- Reklama -
spot_img

Prestiżowe poczekalnie: SONOMED Centrum Medyczne

Strona głównaStyl życiaDesignPrestiżowe poczekalnie: SONOMED Centrum Medyczne

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

 

Przychodnia Sonomed od pierwszego spojrzenia nie wpisuje się w stereotyp medycznego wnętrza. Nie ma tu nadmiaru bodźców, szpitalnej sterylności ani kolorów. Jest spójność. Jest cisza. Jest światło. Kolorystyka gabinetów została świadomie wyciszona. Biel, beże, naturalne odcienie. Tło, które nie konkuruje z tym, co najważniejsze. A tym najważniejszym okazują się… obrazy. Ściany dekorują prace trzech artystów: Marii Kisiel-Gładkowskiej, Macieja Woltmana oraz Wojciecha Zielińskiego. Każdy z nich wnosi do tej przestrzeni inną energię i inną opowieść.

Plac Batorego

Pierwszym obrazem, który zawisł w poczekalni, był Plac Batorego autorstwa Wojciecha Zielińskiego. Szczeciński pejzaż z postaciami, lekko stylizowanymi, niemal antycznymi w charakterze. Widać w nim miejski charakter, ale przepuszczoną przez filtr nostalgii. To obraz, który osadza przestrzeń w lokalnym kontekście, a jednocześnie nadaje jej ponadczasowy ton. Tak to się zaczęło. Właścicielka przychodni, dr hab. n. med. Anna Wiechowska-Kozłowska przyznaje, że estetyka miejsca zawsze była dla niej ważna. Sama określa się jako estetkę. Kiedy urządzała wnętrza, zależało jej na harmonii. Kolorystyczne dopasowanie, proporcja i światło – nic nie jest przypadkowe.

Prace Woltmana

Współpraca z Maciejem Woltmanem przyniosła historię, która z czasem stała się integralnym elementem tożsamości tego miejsca. Jeden z obrazów w swojej pierwotnej wersji miał zupełnie inny charakter – bardziej ekspresyjny, mocniejszy w wyrazie. Właścicielce zależało jednak, aby sztuka w tej przestrzeni łagodziła emocje i budowała poczucie spokoju. Kompozycja została przemyślana na nowo, forma zyskała lekkość, a kolorystyka – większą harmonię. Zmiana nie odebrała pracy jej siły, lecz nadała jej inny ton, bardziej współgrający z charakterem wnętrza.

Kobiecość i ruch

Trzecim głosem w tej przestrzeni są prace Marii Kisiel-Gładkowskiej. Motywy kobiece, subtelne, czasem niemal taneczne. Gest, ciało, ruch. Jej obrazy wprowadzają miękkość i delikatną dynamikę, która przełamuje architektoniczną prostotę wnętrza.

Doktor Wiechowska-Kozłowska od trzydziestu lat pracuje w zawodzie, jako specjalista chorób wewnętrznych i gastroenterologii. Rozmowy z pacjentami bywają trudne, wymagają empatii, precyzji i odwagi. W tym świecie, w którym ważą się sprawy zdrowia i życia, kontakt ze sztuką staje się formą równowagi. Spotkania z artystami, rozmowy o świetle, o kolorze, o niuansach kompozycji to inny rodzaj wrażliwości. Inne napięcia. Inna skala problemów. Sztuka pozwala na oczyszczenie – nawet w tak wymagającym i sterylnym miejscu.

 

 

 

 

 

 

 

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać