- Reklama -
spot_img

Przekrój przez Szczecin. Architektura w teledyskach

Strona głównaNewsyPrzekrój przez Szczecin. Architektura w teledyskach

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

 

Kolejność dowolna, ale zachęcam do rozpoczęcia od teledysku Martina Solveig’a „Do it right”. Akcja rozgrywa się w willi La Muralla Roja autorstwa Ricardo Bofilla – jednego z najbardziej rozpoznawalnych architektów późnego modernizmu i postmodernizmu. Zrealizowana w latach 70. w Hiszpanii budowla jest manifestem architektury totalnej: labiryntowej, monumentalnej i silnie geometrycznej. Bofill inspirował się śródziemnomorskimi kasbami i arabskimi medynami, co widać w systemie schodów, tarasów i dziedzińców, które przenikają się niczym scenografia do choreografii. Intensywne kolory – czerwienie, róże i błękity – nie są tu dekoracją, lecz narzędziem budowania przestrzeni i orientacji.

„Go” autorstwa The Chemical Brothers zostało nakręcone w paryskiej dzielnicy Front-de-Seine – modernistycznym założeniu urbanistycznym z lat 70., zaprojektowanym przez architektów Raymonda Pottiera i Michela Lopeza. To fragment 15. dzielnicy Paryża, powstały jako odpowiedź na kryzys mieszkaniowy i ambicję stworzenia miasta przyszłości opartego na gęstej zabudowie, infrastrukturze i separacji ruchu pieszego od samochodowego. W teledysku ta architektura działa jak mechaniczny rytm: powtarzalna, bezkompromisowa i zdyscyplinowana. Taniec performerów staje się jej przedłużeniem – precyzyjnym, zsynchronizowanym ruchem wpisanym w logikę modernistycznego miasta.

 

The Weekend w „Secrets” zaprasza widza do biblioteki w Toronto Scarborough – kampusu zaprojektowanego przez Johna Andrewsa, jednego z najważniejszych architektów późnego modernizmu. Monumentalne betonowe bryły, geometryczne klatki schodowe i zamknięte dziedzińce tworzą scenografię, która balansuje między utopią a chłodem. Andrews projektował przestrzenie jak systemy: logiczne, powtarzalne i podporządkowane ruchowi użytkownika. W teledysku architektura staje się labiryntem emocji, a taniec – próbą wyrwania się z jego rygoru.

„Sweetheart” Jermaine’a Dupriego i Mariah Carey wykorzystuje jedną z najbardziej ikonicznych realizacji przełomu XX i XXI wieku – Guggenheim Museum w Bilbao, zaprojektowane przez Franka Gehry’ego. Budynek, otwarty w 1997 roku, stał się symbolem dekonstruktywizmu i architektury rzeźbiarskiej, w której forma przestaje być podporządkowana prostym regułom geometrii. Falujące bryły pokryte tytanowymi panelami odbijają światło niczym scenografia science fiction, a brak osi symetrii i klasycznej hierarchii wprowadza wrażenie ciągłego ruchu. Hype Williams https://en.wikipedia.org/wiki/Sheats%E2%80%93Goldstein_Residence reżyser teledysku, podkreślił prestiż wokalistów przez włączenie w obraz kultowego budynku.

W „Say Something” Justina Timberlake’a architektura gra rolę sceny w ruchu. Bradbury Building w Los Angeles, zaprojektowany przez George’a Wymana w 1893 roku, to ikona wczesnego modernizmu i architektury żeliwnej. Ażurowe balustrady, przeszklone windy i centralne atrium tworzą przestrzeń pełną światła i pionowego rytmu. Budynek był manifestem nowoczesności swojej epoki: technologia i estetyka miały iść w parze. W teledysku architektura dosłownie prowadzi muzyków – klip nagrany jednym ujęciem pokazuje, jak przestrzeń może dyktować narrację i tempo. Co ciekawe, ten XIX-wieczny obiekt stał się utopijną scenografią przyszłości w Łowcy Androidów jako dom Pris i J.F.Sebastiana.

 

 

 

„Let’s Get Blown” Snoop Dogga i Pharrella to z kolei czysta kalifornijska fantazja modernistyczna. Klip kręcono w Sheats–Goldstein Residence, zaprojektowanej przez Johna Lautnera – jednego z najbardziej radykalnych modernistów XX wieku. Betonowa konstrukcja wtopiona w zbocze, brak tradycyjnych ścian i spektakularne otwarcie na panoramę Los Angeles pokazują modernizm jako architekturę wolności. Lautner projektował domy jak sceny filmowe – i dokładnie tak działają w teledysku: są tłem niekończącej się imprezy.

Wyjątkowym przykładem dialogu muzyki tanecznej z architekturą i sztuką jest także „Apeshit” duetu The Carters, nakręcony w paryskim Luwrze. Jednym z najmocniejszych motywów klipu są sceny rozgrywające się na tle Nike z Samotraki – hellenistycznej rzeźby z II wieku p.n.e., uznawanej za jeden z największych symboli dynamiki w sztuce antycznej. Skrzydlata postać bogini zwycięstwa została ustawiona tak, by sprawiać wrażenie lądowania na dziobie okrętu; rzeźba dosłownie „porusza się” w kamieniu, a jej draperia reaguje na wyimaginowany podmuch wiatru. Warto dodać, że kontrapunktem dla klasycznych wnętrz muzeum jest szklana piramida przy głównym wejściu, zaprojektowana przez I. M. Peia – transparentna, geometryczna i nowoczesna, stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli dialogu między historią a współczesnością w architekturze Paryża.

Dlaczego muzyka taneczna tak chętnie sięga w wizualizacjach po perełki architektury?

Integralną częścią jej przeżywania jest oczywiście taniec, czyli ruch do rytmu w otaczającej nas przestrzeni. I choć można potupać nogą do klubowego klasyka nawet na przystanku autobusowym (rozgrzewa w sezonie zimowym!), to każdy klubowicz powie Wam jedno – taniec do ulubionego kawałka w dopasowanym i współgrającym otoczeniu, to nie tylko dobra zabawa – to wręcz magiczne przeżycie. I samych takich Wam życzę.

autorka: Anna Pazdur / redagował: Patryk „Owca” Petrusewicz

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać