Po ponad dwóch dekadach na scenie Catz ’n Dogz wracają z nowym, najbardziej osobistym albumem w swojej karierze. „Finally” ukaże się 23 października 2026 roku i przyniesie szesnaście utworów, w których Grzegorz i Wojtek łączą klubową energię z soulem, folkiem, jazzem i bardziej intymnym, emocjonalnym brzmieniem. To płyta o relacjach, przyjaźniach, wspomnieniach i ludziach, którzy zostają z nami na długo.
Muzyka na wyjątkowe chwile
Są płyty, których po prostu się słucha, oraz takie, z którymi zostaje się na dłużej. „Finally” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Catz ’n Dogz stworzyli materiał, który nie powstał z myślą o kolejnym klubowym bangerze, ale o emocjach i chwilach, w których muzyka może wybrzmieć naprawdę. – Przez lata staraliśmy się tworzyć albumy oparte na konkretnej koncepcji, a nie będące jedynie zbiorem przypadkowych numerów – wyjaśnia duet. – W świecie szybkich zachwytów i ulotnych treści zależało nam na stworzeniu czegoś na wyjątkowe chwile. Czegoś, z czym słuchacz może się naprawdę utożsamić.
Brzmienie „Finally” wyrasta z kontrastów. Jest tu radość i nostalgia, nadzieja i pamięć o tym, co minęło. Catz ’n Dogz czerpią z klasyki amerykańskiego folku i soulu, jednocześnie pozostając wiernymi własnemu językowi muzycznemu. W euforii pojawia się nuta melancholii, a w smutku – ciepło. To płyta o spoglądaniu wstecz, ale przede wszystkim o robieniu kolejnego kroku. Album otwiera ciepły, soulowo-breakbeatowy „We’re Gonna Be Alright” z gościnnym udziałem Ajii. Dalej pojawiają się jazzowe i kameralne, fortepianowe brzmienia „Dance For You” z Millerem Blue oraz pulsujące basem „Sun Goes Down” z Charlotte Haining. Całość zamyka refleksyjny „Miss You” z wokalem Mateusza Krautwursta.
Gościnne występy znakomitych wokalistów, muzyków i producentów przeplatają się z głęboko osobistymi produkcjami Catz ’n Dogz. Album powstawał pomiędzy Madrytem, Nowym Jorkiem, Warszawą i kolejnymi przystankami nieustannej trasy. Duet postawił tym razem na tradycyjne komponowanie, progresje akordów i czysty muzyczny kunszt. Zamiast ścigać się o następny klubowy hit, Wojtek i Grzegorz dali sobie czas na eksperymenty, naukę i stworzenie materiału, który ma zostać z odbiorcą na dłużej.

Ponad 20 lat własnej drogi
Historia Catz ’n Dogz to ponad 20 lat na scenie, siedem studyjnych albumów, setki występów i miliony odtworzeń. To także własne wytwórnie, nominacje do Fryderyków oraz współprace z najważniejszymi artystami polskiej i światowej sceny muzycznej.
Duet ma na koncie występy na festiwalach takich jak Tomorrowland, EDC i Glastonbury, a także sety w najbardziej rozpoznawalnych klubach świata – od Berghain, przez Panorama Bar i Watergate, po DC10, Ushuaïę, Amnesię, Fabric czy Hï Ibiza. Ich muzyczna droga prowadziła przez wszystkie kontynenty – od obu Ameryk, przez RPA i Japonię, po Australię i Fidżi. Catz ’n Dogz współpracowali m.in. z Disclosure, Shakirą, Basement Jaxx, RÜFÜS DU SOL, Kings of Leon i Bizarrap. Ich pozycję na scenie elektroniki umocniły również kooperacje z Solomunem, Jamie Jonesem, Bicepem i Gorgon City. Ich produkcje trafiały do katalogów takich wytwórni jak Club Sweat, Defected, Diynamic, Glitterbox czy Watergate, a o ich twórczości pisały m.in. The Guardian, Pitchfork, Rolling Stone i Billboard. Regularnie pojawiali się także na antenie BBC Radio oraz na łamach DJ Mag i Resident Advisor.

Album, który chce zostać na dłużej
„Finally” ukaże się nie tylko cyfrowo. Album będzie dostępny również na winylu i kasecie – nośnikach, które dobrze wpisują się w jego ideę: zwolnić, nacisnąć „play” i naprawdę posłuchać. To muzyka na nocną jazdę samochodem bez celu, zachód słońca, powrót do wspomnień albo moment, w którym po prostu można pobyć samemu ze swoimi myślami. Z jednej strony jest świętowaniem tego, co udało się przeżyć i osiągnąć. Z drugiej – ukłonem w stronę ludzi, miejsc i doświadczeń, które ukształtowały Catz ’n Dogz. – Bardzo się cieszymy, że ten album do Was trafi – podsumowują artyści. – Mamy nadzieję, że za każdym razem, gdy odtworzycie ten materiał, wprawi Was on w dobry nastrój i przywoła miłe wspomnienia lub myśli o kimś bliskim.








