolna przestrzeń do zagospodarowania, ale bez konkretnego pomysłu. Postanowiłem, że najpierw pokażemy to miejsce kilkunastu osobom ze świata kultury i dziennikarzom. Po tej prezentacji pojawił pomysł, żeby rozpocząć od pojedynczych wydarzeń, korzystając z OFF Mariny jako powierzchni wystawienniczej. I tak najpierw został zorganizowany Design Days, a rok później wspólnie zrobiliśmy Record Store Day. Daliśmy powietrze do oddolnych inicjatyw i znalazły się osoby, które zrealizowały kilka wydarzeń, na przestrzeni pierwszych lat istnienia OFF Mariny. Okazało się także, że są artyści, którzy chętnie wezmą pod swoje skrzydła Marinę jako miejsce do pracy. Później to ewoluowało to tego czym OFF Marina jest obecnie.

Ludzie, którzy przewinęli się przez to miejsce i je współtworzyli i ci którzy są tu obecnie, to są naprawdę mocne nazwiska i postacie. Tworzą rzeczy, które wychodzą często poza Polskę.

Udało się ściągnąć zawodników wagi ciężkiej. Zresztą taki był zamysł, żeby nie udostępniać tej przestrzeni przypadkowym osobom tylko ludziom, którzy tworzą rzeczy niezwykle wartościowe. OFF Marina czy samo Freedom Gallery jest jednym z niewielu miejsc, gdzie na jednym wydarzeniu można spotkać 18-letniego chłopaczka, który po nocach „bazgrze” po mieście, przedsiębiorcę czy dyrektora poważnej instytucji kulturalnej.

To widać, szczególnie po opiniach osób, które tu trafiają po raz pierwszy czy bywają regularnie. Powtarza się jedna opinia, że OFF Marina ma berliński klimat.

Bezsprzecznie tak jest. Nie bójmy się stwierdzenia, że Berlin rezonuje na nas w dużym stopniu. Zresztą zawsze to robił. Jest nam wszystkim mentalnie do niego blisko. Natomiast drugim elementem układanki jest mój background, czyli moje kilka lat przemieszkanych w Londynie, gdzie tego typu akcje i miejsca są na porządku dziennym. Było mi tym łatwiej pójść w tym kierunku, gdyż byłem wcześniej świadkiem rozkwitu dzielnic, sąsiedztw i tego rodzaju miejscówek również w Londynie.

Jako ojciec OFF Mariny z czego jesteś najbardziej zadowolony po tych 10 latach?

Najbardziej jestem zadowolony z tego, że to miejsce żyje własnym życiem, że w 10 lat udało się wykreować markę i zbudować świadomość tego miejsca wśród mieszkańców Szczecina. OFF Marina to jest trochę taki samograj. Program artystyczny idzie swoją trajektorią i nie trzeba tego wcale popychać, również regularnie cały czas się coś dzieje. Cieszy mnie, że przez te 10 lat, miejsce to nabrało wyrazu. Na początku było opuszczone, trochę nijakie a teraz jest pomalowane, posiada własny charakter. Zostało oznakowane zarówno przez lokalnych artystów jak i tych z Polski, co jest unikatowe w tym wymiarze. Dużą radość i satysfakcję sprawia mi to, że częścią tego kolektywu są artyści związani z kulturą hip hopową, że graffiti funkcjonuje tu w swojej dojrzalszej formie. To jest dla mnie bardzo ważne, bo jeśli chodzi o jakąś wrażliwość i background subkulturowy, to czuję się z tym klimatem związany, więc mogę dzięki temu pielęgnować swoje sentymenty.

OFF Marina to pewnego rodzaju fenomen. Czy masz jakieś plany z nią związane?

Wszyscy uczestnicy tego fenomenu, mają świadomość tymczasowości tego rozwiązania. I jest to klucz, ale też w pewnym wymiarze jest to piękno tego przedsięwzięcia, zresztą graffiti, sztuka uliczna, również mają tymczasowy charakter. Konkretnych planów nie ma, ale prędzej czy później to miejsce musi przejść kompleksową rewitalizację. To co zostało do tej pory wykreowane i jest produktem, bo zarówno Bazar Smakoszy jest produktem i prężną operacją jak i Freedom Gallery – przetrwają, niezależnie czy zostaną przełożone w inne miejsce czy w inny projekt. Tutaj na razie konkretów nie ma. Przed nami nowy ciekawy rok.

Dziękuję za rozmowę.

 

fot. Tomasz Kajszczarek, Marcin Dziembaj, Tomasz Wieczorek

 

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać