- Reklama -
spot_img

Sportowiec na pełnym etacie

Strona głównaSportowiec na pełnym etacie

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Szymon ma 210 cm wzrostu – to stwarza idealne warunki, aby robić karierę w koszykówce. Jednak nie tylko to miało wpływ na jego wybór. Można powiedzieć, że tę dyscyplinę ma we krwi. Jego ojciec, Mirosław Szewczyk przez 24 lata był związany ze szczecińską Pogonią jako rozgrywający. – Tata do niczego mnie nie zmuszał, nie kazał mi grać czy lubić koszykówkę na siłę – wspomina Szymon. – To zamiłowanie musiało się jednak pojawić, skoro od dziecka spędzałem z tatą czas na boisku, często zabierał mnie ze sobą na mecze. Pamiętam jedno ćwiczenie, które kazał mi wykonywać w tamtym czasie. Chciał, żebym rzucał piłką o ścianę, celował w jedno miejsce. Wtedy strasznie mnie to wkurzało, ale teraz wiem, że nauczyło mnie precyzji.

– Naprawdę to robiłem? – dziwi się słysząc słowa syna Mirosław Szewczyk, rówież były koszykarz, a obecnie trener. Jest agentem syna. To właśnie on miał wpływ jaką drogą podążył Szymon. – Chodziło o to, żeby się czymś zajął i nie przeszkadzał – żartuje.

W wielu wywiadach koszykarz zaznacza, że oprócz Michaela Jordana, który inspirował i inspiruje wszystkich chłopaków zainteresowanych koszykówką, prawdziwym wzorem jest dla niego ojciec. – Grałem nawet w butach taty – śmieje się Szymon.

Jestem stąd

Koszykówka w Polsce nie jest sportem numer jeden. Nie jest nim też w Szczecinie. Sukcesy koszykarskiej Pogoni skończyły się już dawno, nie ma u nas w tej chwili pierwszoligowego zespołu. Szewczyk jest jednak przykładem na to, że wielka kariera w tym sporcie może zacząć się właśnie tutaj. – Zawsze podkreślam, że pochodzę ze Szczecina – mówi koszykarz. – To były moje pierwsze słowa w rozmowie z Philem Jacksonem (trenerem koszykówki w NBA przyp. red.). Kiedy zapytał mnie, skąd jestem, odpowiedziałem „Szymon Szewczyk ze Szczecina”. Uwierzcie, chcielibyście zobaczyć jego minę, kiedy próbował to powtórzyć – śmieje się Szymon.

Kierunek NBA

To właśnie Szewczyk został jako drugi Polak, zaledwie kilkanaście minut po Macieju Lampe, wybrany w drafcie NBA. Draft to sposób wybierania nowych zawodników do drużyn tej ligi. W 2003 roku zdecydował się na niego klub Milwaukee Bucks. Jak dotąd nie zagrał jeszcze w tej lidze. Jako koszykarzowi nie można mu też nic ująć. Jest wysokim zawodnikiem, a charakteryzuje się świetną motoryką – jest ruchliwy, walczy o zbiórki pod koszem, a przy tym często rzuca z dystansu.

– Trener Saso Filipovski, który trenował mnie w Lokomotiwie Rostov, powiedział mi kiedyś: „Szymon, jesteś jedynym graczem jakiego znam, który ma 210 cm, gra na pozycji centra i który non-stop doskonali rzut za trzy” – opowiada Szymon „Prestiżowi”.

To dowodzi, że jest naprawdę ambitnym zawodnikiem. Da się też słyszeć, że Szymon Szewczyk to już nie tylko talent, ale dojrzały i cenny dla wielu drużyn zawodnik. Przez ostatnie sezony grał w mocnych europejskich ligach – włoskiej i rosyjskiej, gdzie rozgrywał świetne mecze i był doceniany. Został doceniony także w drużynie polskiej reprezentacji. Jeszcze chwilę przed rozpoczęciem EuroBasketu było niemal pewne, że to właśnie on będzie kapitanem drużyny.

– W chwili kiedy do kadry wrócił Adam Wójcik, oddałem mu opaskę. To legenda polskiej koszykówki i wśród nas on jeden może nosić ten tytuł – twierdzi Szymon. – Kiedy jednak Adam będzie odchodził, liczę, że to właśnie mi przekaże opaskę kapitana i będę mógł dumnie nosić ją na ramieniu.

– Reklama –

spot_img

EuroBasket właśnie wraca do Polski po 46 latach – ostatnie mistrzostwa rozegrane w Polsce miały miejsce w 1963 roku. – Trzeba wykorzystać tę szansę na spopularyzowanie tego sportu w naszym kraju – twierdzi Szymon.

Pytany w wywiadach o Marcina Gortata – niekwestionowaną gwiazdę i polskiego zawodnika w NBA, mówi, że w drużynie nie da się odczuć jakiejkolwiek różnicy między nimi. – Gortat, mimo popularności, nie zachowuje się jak gwiazdor – śmieje się Szymon. – Koszykówka to sport zespołowy i wszyscy dobrze o tym wiemy.

Nie tylko sport

– Jestem sportowcem na pełnym etacie i kocham to, co robię – opowiada. – Koszykówka to także częste wyjazdy i rozstania z rodziną, za którą bardzo tęsknię.

Zawsze z radością wraca do domu, do żony Agnieszki i dwuletniej córeczki Wiktorii. – To cudowne, kiedy wracam, a córka przytula się do mnie, mogę porozmawiać z żoną. Agnieszka zawsze mnie wspiera i potrafi doradzić w każdej kwestii – mówi Szymon, który uśmiecha się, gdy tylko mówi o rodzinie. – Poza koszykówką one są dla mnie najważniejsze – zapewnia.

Co jeszcze liczy się w życiu sportowca? Kiedy tylko znajduje chwilę, lubi zrelaksować się z książką, ostatnio wybiera Bogusława Wołoszańskiego
i tematykę II wojny światowej. Lubi muzykę house i techno. – Kiedyś nawet uczestniczyłem
w Love Parade w Berlinie – przyznaje. – Poza tym moje hobby to majsterkowanie. Już od kilku lat prenumeruję „Muratora”, a jakiś czas temu odniosłem pierwszy sukces budowlany – chwali się. – To ogrodowa altanka, którą sam zbudowałem od podstaw. Pewien człowiek, który zna się na rzeczy, powiedział, że to fachowa robota.

 

 

 

 

– Reklama –

spot_img

WERONIKA BULICZ

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać