Kiedy Bogusław Linda w drugich „Psach” pytał „Co Ty wiesz o zabijaniu”, nie wiedział nic o… kunach. A Beata Zygarlicka wie! I to dzięki Pinokiu. Rozmowa z nią jest gęsta, emocjonalna, pełna przemyśleń i trafnej oceny rzeczywistości. O „mózgotrzepach”, Florianie, buddyzmie, byciu niewidzialną i uwielbianą jednocześnie – opowiada w Prestiżu aktorka Teatru Współczesnego - Beata Zygarlicka.
Po publikacji pierwszej odsłony naszego prestiżowego Rankingu Dzielnic w mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja, otrzymaliśmy od Państwa wiele uwag i opinii – pozytywnych, ale też krytycznych. Za wszystkie bardzo dziękujemy. Zanim zgodnie z zapowiedzią będziemy kontynuować temat, chciałbym odnieść się do Państwa głosów. Przede wszystkim cieszy nas Państwa zaangażowanie właśnie w tym temacie, bo to znak, że ważna dla Was jest najbliższa przestrzeń, nie tylko własnego „M”, ale też wspólnej, chcę wierzyć, że także wspólnotowej okolicy. Pierwszy z „zarzutów” dotyczył nieznajomości przeze mnie pojęć z zakresu jednostek podziału administracyjnego miasta. Otóż, dość rozmyślnie użyłem określenia „dzielnica” (i nadal zamierzam używać), będąc świadomy podziału miasta na 4 dzielnice i 37 jednostek pomocniczych, czyli osiedli. Jednak dla poetyki tekstu, jego wymowy czy zrozumienia, zastosowałem uproszczenie. „Ranking dzielnic” brzmi znacznie lepiej niż „zestawienie jednostek pomocniczych Szczecina”, albo „Top 10 szczecińskich osiedli”. Prawda? Szczególnie, że to drugie bardziej kojarzy się z socmodernistycznymi blokowiskami i bardziej pasuje do takich nazw jak osiedle Słoneczne, Książąt Pomorskich niż osiedle Turzyn, Drzetowo czy Pogodno. Kolejny z Państwa głosów dotyczył niezgody na pewne oceny, określenia, skojarzenia czy analizy. Otóż, nie jest to obiektywny bedeker, a SUBIEKTYWNY reportaż i taka też próba wartościowania poszczególnych miejsc przez autora tekstu. Nie mogę mieszkać na stałe wszędzie, nie mogę znać każdego zakamarku osiedla, więc piszę na podstawie wieloletniego intensywnego doświadczenia figury flâneur, a wreszcie badania miasta zgodnie z wiedzą pozyskaną z zakresu filozofii architektury i przestrzeni w czasach akademickich. Narzędzia typu Google Maps pomagają jedynie z zakresie nazewnictwa albo innych niezbędnych danych. Doskonale wiem, że tam atmosfery tych miejsc nie widać! Wasze opinie, spostrzeżenia, sprostowania nadal będą niezwykle cenne. Zapraszamy do dyskusji.
Kolorem roku 2026 jest głęboka biel, czyli PANTONE 11-4201 Cloud Dancer. Wybrana barwa symbolizuje uspokajający wpływ w społeczeństwie na nowo odkrywającym wartość spokojnej refleksji. To rzekomo „szept spokoju i pokoju w hałaśliwym świecie”.
Ten temat zrodził się w rozmowie podczas kolegium redakcyjnego. Zaczęło się od newsa o wyremontowaniu neonu dawnego sklepu odzieżowego „Tomasz”, a zeszło na kondycję nocnej iluminacji Szczecina. Na fali zachwytów nad ponownym rozżarzeniem „Tomasza” uznaliśmy, że przyjrzymy się neonom w mieście. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, jak jesteśmy naiwni i jak bardzo się pomyliliśmy.
Obruszyłem się, że przed niemiłosiernie długim trzecim „Avatarem” operator kina nie zdecydował się na skrócenie bloku reklam i zwiastunów. Film trwał 3 godziny i 17 minut, jeśli doliczymy do tego 35 minut (z zegarkiem w ręku), to na tyłku trzeba było przesiedzieć 232 minuty. Dlaczego o tym, wspominam? Coraz więcej filmów trwa ponad 120 minut, więc nie dziwię się też coraz większej liczbie widzów, którzy przybywają na seans przynajmniej kwadrans po oficjalnym rozpoczęciu projekcji. Wszystkim tym, którzy próbują zaoszczędzić sobie bólu tyłka i oglądania niekończących się infantylnych reklam, a tym samym przegapiają zwiastuny, podpowiadamy na co warto czekać w 2026 roku. Wybór ma charakter autorski (subiektywny), a poniższe zestawienie – chronologiczny.