Choć każda z nich od lat idzie własną zawodową ścieżką, to gdy siadają obok siebie, od razu czuć tę charakterystyczną energię ludzi, którzy rozumieją...
Łukasza Nazdraczewa trudno złapać w jednym miejscu – jeśli już się to uda, to najpewniej z aparatem w ręku, gdzieś między startem a metą, skokiem a lądowaniem, ruchem a zatrzymaniem czasu. Od ponad dwóch dekad fotografuje na świecie to, co inni wolą podziwiać z bezpiecznej odległości: zawody kitesurfingowe, ekstremalne rajdy rowerowe, wyścigi Formuły 1, motocross. Zawsze jest tam, gdzie poziom adrenaliny sięga zenitu.
Pamiętam, że z Adrianną Szymańską pierwszy raz spotkałyśmy się, poza teatralną sceną, 9 lat temu, przy okazji sesji fotograficznej w Hotelu Dana. Wcieliła się wtedy w rolę gwiazdy filmowej, zimnej blondynki z filmów Alfreda Hitchcocka. Autorkami tych zdjęć były Dagna Drążkowska- Majchrowicz i Agnieszka Ogrodniczak.
Dla jednych to punkt gdzieś po drodze do Berlina, dla innych – miasto zagadka, której nie sposób rozszyfrować. Wciąż można usłyszeć pół-żartobliwe głosy powątpiewania w jego istnienie. No bo mamy dostęp do morza, prawda? Zaraz obok Świnoujście, do Koszalina tylko półtorej godziny. Szczecinianie zdają się znać swoje miasto na wylot – aż do chwili, gdy pojawia się ktoś z zewnątrz. Taki właśnie był efekt wizyty fotografa Aleksandra Małachowskiego – znanego w przestrzeni internetowej jako Hashtagalek – który od lat przemierza polskie miasta, dokumentując ich tożsamość z niezwykłą dokładnością i uważnością na najmniejsze detale.
Doświadczony dziennikarz i reporter o bogatej karierze lokalnej i międzynarodowej. Pochodzący ze Szczecina (chłopak z Gumieniec – jak lubi o sobie mówić) – Paweł Żuchowski związany jest radiem z RMF FM od 2006 roku, a od 2009 pracuje jako korespondent w USA.
Wiele ze szczecińskich ulic nosi imiona lokalnych patriotów, ludzi ważnych dla miasta, bohaterów, poetów, pisarzy, malarzy, polityków, władców, wodzów, artystów. Są też nazwy przyrodnicze, geograficzne, krajobrazowe. Ale są też i takie, które budzą zdziwienie, rozbawienie, ale i ciekawość. Czy znamy bohaterów niektórych naszych ulic? Co oznaczają nazwy wielu z nich? Co miesiąc staramy się je rozszyfrować. Oto kolejne z nich.
Powiedzenie ,,Grunt to rodzina’’ w przypadku TOMASZEWICZ Development jest jak najbardziej uzasadnione. Rodzina stanowi dla nich ogromną wartość. Piotr i Łukasz Tomaszewicz to doskonały duet, który łączy profesjonalizm zawodowy z wartościami rodzinnymi.
Mogła wybrać pewną i bezpieczną przyszłość. Otrzymała propozycję współtworzenia i bycia współwłaścicielką rodzinnego biznesu, znanej i cenionej winnicy. Gotowy plan, prestiż i wygoda były na wyciągnięcie ręki.
Uśmiecha się kiedy nazywa się go „Szczecińskim Indiana Jonesem”. Uważa, że to bardzo przyjemne określenie, ale ma ono niewiele wspólnego z rzeczywistością, bo jego praca to przede wszystkim mozolne grzebanie w archiwach.
Rozmowa z JIMKIEM, daleka jest od sztampy. Pełna za to żartów, dygresji, filozofii, odniesień do sztuki, autorskich neologizmów. JIMEK nawet jak rozmawia to tworzy – język, wizje siebie i otaczającej go rzeczywistości. W tym chaosie jest jednak logika, która nie pozwala mu wpisać się w żadne ramy.