Teatr jako forma sztuki ma różne oblicza. Może być dramatyczny, może być komediowy, może mieć formę musicalu, baletu czy opery. Jest też teatr improwizacyjny, który „uprawiają” nasi rozmówcy pod szyldem Scena Impro, czyli Agata Kolasińska oraz aktorzy szczecińskich teatrów – Rafał Hajdukiewicz (Teatr Lalek Pleciuga), Paweł Niczewski (Teatr Współczesny) i Maciej Sikorski (Teatr Lalek Pleciuga).
Współczesny teatr improwizacyjny miał swój początek w latach 50. XX wieku w USA. Początkowo były to tylko ćwiczenia i gry improwizacyjne, które miały pomóc aktorom odblokować potencjał twórczej ekspresji i rozwinąć kreatywność. Szybko jednak wyewoluowały, a teatr improwizacji stał się niezależną formą. Aktorzy, również nasi bohaterowie, improwizują, tworząc sceny, postaci i dialogi na bieżąco, wchodzą w interakcję z publicznością. Wieczory przebierają różne formy – od krótkich gier impro, po dłuższe formy, które rozwijają się jak tradycyjna fabuła, ale wciąż są tworzone na bieżąco, na podstawie podawanych przez publiczność inspiracji. Wieczory impro są zazwyczaj komediowe, ale nie brakuje również momentów wzruszenia.
Czym jest Scena Impro i kto ją tworzy oprócz Was?
Oprócz nas, gościnnie grają z nami Bartek Orłowski oraz Kacper Odrobny – którzy dopełniają nas muzycznie. Zapraszamy też innych improwizujących aktorów i amatorów, Scena Impro to otwarta przestrzeń dla zwariowanych ludzi. To tutaj dzieją się sytuacje, które nigdy więcej się nie powtórzą. Padają słowa i żarty z najgłębszych zakamarków naszego czarnego humoru. To tutaj spotykają się profesjonalni aktorzy i improwizatorzy, którzy bez scenariusza mogą zbudować absolutnie wszystko, na oczach publiczności.
Odtwarzacie na scenie zaimprowizowane sceny. Przygotowujecie się do tego wcześniej? Są próby jak w klasycznym teatrze?
Maciej: Nigdy nie odtwarzamy – w impro, nawet gdyby ktoś bardzo pragnął coś odtworzyć z przeszłego grania, to praktycznie na tych zasadach na jakich funkcjonuje ta forma jest to praktycznie niemożliwe. A gdyby to zrobił, to nie byłoby to impro. Każdy wieczór, to inna, niepowtarzalna fuzja pomysłów, która rodzi się w bezpośrednim kontakcie z widzem. Próby mieliśmy dawno temu, jeszcze za epoki Drozdy i Pietrzaka. Obecnie występy są naszą największą próbą. Przeważnie w praktyce kujemy swój warsztat. Ewoluujemy, knujemy i wyciągamy wnioski.
Rafał: Staramy się spotykać raz na jakiś czas, bo mięsień nieużywany zanika. Natomiast nie są to regularne spotkania zazwyczaj dzieje się to wtedy, kiedy mamy nową grę, której zasad trzeba się nauczyć albo ćwiczenia Które mogą wspomóc nas w robieniu impro.
Agata: Nie wiem, jak funkcjonuje to w innych grupach, ale z całkowitą szczerością muszę przyznać, że od samego początku, kiedy dołączyłam do grupy w 2016 roku, nie pamiętam ani jednej sceny, ani jednego momentu, który byłby odtworzony z poprzednich występów bądź prób. Owszem, zdarzają się częste odniesienia, nawiązania do pewnych postaci i sytuacji, ale są to najczęściej elementy zaczerpnięte z tego samego pokazu, z tego samego wieczoru, co zawsze przynosi radochę nam oraz widzowi, gdyż pokazuje, że kleimy to tu i teraz. Co do naszych prób, to niestety nie zawsze znajdujemy czas na regularne spotkania. Na przestrzeni lat dynamika spotkań była bardzo różna – impro było, jest i będzie dla każdego z nas dodatkowym zajęciem, odskocznią od codzienności i pasją. Osobiście uważam, że regularne próby pomagają w rozruszaniu umysłu i wyobraźni, otwierają głowę na nowe pomysły i integrują grupę, więc mam nadzieję, że w najbliższym sezonie uda nam się spędzać razem więcej czasu poza występami.
Paweł: To nie chodzi o odtwarzanie, lecz tworzenie na bieżąco. Ja bardzo lubię przygotowania, warsztaty, ale one polegają na rozpoznaniu nowych formatów. Na próbach można wyćwiczyć jeszcze lepsze rozumienie siebie i umiejętność radosnej akceptacji wszystkiego co się zdarza.







