- Reklama -
spot_img

Recenzje filmowe – „Diabeł ubiera się u Prady 2” reż. David Frankel

Strona głównaNewsyKulturaRecenzje filmowe - „Diabeł ubiera się u Prady 2” reż. David Frankel

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Podobno najlepszy sequel to taki, który będzie podobny do oryginału, ale… inny. Tę rozczulającą sprzeczność pojęciową pogodzili twórcy kontynuacji losów Mirandy Priestly i Andrei Sachs. Ta pierwsza nadal szefuje ikonicznemu pismu „Runway” (taki ichniejszy „Prestiż”). Musiała jednak podporządkować się nie tylko nowemu właścicielowi globalnego wydawcy, ale przede wszystkim dyktatowi nowej korporacyjnej rzeczywistości. Druga traci pracę i znów trafia do słynnej redakcji na Szóstej Alei (6 Avenue).

Obowiązujące antydyskryminacyjne i anty-mobbingowe standardy pracy i kultury organizacyjnej oraz wszelkie afery spod znaku #MeToo sprawiły, że Miranda Priestly straciła drapieżność. Nie może już bezkarnie besztać pracowników albo ciskać w nich odzieżą wierzchnią. Podczas redakcyjnego kolegium personalne wycieczki stopuje jej asystentka. To nie tylko bawi, ale może stanowić instruktaż dla zarządzających zasobami ludzkimi. Jednak nadal jest to lekka komedia, nieroszcząca sobie prawa do zbytniego moralizowania. I dobrze.

W pierwszych scenach zastajemy Mirandę Priestly w obliczu afery zniesławiającej dobre imię pisma (na uwagę zasługuje scena z internetowymi memami). W tym samym czasie Andrea Sachs odbiera prestiżową nagrodę, ale jednocześnie traci posadę w opiniotwórczej gazecie. Irv Ravitz, właściciel Elias-Clarke, czyli wydawcy „Runway’a”, widząc jej płomienne przemówienie w obronie dziennikarskiej rzetelności i niezależności proponuje jej pracę. Jednak powrót Andy nie przebiega, tak jak zakładała. Miranda najpierw jej nie poznaje, a później nie szanuje, nie ufa, a przede wszystkim nie zauważa… Wszystko zmieni nagła śmierć Ravitza i przejęcie konsorcjum przez jego syna Jay’a. Jak to w tego rodzaju filmach bywa ten będzie chciał wydawnictwo zniszczyć, a uratowanie „Runway’a” okaże się zadaniem oczywiście dla Andrei…

David Frankel zrobił film przy pomocy tych samych środków jak przy „jedynce”. To nie zarzut, wręcz przeciwnie! Dziś nie robi się filmów w taki archaiczny i przewidywalny sposób, ale za to czytelny i… poczciwy. Co z tego, że fabuła sequelu pokrywa się z ory-ginałem? Co z tego, że w pierwszych momentach kryzysu wiemy, jak zostanie rozwiązany (kto finalnie nabędzie Elias-Clarke)? Co z tego, że wiemy, jak potoczy się romans Andy z Peterem? Mógłbym wymienić jeszcze kilka wątków, ale i tak wszystko sprowadza się do tego, że przecież lubimy te piosenki, które znamy, prawda?

„Diabeł ubiera się u Prady 2” to przede wszystkim bajka o… dziennikarstwie. Ale też mocno słyszalny krzyk o sztukę słowa, która wraz z pędzącym rozwojem infantylnych social mediów oraz AI traci na znaczeniu by nie rzec… umiera. Przynajmniej ta papierowa, która ustępuje pola cyfrowym strukturom. Nie neguję ważności roli „czwartej władzy”, ale pragnę jeszcze zwrócić uwagę na inne, nie tylko publicystyczne, walory prasy. To choćby czytanie o pięknie, pozwalające na chwile zapomnienia od smuty i brutalności codzienności. Od lat na łamach „Prestiżu”, lokalnego „Runwaya” oczywiście o znacznie mniejszej skali, staramy się przecież tworzyć ważne, opiniotwórcze treści. Przykładem na to jest recenzencka rubryka, która mają Państwo przed oczami. A! No i Naczelna równie wytworna, nie tak surowa i w nikogo niczym nie ciska! Czytajmy prasę, bo to… uszlachetnia nie w mniejszym stopniu jak zawieszenie na ramieniu niebotycznie drogiej torebki od Prady!

Narracja filmu prowadzona jest w prosty i klarowny sposób. Nie ma tu zawiłych sekwencji, nieścisłości, nie ma nieistotnych wątków. Nawet romans Andy czy postać partnera Mirandy sprowadzono do krótkich epizodów ocieplających wizerunek bohaterek. Druga część filmu, dziejąca się w Mediolanie, ma teledyskowy charakter, ale to sprzyja dynamice opowieści, zbudowanej na dobrym rytmie.

Kreowana przez Meryl Streep Priestly z przyczyn obiektywnych (sic!) nie może być już surową, bezczelną i bezwzględną szefową. Tamten wredny czy drapieżny charakter budowała niesłychaną aktorską dyscypliną i minimalistycznymi środkami. Tym razem jej postać ma więcej barw i to znacznie cieplejszych. To dalej mistrzowska kreacja, ale jednak powtórzenie znanego schematu. Wspomniałem jednak o tych piosenkach, które znamy… Znakomitą rolę ponownie stworzył Stanley Tucci jako Nigel Kipling (na podobnym schemacie co Streep). Klasa! Anne Hathaway siłą rzeczy straciła młodzieńczą zwiewność i pokazała dojrzalszą Andy – rozważną, doświadczoną, pewniejszą siebie. Uczyniła to poprawnie, ale bez tej urzekającej naiwności i finezji młodej dziennikarki. W drugiej części oglądamy potrójną przemianę Emily w wykonaniu Emily Blunt. Najpierw widzimy ją jako odważną kreatorkę salonu Diora, później przebiegle zakochaną trzpiotkę, by zakończyć obserwacje na figurze skruchy… Blunt’owe metamorfozy sportretowała wyraziście. To właśnie jej rola wydaje się najciekawszą w całym obrazie.

Jest w filmie scena, której „ukryta” metafora może zadziwić. Myślę o fragmencie w refektarzu mediolańskiej bazyliki Santa Maria delle Grazie, w której znajduje się „Ostatnia Wieczerza” Leonardo da Vinci. Zaskoczyło mnie to w jaki sposób Frankel wraz z McKenna rozpisali tę symboliczną sekwencję, a przede wszystkim jak biblijną historię o judaszowskiej zdradzie wpletli w swoją opowieść. Oczywiście „podprogowo” nie sposób zachwycić się Meryl Streep, ikoną aktorstwa, sportretowaną na tle ikony sztuki jako takiej. Przypadek? Nie sądzę…

Przez dwadzieścia lat świat na tyle się zmienił, że z jednej strony nie można już eksponować określonych figur, które wtedy były niezdrową, ale właściwie normą (vide przemocowe zachowania Mirandy). Z drugiej zaś – konfrontacja obu światów prowadzi do zaskakujących refleksji: jestem zaskoczony pragmatycznością i szlachetnością portretu dziennikarstwa i jego etosu. Dwójka, tak jak obraz z 2006 roku, okazała się jeszcze celnym pastiszem na współczesne komercyjne oblicze świata, nie tylko mody. Tak, to film dobrze skrojony.

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać