- Reklama -
spot_img

Góry odpuszczają swój uścisk

Strona głównaStyl życiaKulturaGóry odpuszczają swój uścisk

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Marcin Yeti Tomaszewski – szczecinianin, znany i uznany taternik oraz alpinista, wspinacz specjalizujący się m.in. we wielkościanowej wspinaczce, fotograf górski, autor książek oraz bajek dla dzieci, współtwórca kolekcji biżuterii alpinistycznej, projektant odzieży górskiej, były judoka, pomysłodawca projektu Skalna Wioska Yeti – sprowadzenia z południa Polski około tysiąca ton naturalnej skały oraz wybudowanie z niej skałek wspinaczkowych w miejscowości Buk pod Szczecinem, ambasador wielu fundacji. Prestiżowi opowiedział m.in. o swojej recepcie na życie, niezwykłej Grenlandii, albumie poświęconemu tej wyspie, podręczniku do wspinaczki jakiego do tej pory w Polsce nie było oraz co w filmie dokumentalnym (którego jest współautorem) robi Krzysztof Materna. A na koniec, po raz pierwszy i właśnie w Prestiżu, podzielił się pewną sensacyjną wiadomością…

Dwie nowe książki, film. Do tego wyprawy wspinaczkowe i kilka innych projektów. Jak Pan na to wszystko znajduje czas?

Pomimo pracy nad tymi projektami, codzienną aktywnością zawodową, treningiem dysponuję dodatkowo dość sporą ilością wolnego czasu. Pozwala mi to zająć się obowiązkami domowymi i przyjemnościami związanymi z życiem codziennym, spędzaniem czasu z dziećmi. Moją receptą na taką egzystencję jest determinacja, dobra organizacja czasu oraz wyeliminowanie z codziennych czynności tzw. „pustych pikseli”. Czynności, zajęć, rozmów, które w moim poczuciu nie wniosą niczego wartościowego w moje życie. W podobny sposób podchodzę do ludzi, którzy mnie otaczają, starannie selekcjonuję osoby z którymi obcuję na co dzień, rozmawiam lub mógłbym się spotkać. Unikam toksycznych relacji, rozmów o niczym, narzekania, plotek. Czas ten przeznaczam na rozwój osobisty, tworzenie i trening w czasie którego również odcinam się od wszystkiego co mnie otacza. To zaskakujące jak wiele godzin w ciągu dnia przecieka nam między palcami. Nauczyłem się eliminować niepotrzebne czynności, szybko myśleć, szybko podejmować decyzje i natychmiastowo przystępować do ich realizacji.

W jaki sposób wypracował Pan te umiejętności?

One nie wzięły się znikąd. Sześcioletnia terapia a później spotkania z ciuchem pozwoliły mi bardziej zrozumieć siebie, otaczający mnie świat w tym poruszające nim mechanizmy. Myślę, że głównym powodem mojej skuteczności jest to, że dokładnie wiem czego chcę i jak się za to zabrać. Jestem introwertykiem, odpowiada mi taki styl życia, do mojego stada zaliczam jedynie najbliższą rodzinę, która jest dla mnie najwyższą wartością. Nie jestem jednak maszyną czasem zdarzają się dni w których wszystko wypada mi z rąk i czego się nie dotknę, to się rozsypuje. Wtedy odpuszczam. Organizacja mojej pracy, dnia, jest na wysokim poziomie co nie oznacza, że pracuję od świtu do nocy. Wręcz przeciwnie. Jedynie dwie, trzy, czasem cztery godziny. Zwykle staram się nie przeciążać, chociaż zdarzają się raz na kilka tygodni kilku dziesięciogodzinne maratony. Zaoszczędzony w ten sposób wolny czas wykorzystuję na relaks i przyjemności. Potrafię oddzielić pracę od odpoczynku. Jedną z moich wad, ale zarazem mocnych stron jest częste myślenie, rozpracowywanie danego zadania, wizualizowanie i afirmowanie celu. Nieustanne. Czasem staje się to męczące i to nie tylko dla mnie. Choć staram się to załatwiać po cichu.

Co jest takiego w Grenlandii, że brał Pan udział aż w czterech wyprawach na tę wsypę? I pewnie będą następne. Czym Pana urzekła, czym przyciąga, czym fascynuje?

Dzikość miejsca, kultura oraz oszałamiające skalne urwiska fiordów. To połączenie idealnie wpasowuje się w moje inspiracje. Podczas jednej z wypraw eksplorowaliśmy nieznane fiordy tej wyspy z pokładu jachtu Berg. Udało nam się odkryć nieznane dotąd góry oraz nadać im nazwę Bergland. Inspiracją była łódź, która podczas tej wyprawy była naszym domem i bazą oraz jej dzielny kapitan Artur Bergier. Podczas kolejnej z wypraw w czasie kalendarzowej zimy byliśmy wraz z moim partnerem Pawłem Hałdasiem pierwszymi ludźmi wspinającymi się o tej porze roku w tym rejonie świata. Było zimno! Ale udało się. To było bardzo intensywne doznanie. Wyprawa ta nauczyła mnie kontroli swojego ciała, ochrony przed zimnem oraz precyzji działania ponieważ najmniejszy nawet błąd mógłby zakończyć wyprawę niepowodzeniem. Byłem tam również latem, samotnie na jednej z ponad tysiącmetrowych ścian na zachodnim wybrzeżu. Samotność w ścianie z wyboru smakowała mi wybornie. Lubię spędzać czas ze sobą. Jednak po powrocie do cywilizacji i inuickich wiosek musiałem się zmierzyć z inną odmianą tego uczucia, samotnością wśród ludzi. Czasem nieprzychylnych. Eksploracja, podróż w nieznanie zawsze była i jest nadal głównym motorem moich wypraw. Lubię przekraczać granice zarówno geograficzne jak i te związane z odpornością psychiczną oraz fizyczną, przezwyciężać trudne warunki przed którymi stawia nas świat. Dzięki wspinaniu poznaję siebie, swoje słabości i zalety. Ciężko byłoby mi posiąść tą wiedzę w strefie komfortu. Grenlandia jest jednak tylko jednym w wielu miejsc w których poszukuję takich doświadczeń. Już za chwilę, również z Pawłem, wyruszamy na „zimową” na Alaskę.

Pana album „Grenlandia – człowiek na krawędzi. Wspinaczki Ekstremalne” to relacja z czterech wypraw (rok 2000, 2017, 2021, 2023). Dla kogo jest przeznaczone to wydawnictwo? Dla wspinaczy, miłośników „widoczków”, przyrody, fotografików, turystów?

Album wydany jest z myślą o każdym czytelniku. Teksty napisane są w przystępny oraz zrozumiały sposób dzięki czemu osoby, które się nie wspinają będą w stanie zrozumieć specyfikę wspinaczki wielkościanowej. W pierwszej części znajdują się również informacje praktyczne o Grenlandii, stylach wspinaczki, sposobach asekuracji. Zdjęcia posiadają rozbudowane opisy a każda z wypraw przedstawiona jest w postaci krótkiego opowiadania. Album ten jest pierwszą częścią całej serii w której w kolejnych latach ukażą się również Alaska, Himalaje, Ziemia Baffina oraz Ameryka Południowa. Wszystkie moje dochody ze sprzedaży tej pozycji przekazane zostaną na cele charytatywne.

Kilka la temu wydał Pan książkę pt. „#Wspinaczka Podręcznik dla początkujących i średnio zaawansowanych”. Czy wspinaczka jest dla wszystkich ? Czy docierały do Pana głosy osób rozczarowanych, którym wydawało się, że wystarczy przeczytać taką książkę, „liznąć” trochę wiedzy na ten temat i można ruszyć w góry, zdobywać szczyty?

Wspinaczka jest dla każdego dla kogo nie ma przeciwskazań do uprawiania tego typu sportu. Skala trudności oferuje możliwości dla każdego, kto jest stanie wspiąć się po drabinie. Od pierwszego wydania serii moich podręczników zaznaczam, że wspinaczki nie można się nauczyć zdalnie lub po przeczytaniu lektury. Szkoleniami zajmują się wykwalifikowani instruktorzy, kluczem jest praktyka. Wiedza podręcznikowa jest jednak ważnym źródłem informacji dzięki której można poszerzyć swoją wiedzę, której w tym przypadku nigdy nie jest zbyt wiele. Polecam zakup i korzystanie z kilku dostępnych na naszym rynku źródeł. Nie każdy podręcznik wyczerpuje temat. Wiedzę tą można uzupełnić w innym. Rozpoczynając przygodę ze wspinaczką byłem samoukiem, uczyłem się na własnych błędach i z doświadczenia wiem, że nie jest to najlepsza droga. Przejście wszystkich etapów edukacji górskiej pod okiem instruktora otwiera większe możliwości oraz jest bezpieczniejsze.

Ktoś mieszka np. na wsi otoczonej polami. A chciałby się wspinać w górach. Co ma zrobić, w jaki sposób trenować, gdzie, na czym?

Jeśli mieszka w Buku w Gminie Dobra, to niedługo wybudujemy mu prawdziwe skałki (śmiech). Dwa lata temu zainicjowałem projekt budżetu obywatelskiego, który zajął pierwsze miejsce i obecnie jest w fazie realizacji. Projekt z pozwoleniem na budowę już jest a za chwilę na tablicy Gminy Dobra pojawią się ogłoszenie o przetargu na realizację tego niespotykanego na skalę światową miejsca. Wracając do pytania, w takim przypadku najlepiej jest udać się do najbliższego większego miasta w którym znajduje się ścianka wspinaczkowa lub klub wysokogórski i zapisać się na kurs wspinaczki. Złapać kontakt, zadawać pytania i jak po sznurku podążać do celu. Mieszkanie z dala od skałek gór wiąże się z długimi podróżami i tęsknotą. Stan ten znam bardzo dobrze, ponieważ urodziłem się w Szczecinie i całe życie mieszkałem daleko od skał oraz gór. Na pewno odległość nie może być wymówką lub przeszkodą. Jedynie brak chęci i niedobór determinacji.

Wydał Pan niedawno drugą część tej książki pt. „#wspinaczka: O krok dalej”. Czym ona się różni od innych tego typu pozycji? Co takiego mogą w niej znaleźć zaawansowani wspinacze, profesjonaliści, zawodowcy? Czy jest w niej coś, co może im się praktycznie przydać, jakieś informacje, które np. ułatwią im wspinaczkę, pokażą jakieś nowe możliwości itp.?

Po wydaniu drugiej części podręcznika, gdy w końcu dotarła do moich dłoni pomyślałem… „kurcze, chciałbym go mieć gdy byłem młody, kiedy rozpoczynałem przygodę z zawodowym alpinizmem”. W tamtych czasach nikt nikogo nie uczył jak się wspinać ponad przeciętność. W drugiej części poza rozszerzoną i pogłębioną wiedzą dotyczącą specjalistycznego sprzętu, technik alpinistycznych oraz nowoczesnej odzieży znajdują się również rozdziały przedstawiające ścieżki rozwoju zarówno we wspinaczce górskiej jak i sportowej. Przedstawiam możliwości połączenia pracy z pasją, radzenia sobie z motywacją, hejtem, profesjonalnym treningiem oraz przygotowaniem mentalnym itp. Na sześciuset stronach znajduje się mnóstwo praktycznych informacji popartych moim doświadczeniem. Są tam teksty wspinaczkowych autorytetów. Poruszam także temat wspinających się kobiet, trudności, które napotykają w tym pozornym „męskim świecie gór”. Opisuję rejony w które można wyruszyć na wspinaczki, skale trudności oraz style wspinaczki na całym świecie. Krok po kroku opisuję etapy przygotowania profesjonalnej wyprawy wraz z pozyskaniem sponsorów, aktywnością w social mediach, rozliczeniem, wnioskami o dofinansowanie do Polskiego Związku Alpinizmu. Omawiam dostępne ubezpieczenia odnoszące się do sportów ekstremalnych. Do tej pory nikt jeszcze publicznie nie dzielił się tą wiedzą, która była rozproszona i ciężko było do nie dotrzeć. Teraz można ją odnaleźć, znajduje się w jednym podręczniku. Ponad czterdzieści rozdziałów i mnóstwo podrozdziałów, to prawdziwe kompendium wiedzy o wspinaniu. Mógłbym powiedzieć, ze jest to w pewnym sensie moja spuścizna, zobowiązanie względem przyszłych pokoleń młodych wspinaczy, które, mam nadzieję, będzie sięgało wyżej i bardziej profesjonalnie. We wstępie napisałem, że książka ta jest dedykowana tym, którzy zdecydują się po nią sięgnąć. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy z różnych względów jest na to gotowy.

Wracamy do Grenlandii. „Inusssuk Droga do domu”, to krótkometrażowy film dokumentalny w który „zagrał” Pan razem ze swoim kolegą Pawłem Hałdasiem. O czym jest ten film ? Czy to tylko zapis kolejnej wspinaczki, obraz z cyklu: człowiek kontra przyroda czy coś więcej?

Wbrew pozorom nie jest to film o wspinaniu. Akcja tego krótkometrażowego obrazu toczy się zimą na Grenlandii a tytułowy Inussuk to stos kamieni wskazujący drogę Inuitom w kierunku terenów łowieckich oraz do domu. To jest bardzo prosta i zarazem wielowymiarowa opowieść o pokoleniowości, przekazywaniu doświadczeń oraz wybieraniu drogi, którą się podąża w życiu. Produkcja ta powstała we współpracy z naszą szczecińską wytwórnią filmową Kamera Jazda. Bez Gosi i Wojtka z pewnością nie byłoby tak wspaniałego filmu. Obecnie odbywają się jego pokazy na dziesiątkach festiwali na świecie. Pomimo, że premiera odbyła się we wrześniu, to do tej pory otrzymał już kilka nagród, które niebawem zostaną oficjalnie ogłoszone min. we Włoszech oraz Japonii. Scenariusz do tego filmu napisałem w pociągu a większość kadrów z Grenlandii, zimowej wspinaczki, nagranych zostało przeze mnie i Pawła Hałdasia telefonem komórkowym. Nasz film stawiany jest obok dużych produkcji z czego jestem bardzo dumny. Reżyserowanie filmów jest dziedziną, którą chciałbym się zająć w przyszłości. Czuję, że te wszystkie lata w górach obdarowały mnie wrażliwością i refleksjami, którymi chciałbym się podzielić.

Swojego głosu do tego filmu użyczył m.in znany znakomity aktor, reżyser, konferansjer, satyryk, producent telewizyjny oraz dyrektor Teatru Bagatela w Krakowie Krzysztof Materna. Jakimi argumentami przekonał Go Pan do udziału w tej produkcji?

Pan Krzysztof jest wielkim i wrażliwym człowiekiem. Skrzyżowanie naszych dróg na korytarzu Teatru Polskiego w Szczecinie nie było przypadkowe. Od razu nawiązaliśmy nić sympatii. Poznaliśmy się dzięki mojej żonie Sylwii Różyckiej, która dzieli z nim scenę. Ludzie sztuki i gór wbrew pozorom mają wiele wspólnego. Jestem wdzięczny, że pan Krzysztof zgodził się bez wahania użyczyć nam swojego głosu. Nagranie trwało kilkanaście minut, bez poprawek, dubli. Zrobił swoje. Tak jak to my robimy w górach. Docierają do mnie słuchy, że wciąż nosi przy sobie kamień z grenlandzkiej ściany, który mu podarowałem w podziękowaniu. Poza Krzysztofem Materną głosów użyczyli nam również Makka Kleist wypowiadająca się w rdzennym języku Inuit zamieszkująca Grenlandię oraz Krzysztof Wójcik.

Nie sądzę, aby Pan usiedział w miejscu w przyszłym roku? Czym nas Pan zaskoczy?

– Reklama –

spot_img

W przyszłym roku rozpoczynamy budowę naszych skałek na północy kraju, czyli Skalnej Wioski Yeti w Buku w Gminie Dobra. Serdecznie zapraszam do obserwowania naszego profilu na Facebooku oraz kibicowanie na każdym etapie budowy. Poza tym projektem przystąpię również to realizacji odkładanych przez wiele lat na bok marzeń, które są związane z teatrem, filmem, literaturą. Zanim zacząłem się wspinać ciągnęło mnie w stronę sztuki. Odkąd poczułem, że góry odpuszczają swój uścisk i nie są już tak zazdrosne zacząłem stopniowo poruszać się w tej przestrzeni. Badać ją, odkrywać, tak jak kiedyś te wszystkie skalne ściany. Wspinanie również się pojawi, ponownie w zimowej szacie na Alasce, ale już na spokojnie, bez ciśnienia. To już znam, wiem, że potrafię. W alpinizmie czuję się spełniony. Czas pójść dalej.

A na koniec prawdziwa sensacja!

W Prestiżu, po raz pierwszy, mogę ogłosić wielkie wydarzenie nad którym obecnie intensywnie pracujemy. Nie jestem przekonany czy uda się je sfinalizować w przyszłym roku ponieważ wymaga ogromnego nakładu pracy, czasu oraz pieniędzy. W 2021 roku wydałem książkę pt. „Tato” na której podstawie przygotowywana jest sztuka muzyczna, musicalowa w wielkim formacie. Prawdziwe widowisko teatralne na skalę światową z udziałem kilkunastoosobowej orkiestry, kilkudziesięciu tancerzy oraz aktorów musicalowych. Scenografia, choreografia oraz kostiumy zostaną dopracowane bez jakiegokolwiek kompromisu oraz ograniczeń. Książkę napisał rodowity szczecinianin dlatego liczymy, że prapremiera tej sztuki również odbędzie się w szczecińskim teatrze. Libretto tworzone jest przez autorkę wielu scenariuszy zarówno teatralnych jak i filmowych Patrycję Mnich i reżysera, publicystę teatralnego i muzycznego Tomasza Cyza. Muzyką zajmie się uznany kompozytor Daniel Grupa. Gdy będziemy przygotowani do pierwszych rozmów z teatrami podzielimy się większą ilością informacji, a już dziś zwracamy się do potencjalnych sponsorów, władz miasta, ludzi teatru z prośbą o trzymanie mocno kciuków oraz wsparcie na każdym etapie. Tak wielka produkcje będzie wymagała wielkiej wiary i wsparcie Szczecina, które zawsze był i jest moim miastem.

 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać