„Architekt jest w połowie inżynierem, w połowie artystą. U mnie ta szala przechyliła się w artystyczną stronę, serce mnie ku temu poprowadziło”. Izabela Ewa Staśkiewicz od ponad 30 lat siada przed sztalugą i maluje. Jej obrazy co jakiś czas są pokazywane na różnych wystawach, ponadto zdobią ściany budynków użyteczności publicznej, jak chociażby szczecińskich kawiarni, ale nie tylko. Można je spotkać na wszystkich kontynentach, a najciekawsze miejsca to: Watykan, Pałac Prezydenta RP i Pałac Mera Paryża.
Dla pani Izabeli, choć nie pracuje w zawodzie architekta, miasto jest największą inspiracją. – Najciekawsze jest to, co dzieje się wewnątrz tkanki miejskiej – mówi malarka. – Mamy ciekawe zabytki w Szczecinie, ale to kamienice, pięknie odnowione, są dla mnie najbardziej fascynujące. Gdzie nie spojrzeć wszystko lśni, tętni życiem, inspiruje. Skala budynków w Szczecinie jest również bliższa perspektywie oka człowieka.
Do malowania Izabelę Staśkiewicz zachęcił pobyt w Afryce, gdzie w czasach szkolnych mieszkała z rodzicami. – Uwieczniałam tamtejszą przyrodę, w Libii rysowałam portrety dzieci arabskich. Tak też zarobiłam swoje pierwsze pieniądze – wspomina. – Do tej pory z dużym sentymentem odnoszę się do arabskich klimatów, gdyż ten okres kojarzy się mi się z dzieciństwem, z fajnym czasem.
Afrykę, ale też inne części świata odnajdziemy na płótnach artystki, szczególnie jej rodzinne miasto i to w szerokim przedziale czasowym: od XVII wieku po współczesność. – Przyjemnie jest odgrzebywać stare ryciny, fajne ujęcia i przekładać to na płótno. Bardzo lubię ten stary, dawny Szczecin.
Artystka tworzy także zaskakujące kompozycje kolorystyczne. Upraszczając kolor oraz formę powstają abstrakcje, które przenikają do wątków realistycznych. – Mój guru od malarstwa na studiach śp. Jerzy Kościelak, widząc, co tworzę, mówił: „jesteś prawdziwą kolorystką”. Dziś poszerzyłabym to określenie do: „kolorystką o ekspresyjnych skłonnościach z domieszką antyporządku” – mówi artystka. – Jestem nietypową malarką z nietypową drogą artystyczną, nietypowymi zainteresowaniami w tej dziedzinie i jeszcze bardziej dziwnymi sposobami patrzenia na rzeczywistość. Choć wydawać by się mogło, że tematy, którymi się zwykle zajmuję, są banalne, to zapewniam, że każdy kadr wyrwany naturze jest dla mnie tylko fragmentem tego co widzialne.
W grudniu w Inkubatorze Kultury będzie można obejrzeć malarstwo Izabeli Staśkiewicz na żywo. Będą to obrazy inspirowane Szczecinem. – Z potrzebą malowania budzę się codziennie. Mój cykl twórczy jest przywilejem, proza życia często utrudnia mi całkowite oddanie się temu, co kocham najbardziej. Ale to nic, może właśnie dlatego doceniam każdą chwilę spędzoną w pracowni, a te godziny przy sztaludze okupione bólem kręgosłupa są dla mnie kwintesencją egzystencji – dodaje malarka.











