Do niedawna ugór, a dziś klęska urodzaju! W repertuarach szczecińskich teatrów wreszcie pojawiły się propozycje adresowane do młodzieży! Zaniedbana dotychczas grupa publiczności może przebierać w tematyce spektakli – od społecznych przez obyczajowe po osobiste. Nie ucichły echa znakomitego „POV: masz 12 lat i prze****ne” w reżyserii Agaty Biziuk we Współczesnym, a już w Pleciudze oglądamy „Czy to M…?” – spektakl o uczuciu uniwersalnym, lecz niezwykle różnorodnym.
Autorska sztuka powstała na podstawie rozmów z młodzieżą, więc jest wypadkową ich prawdziwych doświadczeń. To nie udająca rzeczywistość fikcja, lecz ujęta w dramaturgiczną strukturę literatura faktu. Dowodem na rzetelność eksperymentu jest ujmująca ostrożność w wydawaniu nieobiektywnych wyroków czy prezentacji źle zinterpretowanych wniosków. To choćby kilkukrotnie artykułowana w trakcie spektaklu uwaga o ograniczonej reprezentatywności danego problemu czy doświadczenia. Twórcy spektaklu nie próbują narzucać swojego stanowiska czy poglądów, ale pozwalają widzom na ich swobodną interpretację. Na uznanie zasługuje język jakim autorka się posługuje – nie próbowała zbytnio ingerować w to co słyszała od młodych, a jedynie nadała wypowiedziom literackiego sznytu.
Choć miłość od zarania uważana jest za uczucie obiektywne, to sposoby zwrócenia na siebie uwagi, co teoretycznie jest punktem wyjścia do tego uczucia i do scenariusza spektaklu, zmieniły się niebotycznie. Być może zabrzmi to głupio, ale dziś miłość jest zależna od technologii. Dotychczasowy miłosny savoir-vivre to hybryda archeologii i dziaderstwa. Współczesna młodzież próbując „zobaczyć” opowieści swoich rodziców albo dziadków widzi w tle scenografię do „Flinstonów”.
Jednym z pierwszych haseł, które zapisałem w notatkach podczas przedstawienia było słowo „rozczulające”. I to chyba możliwie najlepsze określenie spektaklu Czajkowskiej. Świat przed miłosną inicjacją jest właśnie rozczulający, czyli niewinny, uroczy, beztroski, nieśmiały. Dopiero doświadczenie miłości umożliwia nam zdefiniowanie jej kontrapunktów – zła, samotności, cierpienia, braku szacunku. To znakomicie wykorzystała Anna Kolanecka, autorka scenografii. Na scenie ustawiła różnej wysokości Mausery, a horyzont to wielka dziura i sypiące się zeń cegły. To metaforyczne przejście od niewinności do dojrzałości, to symbol inicjacji, niekoniecznie seksualnej.
Miłości nic powinno ograniczać: ani płeć, ani wiek, ani język, ani wzrost, ani waga, ani kolor skóry, ani polityka! Czajkowska krok po kroku próbuje to młodym widzom wyjaśnić (udowodnić?). Nie sięga jednak po nachalną edukację czy moralizatorstwo. Każdą z sytuacji ze spokojem i cierpliwością analizuje, ilustruje, ale pozostawia bez komentarza… Na scenie oglądamy zatem infantylne próby podrywania, fascynację pierwszym dotykiem, analizujemy wraz z bohaterami siłę wstydu i strachu. Najpiękniejsze z uczuć ma tu wymiar heteroseksualny i homoseksualny. Brakuje tylko narcyzmu.
Cała aktorska szóstka wykonała znakomitą pracę. Trzeba zobaczyć jak ich bohaterowie reagują na nieśmiały dotyk, jak zaczynają widzieć w swoich oczach pełnowymiarowy kosmos. Na scenie oglądamy najnowszy narybek „Pleciugi” – Zofię Tkocz oraz Łukasza Dybka, towarzyszą im równie młodzi aktorzy gościnni Magdalena Kamińska, Patryk Sztęborowski oraz Maciej Grzegorczyk. Świetnie odnalazła się w ich gronie (nieco) starsza Maja Bartlewska, która konsekwentnie udowadnia, że jest niezwykle sprawną aktorką.
„Czy to M…?” nie czerpie z możliwości jakie daje teatr formy przynależny charakterowi „Pleciugi” oraz umiejętnościom lalkarzy. Zabrakło lalek albo kreatywnych animacji. Na szczęście ucieczkę w niemożliwe światy umożliwia taniec. Martyna Hickiewicz-Kurek zaproponowała choreografie, w których świetnie połączyła niewinność szkolnej dyskoteki, z zalążkiem buntu i tanecznym portretem czułości. Opowieść Moniki Czajkowskiej porusza nie tylko młodzież, ale też starszych widzów. Dla nich (dla nas) to sentymentalna podróż do młodości. Opowieść o miłości nikogo nie pozostawia obojętnym. Swoją drogą: czy przypadkiem wszystkie historie świata nie są o miłości?







