- Reklama -
spot_img

Prawie jak w raju

Strona głównaPrawie jak w raju

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Gdyby poprosić świętego Mikołaja o wycieczkę do raju na ziemi, z całą pewnością zabrałby nas na Hawaje. Taki prezent zrobił sobie dziennikarz Polskiego Radia i Telewizji Szczecin Sebastian Roszkowski.

Hawaje to także wymarzone wakacje dla Amerykanów. Dla nas odpoczynek na tych wyspach jest mniej dostępny. Z Europy nie ma żadnych bezpośrednich lotów. – Nie zniechęciły nas te utrudnienia. Lot trwał ponad osiem godzin, ale warto było przemęczyć się tyle czasu w samolocie – mówi zadowolony Sebastian, który na wycieczce był razem z narzeczoną Alicją.

Hawaje to archipelag na Oceanie Spokojnym, składający się z 136 wysp, wysepek i atoli. – Widzieliśmy tylko dwie wyspy, ale nie sposób było zobaczyć wszystkiego w ciągu tygodnia. To zdecydowanie za mało czasu na takie rajskie wakacje – dodaje Alicja. – Gdy tylko wylądowaliśmy, otoczył nas cudowny zapach kwiatów, niesamowicie piękny i intensywny – wspomina Sebastian Roszkowski. – Powietrze jest zupełnie inne, świeże i orzeźwiające. Zupełnie inaczej się tam oddycha, choć temperatura cały czas utrzymywała się w granicach 30 stopni – mówi.

– Od razu zostaliśmy obdarowani łańcuchem z kwiatów i ledwo dostaliśmy się do hotelu, poczęstowano nas kolorowymi drinkami, przystrojonymi jak na filmach – śmieje się Alicja. Wyspa Oahu, na której zamieszkali, najbardziej jest znana z plaży Waikiki, mekki surferów. To tutaj wymyślono ten sport. Warunki do jego uprawiania są idealne – kilkumetrowe fale, błękitna ciepła woda.

– Nie próbowałem swoich sił w tym sporcie, bo tak naprawdę nie mieliśmy na to czasu. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, bo pewnie szybko tam nie wrócimy – mówi Sebastian. Alicja najmilej wspomina zatokę Hanauma Bay, która powstała w kraterze wygasłego wulkanu. – Tutaj Sebastian poprosił mnie o rękę – cieszy się. – Miejsce, które wybrał, jest idealne. Piękna lazurowa woda, ciepły piasek. Piękniejszej plaży nie widziałam do tej pory – mówi zachwycona.

Oprócz romantycznych okolic odwiedzili na wyspie także te mniej rozrywkowe. Pearl Harbour to jeden z obowiązkowych punktów na Hawajach, miejsce pamięci i muzeum II wojny światowej. – Obejrzeliśmy wrak pancernika „Arizona” i oryginalny pomnik z tablicą upamiętniającą poległych – mówi Sebastian. – Dostrzegliśmy na niej nawet kilka polskich nazwisk.

Będąc na Hawajach, nie warto ograniczać się tylko do jednej wyspy. Koniecznie trzeba zobaczyć także aktywny wulkan i wielki krater na Big Island. – Największym zaskoczeniem dla nas było to, że na zboczach gór jest śnieg – mówi Sebastian. – Nigdy wcześniej nie zdawałem sobie sprawy z tego, że na Hawajach mógłbym jeździć na nartach, Zawsze te wyspy kojarzyłem z kolorowymi drinkami, mnóstwem kwiatów i upałem.

Na Big Island oprócz śniegu wielką atrakcją turystyczną jest wulkan Kilauea, z którego nieustannie do oceanu spływa potok lawy, zwiększając w ten sposób niejako terytorium USA. Na szczycie wulkanu znajduje się gigantyczna kaldera (obwód ok. 20 kilometrów), w której jest kilka kraterów obecnie nieaktywnych, czasami sączy się z nich cuchnący zapach siarki. Oprócz tego niemałą sensacją są domy otoczone przez lawę.

– Czułem się jak na Księżycu. Wszędzie ponuro, w oddali mruczał groźny wulkan, czuć było zapach siarki, a w tym wszystkim mieszkali ludzie. Nie opuścili swoich domów, mimo że całe otoczenie zalała lawa – mówi zaskoczony Sebastian. Niestety nie wszystkie atrakcje są zawsze dostępne dla turystów. Trzeba być bardzo ostrożnym, bo wulkan jest ciągle czynny i cały czas wydobywają się z niego opary dymu.

Zanim wyruszy się w jego pobliże, trzeba ubrać odpowiednie rękawice i iść wytyczoną trasą. Poza nią ziemia jest niestabilna i grozi to w najlepszym wypadku skręceniem kostki. – Najbardziej rozczarowany byłem tym, że nie zobaczyłem największego krateru, który ma średnicę około czterech kilometrów – żali się Sebastian. – Nie potrafię go sobie wyobrazić… No i już chyba go sobie nie wyobrażę, bo nie widziałem go przez deszcz. Akurat gdy dojechaliśmy na miejsce, zrobiła się ogromna mgła i nic nie było widać.

Duże wrażenie na Big Island wywarł na nas również tropikalny las deszczowy. Przez kilka godzin czuliśmy się jak w brazylijskiej dżungli. – Byliśmy tam zdecydowanie za krótko – mówi z żalem Alicja. – Wszystko było piękne. Nasycone kolorami i zapachem bajeczne kwiaty, pyszne soczyste owoce, egzotyczne zwierzęta. Nie widzieliśmy nawet połowy cudów obecnych na wyspach. No i nie zdążyłam zrobić zadowalających zakupów – śmieje się.

Ceny na Hawajach są bardzo przystępne dla Polaków. – Trafiliśmy dodatkowo na najniższy kurs dolara – cieszy się Sebastian. – A jest co kupować. Połowy butików, które tam są na każdym zakręcie, w Polsce po prostu nie ma w ogóle.

Klimat na wyspach jest w miarę umiarkowany i znośny dla każdego, nie ma też niebezpieczeństw tropikalnych, ale na każdej z nich panuje inny nastrój. Jedne z wysp są bardziej ucywilizowane, inne pozostawione prawie nietknięte przez człowieka i przez to bardziej romantyczne. – Nie wiem, czy tu wrócę, bo na pewno chciałbym zobaczyć też inne miejsca na świecie, ale jak na razie to były najbardziej udane wakacje w moim życiu – podsumowuje Sebastian.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać