Nie jest to może tak popularny cel destynacji jak Bali czy Tajlandia, ale zdecydowane
bardziej egzotyczny i oryginalny. I głównie z tych powodów szczeciński fotograf Bogusz Kluz postanowił
odwiedzić to miejsce. Wyruszył do Kolumbii z przyjaciółmi jesienią zeszłego roku. Spędził tam 12 dni,
odwiedzając kilka najważniejszych miejsc. Podróż rozpoczął się od owianego złą sławą Medellin.
A po Escobarze artyści
Medellin przeszło w
ostatnich latach niezwykłą transformację. Kiedyś słynące z przemocy związanej z narkotykami, jest obecnie
uważane za jedno z najbezpieczniejszych miast w Kolumbii. Ten zwrot był w dużej mierze możliwy dzięki
wysiłkom władz miasta, aby rozprawić się z przestępczością i poprawić bezpieczeństwo publiczne. – Wojna
domowa w Kolumbii zakończyła się dopiero kilka lat temu – mówi Bogusz. – Były to walki pomiędzy kartelami
narkotykowymi a grupami paramilitarnymi, wynajmowanymi przez mieszkańców. Miały za zadanie ich chronić.
Doszło jednak do takiej sytuacji, że grupy paramilitarne zaczęły kontrolować poszczególne terytoria i
walczyć między sobą. Kilka lat temu ogłosiły zawieszenie broni i podpisały rozejm z rządem kolumbijskim, w
zamian za wejście do polityki. Rozpoczął się dobry okres i państwo zaczęło inwestować w społeczność tego
regionu, szczególnie w edukację i kulturę.
Bardzo dobrym przykładem takiej przemiany jest
Comuna 13 – jeszcze do niedawna najbardziej niebezpieczna dzielnica Medellin, aktualnie oaza artystów i
atrakcja turystyczna. – To bardzo kolorowa część miasta. Mieszka tu i tworzy wielu artystów. Można tu
zobaczyć przepiękne murale, barwne graffiti. Znajduje się w górzystej części miasta. Widać tu dobrze
samowolkę budowlaną. Ludzie uciekali w ten rejon miasta i sami budowli domy, przeważnie z cegły, każdy w
innym stylu i klimacie. To co było przypadkowym dziełem, po pewnym czasie stało się atrakcją tego miejsca.
W Comuna 13 życzliwość to credo tutejszej społeczności. Kolumbijczycy to bardzo sympatyczny naród a
w tej części Medellin szczególnie to widać i czuć Powstaje coraz więcej lokalnych mikro biznesów, na ulicach
nie brakuje tancerzy czy innych performerów, jest głośno i kolorowo. – W dole miasta, kiedy wejdzie się w
nieodpowiednią uliczkę i zagada do nieodpowiedniej osoby to jeszcze można poczuć złą przeszłość Medellin,
ale już nie na taką skalę jak to miało miejsce dawniej – tłumaczy Bogusz. – Porównując to miejsce z
Meksykiem, w którym również byłem, nie ma tu tyle policji, nie ma ciężarówek z karabinierami. Policjanci są
mili i jeżdżą na skuterach. Nie ma mowy o korupcji, która dalej jest na porządku dziennym w Meksyku.
Medellin jest również miastem kontrastów. Znajduje się tu El Pobaldo – dzielnica finansowa z
nowoczesnymi i wysokimi budynkami. – To miejsce faktycznie się wyróżnia. Jest zbudowane na kształt
amerykański, nawet taki sam jest rozkład ulic – mówi. – Cała infrastruktura i architektura mają zachodni
charakter.
Gdy zapytamy tzw. pierwszą osobę z brzegu z czym się jej kojarzy Kolumbia i
Medellin to zapewne powie, że z kokainą i postacią Pablo Escobara. To najbardziej znany baron narkotykowy w
historii, który w latach 80. i wczesnych 90. stał na czele imperium kokainowego. Świetnie o tym okresie
opowiada serial „Narcos”, który można obejrzeć na platformie Netflix. To za jego czasów Medellin stało się
znane jako najbardziej niebezpieczne miasto na świecie. Escobar wykorzystywał swoje ogromne bogactwo do
kupowania wpływów i przez lata udawało mu się unikać schwytania, aż do 1993 roku, kiedy został zabity przez
kolumbijskie siły bezpieczeństwa. Jego „rządy” pochłonęły bardzo wiele ofiar, był człowiekiem brutalnym i
bezwzględnym. – Jeśli chodzi o Escobara to Kolumbijczycy bardzo nie lubią tego tematu i nie chcą o nim
rozmawiać – podkreśla Bogusz. – Jest dla nich antybohaterem i to co stworzył, po jego śmierci zostało
zburzone i zniszczone. Posiadłość, w której mieszkał jest opuszczona, popadła w ruinę. Mówi się, że przez
niego zginęło kilkadziesiąt tysięcy Kolumbijczyków. Jest nawet memoriał poświęcony jego ofiarom.
Palmy i „wodne” miasteczko
Kolumbia to też
monumentalna i barwa przyroda. – Mieliśmy okazję poznać trochę tamtejszej przyrody, która jest nietypowa,
zarówno roślinność jak i zwierzęta. Jest to wspaniałe doświadczenie, chociaż nie zapuszczaliśmy się głęboko
do dżungli – mówi Bogusz. – Byliśmy natomiast w Salento. Znajdują się tam najwyższe palmy świata, które
osiągają nawet do 60 metrów wysokości. Znajdują się dokładnie w dolinie Valle del Cocora, znanej również z
wielu tras trekkingowych.
Kolejny przystanek to Santa Marta, położona na północnym
wybrzeżu Kolumbii – jedno z najstarszych miast w Ameryce Południowej, gdzie góry Sierra Nevada spotykają się
z morzem Karaibskim. – Stamtąd pojechaliśmy w głąb lasów tropikalnych, gdzie spaliśmy w tzw. Eko domkach, do
których można było dotrzeć wyłącznie na pieszo, przechodząc po drodze przez niedużą rzekę – kontynuuje
opowieść Bogusz. – Następnego dnia spadł deszcz, ale w takich ilościach, że zalało całe miasteczko. Pojawiło
sie błoto. Nie mogliśmy uruchomić samochodu, nie mogliśmy się stamtąd wydostać. Przez miasteczko dosłownie
przepływała rzeka. W pewnym momencie postanowiliśmy, że wrócimy do naszych domków, ale okazało się, że
mostek na rzeczce zniknął. Musieliśmy się przeprawić wpław na drugą stronę (śmiech). Kolejny dzień nam to
wynagrodził piękną słoneczną pogodą.
Miasto korsarzy, stolica kiczu
Miami dla biednych ludzi albo perła Karaibów. Cartagena to portowe miasto nad morzem Karaibskim,
znane z kolorowej, kolonialnej architektury, z imponujących fortyfikacji wpisanych na listę UNESCO i
urokliwego Starego Miasta. Ma bogatą i burzliwą historię – było ważnym portem i celem piratów. Na blisko 50
dni zajął je nawet słynny angielski korsarz Francis Drake. – Stare miasto robi ogromne wrażenie. Widać
historyczną przeszłość tego miejsca – mówi z zachwytem Bogusz. – Cartagena oprócz typowo turystycznych
miejsc, posiada zamek San Felipe. To wybudowana jeszcze przez Hiszpanów twierdza, z której rozpościera się
niesamowity widok. Jeśli chodzi o samo miasto, to nie jest już tak bezpieczne jak Medellin. Ma tu wpływy
jedna z grup paramilitarnych, która kontroluje port, będący punktem przerzutowym narkotyków do Ameryki
Północnej. Burmistrz Cartageny nie zgodził się na zwiększenie liczy policjantów. Stwierdził, że woli te
pieniądze przeznaczyć na edukację społeczeństwa, na szkoły. Tak aby od fundamentów pozbawić młodzież
możliwości i chęci uczestniczenia w życiu przestępczym.
Stolicą Kolumbii jest Bogota,
ogromne i najbardziej niebezpieczne miasto w całym kraju. Twierdzą tak sami Kolumbijczycy, którzy sami nie
chcą się wszędzie zapuszczać. – Chodząc po Bogocie trzeba chować telefony, zegarki, wszystko co jest cenne.
Nie należy zaglądać w miejsca, które nie są dla turystów – przestrzega Bogusz. – Policja bardzo chroni
turystów. Jest pomocna i przyjaźnie nastawiona.
Turystyka tutaj jest jeszcze młoda i
przez to przesiąknięta … kiczem. – Widać dużo chińskich pamiątek, dominuje plastik. Określiłbym to
europejską turystyką lat 90. (śmiech)
Hipisi z Karaibów
Ostatni punkt na trasie to Palomino. To niewielka miejscowość leżąca na północnym wybrzeżu kraju,
karaibska perełka i najlepsze plaże w całej Kolumbii, oblewane ciepłymi falami morza. Pomimo rosnącej
popularności, miejsce to wciąż pozostaje stosunkowo mało znane i niezatłoczone, w porównaniu do innych
miejscowości na wybrzeżu. Jest spokojne i bezpieczne, autentyczne. Idealne dla miłośników plażowego
wypoczynku i dziewiczej przyrody, z najtańszymi noclegami w całej Kolumbii. Zdecydowanie ma hipisowski
klimat. – Znajduje się tu dużo barów, małych knajpek. To miejsce popularne wśród turystów z Europy,
szczególnie młodych ludzi. Wieczorem zawsze się tutaj coś dzieje, czy będą to imprezy na plaży, czy w
knajpkach. Woda w morzu jest krystalicznie czysta, idealna do nurkowania – dodaje Bogusz.
Kolumbia
jak widać nie jest taka straszna a wręcz przeciwnie – jest barwna, różnorodna, momentami zjawiskowo piękna i
zamieszkała przez naprawdę miłych ludzi. Żeby się tam dostać nie trzeba posiadać wizy. Trzeba za to wydać
trochę pieniędzy na bilety lotnicze. Jednak na miejscu codzienne życie pod kątem cen jest zbliżone do Polski
a nawet bywa tańsze. Jeśli ktoś ma ochotę na egzotyczną podróż to Ameryka Południowa i Kolumbia zapewnia
niezwykłe wrażenia.













