- Reklama -
spot_img

Nowe życie starych butów

Strona głównaStyl życiaLudzieNowe życie starych butów

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

 

Wszystko zaczęło się od pary butów od babci, w których marzyłaś, żeby pójść do ślubu… Opowiedz mi o tym.

Te buty znaczą dla mnie naprawdę wiele. Babcia kupiła je ponad 20 lat temu w Szczecinie i przetańczyła w nich niejedno wesele. Potem nosiła je mama, aż w końcu trafiły do mnie. Kiedy je założyłam, poczułam, co to znaczy prawdziwy komfort. Nie lubię chodzić w obcasach, ale te buty były dla mnie stworzone. Przetańczyłam w nich wiele nocy, ale z czasem zaczęły się niszczyć – szczególnie rzemyk i zapięcie. Materiał się łuszczył. Kiedy się zaręczyłam, wiedziałam od razu, że chcę w nich pójść do ślubu. Problemem był tylko ich stan. Szukałam pomocy u szewców, kaletników – nikt nie chciał się podjąć renowacji. Nagrałam więc film na TikToka z prośbą o pomoc. Szybko stał się viralem, a internauci sami zaczęli szukać kogoś, kto mógłby się tego podjąć.

Twój apel w sieci poruszył wiele serc — sama obserwowałam rozwój wydarzeń. Historia pokazuje, że w internecie dzieją się też naprawdę piękne rzeczy. Jak wspominasz moment, kiedy odezwał się do Ciebie Pan Majk?

Skontaktował się ze mną kilka dni po publikacji filmu. Byłam zaskoczona – znałam jego twórczość, wiedziałam, że na co dzień projektuje i szyje buty od podstaw. Nie spodziewałam się, że przyjmie właśnie to zlecenie. Kiedy potwierdził, że chce zająć się renowacją moich ślubnych butów, byłam też spokojna – wiedziałam, że trafiły w najlepsze ręce. Zależało mi na naprawie rzemyka, a dostałam znacznie więcej. Pan Majk odnowił całe obuwie, przygotował ich replikę i dodatkowo wersję na płaskiej podeszwie – gdybym podczas wesela potrzebowała chwili odpoczynku. Wszystko podarował mi jako prezent ślubny, razem z pięknym, wzruszającym listem od siebie i swojej rodziny. Zapytał też, czy może wprowadzić ten model do sprzedaży. Oczywiście – znów powiedziałam „tak” (śmiech).

Dziś buty Twojej babci może nosić każdy (śmiech) — to niesamowite! Ale to przecież nie koniec tej przygody, prawda? Co wydarzyło się później?

Cała historia spotkała się z pięknym odbiorem w internecie – szczególnie ze strony kobiet, które wreszcie znalazły kogoś, kto tworzy buty szyte na miarę ich potrzeb. Z Panem Majkiem złapaliśmy świetny kontakt, więc wspólnie postanowiliśmy stworzyć kolekcję już w pełni zaprojektowaną przeze mnie. Pojechałam na drugi koniec kraju do Kalwarii Zebrzydowskiej, a efektem naszej współpracy jest linia butów inspirowana moimi ukochanymi kwiatami – słonecznikami. Cały proces relacjonowałam na swoich social mediach, ale reszta to wciąż słodka tajemnica. To przepiękne zrządzenie losu. Moja babcia, kupując kiedyś te buty w Szczecinie, nie mogła wiedzieć, że da początek wyjątkowej, ręcznie robionej kolekcji.

Panie Majku, co sprawiło, że postanowił Pan odpowiedzieć na prośbę Patrycji?

Szczerze mówiąc – nie planowałem tego. Może to kwestia wyzwania, może fakt, że buty miały swoją historię, a za ich wykonaniem stał lokalny szewc. Zwykle tworzę nowe pary – nie zajmuję się renowacjami. Ale liczba oznaczeń pod filmem Havrri była tak ogromna, że trudno było przejść obok tego obojętnie. Podczas pracy miałem momenty zwątpienia, ale nie należę do tych, którzy się poddają. Efekt przeszedł moje oczekiwania. Nie sądziłem, że ta historia rozwinie się w coś tak wyjątkowego. Myślę, że kluczowa była też osobowość Patrycji. Ma w sobie to „coś”, co trudno nazwać – ale po prostu się to czuje.

Czasem życie samo pisze najpiękniejsze scenariusze.

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać