HUSARSKA SZARŻA w jankeskim stylu

Hut! Hut! — odziany w kask i ochraniacze „quarterback” gromkim okrzykiem rozpoczyna „snap”.

Hut! Hut! — odziany w kask i ochraniacze „quarterback” gromkim okrzykiem rozpoczyna „snap”. Już za chwilę „center” poda mu do rąk charakterystyczną „jajowatą” piłkę i rozpocznie się kolejna zagrywka. Dwie przeciwne formacje zderzą się w niej ze sobą w walce o kolejne jardy trawiastego boiska. Futbol amerykański to fenomen zza oceanu podbijający od kilku lat serca fanów w Polsce.

Legendarny trener Vince Lombardi powiedział kiedyś: „Futbol nie jest sportem kontaktowym. Jest sportem kolizyjnym. Sportem kontaktowym jest taniec”. W tych trzech prostych zdaniach kryje się w zasadzie magia tej dyscypliny. Energia, z jaką zawodnicy ruszają na siebie w czasie meczu, mogłaby z powodzeniem zasilić reaktory małej elektrowni. — To niesamowicie widowiskowa gra — mówi Przemysław Kazaniecki, menadżer drużyny futbolowej „Husaria Szczecin”. — Do tego w żadnym innym sporcie nie ma takiego poczucia jedności i odpowiedzialności za innych członków drużyny. W futbolu zawodnicy są dla siebie jak starsi bracia, czuwają nad swoim bezpieczeństwem i w razie potrzeby stają w swojej obronie. Niemniej jednak dla zrozumienia tego, co dzieje się na boisku, niezbędne jest poznanie chociażby podstawowych zasad gry — dodaje. Nie sposób odmówić mu racji. Dla przypadkowego widza pojedynek futbolowy to zestaw mniej lub bardziej efektownych uderzeń, potrąceń, ciosów i rzutów na murawę, przerywanych sporadycznie bieganiem czy rzutem piłki. Dopiero krótka lektura przepisów pozwala ujrzeć w tej pozornie chaotycznej „wolnoamerykance” uporządkowaną, choć dość skomplikowaną rozgrywkę.

Wojna o ziemię

Na czym więc polega ta amerykańska wersja futbolu, która nijak nie ma się do naszej swojskiej piłki nożnej? Najkrócej ujmując – futbol, to wojna o ziemię. Każda z drużyn podzielona jest na dwie formacje – ofensywną i defensywną. „Offense” ma za zadanie przenieść piłkę jak najdalej do przodu, czyli zdobyć jardy, natomiast „defense” ma w tym skutecznie przeszkadzać. Drużynie atakującej przysługują w każdej zagrywce cztery próby na zdobycie przynajmniej dziesięciu jardów. Jeśli nie uda jej się przenieść piłki na ten minimalny dystans, formacje na boisku zmieniają się i szansę zyskuje drużyna przeciwna. Jeśli jednak w jednej z prób zawodnik atakujący przedrze się przez obronę i dostanie z piłką za wspomnianą granicę dziesięciu jardów, wtedy linia przesuwa się do przodu. Ziemia zostaje zdobyta, a „offense” dostaje kolejne cztery szanse na dojście do upragnionego celu, jakim jest „touchdown”, czyli przyłożenie. Zagranie to polega na dotarciu z piłką do pola punktowego przeciwnika (znajdującego się za linią końcową boiska) i nagradzane jest zdobyciem 6 punktów. Po przyłożeniu atakujący mają jeszcze szansę na podwyższenie zdobyczy kopnięciem w stronę bramki (1 punkt) lub dużo trudniejszym „two points conversion”, czyli kolejnym przyłożeniem z linii dwóch jardów, tym razem jednak tylko w jednej próbie. Po zakończeniu akcji piłka przechodzi na stronę rywali i bitwa o kolejne jardy zaczyna się od nowa.

Tyle teorii, a jak wygląda praktyka? Prawdziwy mecz futbolu amerykańskiego zmienia się z rozpisanej na kartce papieru, precyzyjnej strategii w prawdziwą batalię współczesnych wojowników. Ścierający się ze sobą zawodnicy, efektowne akcje biegowe, dokładne podania, czy widowiskowe bloki, powalające na ziemię nawet najtwardszych graczy – śledząc uważnie przebieg spotkania nietrudno zrozumieć czym ów sport zafascynował Amerykanów i czemu zdobywa coraz większą popularność na całym świecie, w tym także w Polsce.

Na naszym podwórku

Futbol nad Wisłą uprawiany był już w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, ale profesjonalna Polska Liga Futbolu Amerykańskiego (PLFA) ruszyła oficjalnie w roku 2006. Pierwszy sezon rozegrały między sobą tylko cztery zespoły, natomiast już rok później do rozgrywek dołączyło pięć kolejnych ekip, w tym nasz szczeciński klub – „Husaria”. Od tamtej pory Husarze uczestniczą w ligowych zmaganiach, zdobywając doświadczenie i przyczyniając się do błyskawicznego rozwoju tej dyscypliny sportu. Wyjątkiem był jedynie sezon 2010, w trakcie którego zespół musiał wycofać się z rozgrywek z przyczyn kadrowych. Drużyna przeszła jednak reorganizację, już jesienią przeprowadziła sprawną rekrutację i wznowiła treningi przygotowujące do tegorocznej ligi.— To ekipa młodych i głodnych sukcesu chłopaków — mówi Piotr Krakowski, trener korpusu „Defensive Backs”, który futbolową gorączką zaraził się podczas wymiany studenckiej na Kent State University. — Na każdym treningu wylewają z siebie wiadra potu. Część z nich dopiero zaczyna swoją przygodę z futbolem, ale już widać po nich, jak bardzo „wsiąkli” w ten sport — przekonuje. Przemysław Kazaniecki dodaje z uśmiechem: — Niektórzy zaczynają już liczyć odległości w jardach, zamiast w metrach. To dobry znak!

Na początku drogi

Obaj wierzą, że ciężkie treningi i ambicja Husarzy przyniesie efekty na boisku. Na pytanie o perspektywy rozwoju futbolu w Polsce, Kazaniecki odpowiada bez cienia wątpliwości. — Ten sport ma przed sobą wielką przyszłość. Już dziś na biletowane mecze w Warszawie przychodzi dwa tysiące kibiców. To prawdziwe widowiska z oprawą muzyczną, festynem i występami klubowych cheerleaderek. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby i Szczecin mógł być w niedalekiej przyszłości centrum takich wydarzeń. Mamy potencjał i wiemy jak go wykorzystać — zapewnia.

Tymczasem szczeciński zespół rozpoczyna swoją walkę o powrót do pierwszej ligi, którą wraz z wycofaniem się z rozgrywek musiał opuścić. W czasie letnich zmagań ligi PLFA II spotka się z drużynami z Warszawy, Płocka, Łodzi i Poznania. Zawodnicy, trenerzy i działacze Husarii są pewni, że już niedługo „szczecińska szarża” na stałe wpisze się do słownika polskich futbolistów.

SŁOWNICZEK

QUARTERBACK – rozgrywający, „mózg” drużyny, odpowiedzialny za wybór kolejnych zagrywek ofensywnych.
CENTER – środkowy, zawodnik linii, rozpoczynający akcję ofensywną podaniem piłki do quarterbacka.
SNAP – moment rozpoczęcia akcji ofensywnej.
TOUCHDOWN – zagranie polegające na przeniesieniu piłki na pole punktowe przeciwnika, premiowane zdobyciem 6 punktów.
JARD – jednostka miary długości, odpowiednik 0,9144 metra

 

Prestiż  
Czerwiec 2011