- Reklama -
spot_img

BiASTUDIO: Design thinking i lepsza jakość życia

Strona głównaStyl życiaDesignBiASTUDIO: Design thinking i lepsza jakość życia

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

BiASTUDIO jest wiodącym biurem architektonicznym, zajmującym się projektowaniem budynków i wnętrz, rewitalizacją architektury oraz konsultingiem w budownictwie. Prowadzi je para architektów – Dominika Biedunkiewicz i Gaweł Biedunkiewicz.

Pierwsze doświadczenie w zawodzie zdobyli w Irlandii. Oboje ukończyli kurs zarządzania w architekturze i kontraktów budowlanych na University College Dublin w 2007 roku. Po zdaniu egzaminu zawodowego na uprawnienia zostali przyjęci do grona Irlandzkiego Królewskiego Instytutu Architektów (RIAI). W trakcie pobytu w Irlandii obydwoje pracowali w renomowanych dublińskich pracowniach projektowych. Oboje posiadają też pełen zakres uprawnień do projektowania, nadzorowania i kierowania budową. Aktualnie mieszkają i pracują w Szczecinie. W zawodzie architekta kładą nacisk na jakość, innowację i zaufanie. Zgodnie twierdzą, że każda inwestycja potrafi zmienić nasze życie.

Przez ostatnie piętnaście lat udało Wam się stworzyć firmę, która jest z jednej strony lokalna, a z drugiej globalna. Wasze projekty są realizowane m.in. w Tajlandii czy w Irlandii, a równocześnie pracujecie w Szczecinie.

Gaweł Biedunkiewicz: Zaczynaliśmy w Irlandii, zrobiliśmy tam uprawnienia. Ja pracowałem w dużej międzynarodowej firmie, która miała swoje odziały w Dubaju, w USA i Australii. Dominika natomiast pracowała w biurze z wieloletnim doświadczeniem, u bardzo znanego irlandzkiego architekta, który przez wiele lat był przewodniczącym tamtejszej Izby Architektów. Ciekawostką jest, że klientami tego biura byli członkowie zespołu U2. Kiedy w 2008 roku nadszedł kryzys, postanowiliśmy aplikować w różne miejsca na świecie, m.in. do Hong Kongu, ale finalnie stwierdziliśmy, że założymy własną firmę na własnym rynku, czyli w Polsce. Mój były mentor i dyrektor firmy, w której do tej pory pracowałem, również zwolnił się z pracy i założył własną działalność. Kiedy byliśmy w Szczecinie, zadzwonił do mnie z pytaniem, czy bym mu nie pomógł z opracowaniami projektowymi. To był rok 2009. Najpierw zrobiliśmy dla niego multipleks na 9 sal kinowych, potem zaczęły pojawiać się kolejne zlecenia, jak również zaczął się powiększać nasz zespół.

Doświadczenie zdobyte w Irlandii pozwoliło nam szerzej spojrzeć na zawód architekta. Dla architektów w Irlandii ważny był i nadal jest zrównoważony rozwój, duże znaczenie przykładali do pakietu usług „pod klucz”. Takie podejście ułatwiło nam nawiązać kontakty z podmiotami przemysłowymi, które z kolei mają duże potrzeby, plany rozwojowe, ale nie mają kompetencji architektonicznych. Doszła do tego konserwacja zabytków, architektura zrównoważona oraz biznes. Z czasem wypracowaliśmy własny styl pracy.

Wspomniał Pan o konserwacji zabytków jako jednej z Waszych usług. Nie każde biuro architektoniczne się tym zajmuje.

Gaweł Biedunkiewicz: W tym zawodzie cieszą nas rzeczy trudniejsze. Kraje wysoko rozwinięte posiadają więcej tkanki istniejącej. Mają też więcej szacunku i zrozumienia dla niej. Polska natomiast ma jeszcze w tej kwestii deficyt. Tutaj faktycznie łatwiej stawiać nowe budynki. Szczecin na tej mapie wydaje się być wyjątkowy. Żartujemy, że dla nas, mieszkańców Szczecina, czy budynek jest 100-letni, czy 500-letni, jest tak samo stary. Dzieje się tak, gdyż nasza wspólna ciągłość kulturowa rozpoczęła się dopiero po 1945 roku. Konserwacja na Pomorzu Zachodnim jest bardziej artystyczna, mniej skażona obciążeniem wielu lat przyzwyczajeń. My się uczymy tej konserwacji, znaczenia tej przestrzeni. Na Wawelu nikt nie postawi szklanej iglicy. Natomiast w Szczecinie jest inaczej.

Widać, że podchodzicie do pracy z pasją. Co jeszcze sprawia Wam taką satysfakcję?

Dominika Biedunkiewicz: Naszą największą pasją jest poszukiwanie rozwiązań niestandardowych. Zrozumienie potrzeb inwestora jest oczywiście ważne, ale ważna jest także umiejętność spojrzenia poza przyzwyczajenia.

Gaweł Biedunkiewicz: Dobry architekt jest jak dobry fryzjer. Klient oczekuje pomocy w doborze stylizacji, liczy, że fryzjer będzie potrafił szczerze powiedzieć, jeśli dane rozwiązanie nie pasuje, nie jest „twarzowe”. Wielokrotnie zdarzało się, że nasi klienci wychodząc od nas mówili: „nie wiedziałem, że można tak zrobić”. Dobra fryzura, to nie taka, która wygląda fenomenalnie do pierwszego mycia głowy. Musi się ładnie układać przez dłuższy czas. Jesteśmy  dumni, że nasze realizacje przetrwały próbę czasu, nie tylko jakościową, techniczną, ale też pod kątem designu. Okazały się uniwersalne, jak idealnie dobrana fryzura. Ma to też znaczenie pod kątem biznesu, jak w przypadku wnętrz biurowych, które są jednocześnie funkcjonalne i ładne, nawet po 10 latach. W jednym z takich wnętrz nagrany został fragment programu „Top Model”. Program w tej przestrzeni realizowany był 8 lat po zakończeniu projektu, a hala nadal wygląda świeżo i nowocześnie.

– Reklama –

spot_img

Stawiacie też na innowacje. Moją uwagę zwrócił projekt tzw. nowoczesnej stodoły w Pilchowie. Kiedy ją zaprojektowaliście, taka architektura w Polsce jeszcze raczkowała.

Dominika Biedunkiewicz: Ten projekt pochodzi z 2009 roku. Jak na tamte czasy było to w Polsce coś zupełnie nowego. Pamiętam, że nasz kierownik budowy patrząc na projekt powiedział, że to najbrzydszy budynek, jaki wykonuje (śmiech). Zmienił jednak z czasem zdanie i sam zlecił nam projekt dla swojej inwestycji.

Zaczęło się tak, że przyszedł do nas inwestor i zgłosił, że na działce nie ma dostępu do sieci gazowniczej. Wtedy pompy ciepła były czymś kompletnie nowym i drogim. Nasz klient planował budowę domu ekonomicznego i energooszczędnego. W tym celu postawiliśmy na najbardziej energooszczędną formę. Prosty dach, mało skosów, idealnie. Zrobiliśmy w nim m.in. oranżerię, która miała czarną ścianę po ciepłej stronie. Wymyśliliśmy, że tam będzie się znajdowało zasysanie rekuperatora. Słońce od południowej strony podgrzewa ścianę, a tym samym przestrzeń oranżerii, gdzie mogą znajdować się np. rośliny egzotyczne. I tam właśnie znalazło się wysysanie rekuperacji, które podgrzewa cały budynek. Z tego konkretnego ciepłego miejsca.

Czyli najpierw potrzeby klienta, a później wymyślanie?

Gaweł Biedunkiewicz: Poświęcamy dużo energii, żeby zrozumieć klienta, niezależnie czy będzie to klient prywatny, biznesowy czy publiczny. Inwestycje budowlane angażują olbrzymie pieniądze, trzeba mieć tego świadomość. Dlatego na etapie przygotowania inwestycji wkładamy w pracę naszą wiedzę, doświadczenie i pracę zespołu. Budżet inwestycji staramy się skroić na miarę potrzeb i wysiłek finansowy skoncentrować na tych elementach, które służą inwestycji najbardziej. Przykładowo teraz robimy halę sportową, która wygląda ultranowocześnie, bo musi być… ultratania. Mamy więc surowy beton, mało okien, uproszczoną wentylację i bardzo prosty układ konstrukcyjny. Zdarza się też, że przychodzi do nas inwestor z potrzebą wykonania obiektu przemysłowego. Uzasadnienie kształtu budynku wynika wtedy z jego zastosowania technologicznego. Jeśli przemyślimy i uzasadnimy, dlaczego jakieś rozwiązanie ma sens, klient zaczyna nam ufać i pozwala robić rzeczy po swojemu. Nasze najlepsze realizacje są wynikiem tego, że dobrze słuchaliśmy. W tym akurat dobra jest Dominika. Ja gadam, a ona słucha (śmiech). To słuchanie nierzadko jest ważniejsze niż to gadanie.

No właśnie, jak się Wam razem pracuje?

Gaweł Biedunkiewicz: Jesteśmy jak Jing i Jang.

Dominika Biedunkiewicz: Nie ma tarć, nie ma ciśnień. Mamy wspólne pomysły, wspólną wizję. Szybko się dogadujemy. Inaczej tylko podchodzimy do zadań. Ja jestem zadaniowcem, Gaweł jest osobą dynamiczną. On pcha do przodu, ja natomiast mówię w jakiej kolejności.

Gaweł Biedunkiewicz: Ostatnio modne stało się takie określenie jak „design thinking”. Zawsze uważałem, że to nic innego jak praca architekta, ale okazało się, że nie tylko. Mój tata jest nauczycielem akademickim – uczy podstaw projektowania maszyn i urządzeń. I tam też jest design thinking. Chodzi o to, że my wszystkie procesy tak samo traktujemy. I procesy biznesowe, i księgowe. I budowanie zespołu, i pracę nad projektami. Zawsze kierujemy się procedurą myślenia projektowego. Nawet zdjęcia do Prestiżu – do tego również podeszliśmy procesowo, kreatywnie.

Bo zawód architekta jest bardzo kreatywny.

– Reklama –

spot_img

Gaweł Biedunkiewicz: Ukończyliśmy studia z myślą, że będziemy wykonywać zawód inżynierski. Zawsze dryfowaliśmy w stronę inżynierską – rozwiązujemy problemy z wykorzystaniem Excela. Po czterdziestce odkryłem, że zawód architekta to jednak zawód humanistyczny. Bycie humanistą oznacza, że my robimy rzeczy z myślą o człowieku. Pojawiają się wszystkie zagadnienia związane z człowiekiem. Na przykład bardzo dużo o projektowaniu domu nauczyłem się, mając dzieci.

Dominika Biedunkiewicz: To, jak człowiek będzie funkcjonował w przestrzeni, zawsze było ważne i miało ogromne znaczenie. Poza tym zachwyca nas piękno przedmiotów i przemyślanych detali.

Których jest pełno w innym Waszym projekcie. Mam na myśli Książnicę.

Gaweł Biedunkiewicz: Inwestor przyszedł do nas, mówiąc, że otrzymał dofinansowanie na aktywizację osób, które wracają na rynek pracy. Zbiegło się to akurat z pandemią. Dominika zauważyła, że czytelnie biblioteczne są najlepszym miejscem dla start-up’erów, ludzi wolnych zawodów. Bo mają tę przewagę nad kawiarnią, że nie trzeba płacić za kawę (śmiech). Zaczęliśmy w zespole projektowym rozwijać tę myśl w ten sposób, że jeśli ludzie, którzy chcą być aktywizowani zawodowo, znajdą się w tej samej przestrzeni, co ludzie aktywni zawodowo, to się nauczą przez osmozę aktywności zawodowej. Więc musimy zrobić miejsce, gdzie ktoś, kto pracuje, będzie długo siedział. I wtedy ten, kto chce się nauczyć pracować, będzie mógł niejako „podglądać” tego, co już to robi. To czasem daje więcej niż nudny, wielogodzinny wykład.

Dominika Biedunkiewicz: Jako społeczeństwo staliśmy się bardziej świadomi swoich potrzeb, zaszła też ewolucja w przestrzeni publicznej. Teraz to centra handlowe i biblioteki spełniają funkcję publiczną, są miejscem spotkań.

Tego rodzaju realizacje są pewnego rodzaju wyzwaniem, bo nie służą tylko jednemu prywatnemu odbiorcy?

Gaweł Biedunkiewicz: To jeden z elementów naszego rozwoju jako BiA i naszej firmy. Podjęliśmy się wyzwaniu wykonywania zamówień publicznych, które są trudną rzeczą. Jak buduje inwersor biznesowy, to trudno od niego oczekiwać, że będzie dbał o przestrzeń publiczną, gdyż on robi to dla zysku. Natomiast zlecający zamówienie publiczne wydaje nasze pieniądze, więc robi przestrzeń dla nas, dla podatników, czyli celem powinna być poprawa jakości naszego życia. Podejmując pracę w trybie zamówienia publicznego, pracujemy nad tym, aby stworzyć  więź z zamawiającym. Nam wszystkim zależy na tym, żeby pieniądze zostały spożytkowane dla i na mieszkańców.

Kto zatem Wam pomaga w urzeczywistnianiu tych wizji i pomysłów?

Gaweł Biedunkiewicz: Oprócz nas, na miejscu pracuje pięć osób. Mamy stały, współpracujący zespól wielobranżowy. Mamy zespoły konstruktorów, instalatorów elektrycznych i sanitarnych, współpracujących z nami od wielu lat. W zależności od potrzeb zatrudniamy także dodatkowych specjalistów. Stała ekipa współpracowników liczy 20 osób. Oprócz tego czasem poszukujemy innych osób. Raz był to akustyk, raz osoba od opracowań środowiskowych. Wszyscy są też ze Szczecina. Lubimy lokalność.

A Wy lubicie Szczecin? Z punktu widzenia architekta.

Dominika Biedunkiewicz: Moja rodzina jest spoza Szczecina, ale ja się wychowałam już w tym mieście. Mieszkałam długo na osiedlu Słonecznym. Miasto zaczęłam rozumieć na etapie liceum i studiów, kiedy poznawałam dzielnice i ich układ. Po powrocie z Dublina byliśmy związani ze Śródmieściem. Tam mieszkaliśmy i mieliśmy biuro. Poza hałasem, który spowodował, że chciałam uciec z mieszkania w centrum, bardzo lubiłam tę okolicę.  Za to, że wszędzie można się dostać na piechotę czy na rowerze. Układ ulic, ta sama odległość. Wszędzie jest blisko i jest dużo dostępnej zieleni. Szczecin jest po prostu przyjemny.

Gaweł Biedunkiewicz: Poza niektórymi uchybieniami, które się wszędzie zdarzają, Szczecin ma fenomenalną zaletę, że jest jak nowojorski Manhattan. Może być miejscem, gdzie się zmieści dużo ludzi, ma charakter miasta 5-minutowego, gdzie wszędzie dojdziemy na piechotę. Szczecin ma potencjał bycia miastem ekologicznym. Wymaga to wizji i pewnej konsekwencji w podejmowaniu czasem niewygodnych decyzji. I tu znowu pojawia się design thinking.

Pracując tu z pełnym zaangażowaniem, możemy być częścią tej pozytywnej wizji.

 

BiASTUDIO Sp. z o.o
ul. Osikowa 22
Szczecin

BiASTUDIO Sp. z o.o.  |  ul. Osikowa 22, 71-015 Szczecin
tel. 510 132 222  |  info@biastudio.pl
www.biastudio.pl

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać