- Reklama -
spot_img

Czułość nasza powszednia

Strona głównaZdrowie i urodaCzułość nasza powszednia

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Dotyk – przytulanie czy pocałunki – to bardzo intymne formy okazywania sobie czułości. Dają nam poczucie bezpieczeństwa i błogości wynikające z bliskości z drugą osobą a do tego działają uzdrawiająco, zarówno na poziomie psychologicznym, jak i fizjologicznym. O tym, dlaczego czułość oraz bliskość są bardzo ważne w naszym życiu, rozmawiamy z psycholożką Magdą Olech.

 

Pani Magdo, odnoszę wrażenie, że kiedyś byliśmy sobie bliżsi. Wstydzimy się okazywania uczuć? Już nie lubimy?

To fakt. Trudno obecnie o czułość. Czy się jej wstydzimy? Być może, ale na pewno bardzo potrzebujemy fizycznego kontaktu i bliskości jako ludzkość, ponieważ potrzeba dotyku jest jedną z naszych najbardziej podstawowych, pierwotnych potrzeb.

Dotyk rozwija się jako pierwszy ze wszystkich naszych zmysłów i pozwala nam przetrwać. Badania wykazały że kontakt skóra do skóry (skin-to-skin) już w pierwszej godzinie po urodzeniu pomaga regulować temperaturę, tętno i oddychanie noworodków, a także zmniejsza ich płaczliwość. Matki dotykające nowonarodzone dzieci też szybciej odzyskują siły.

Dotyk rzeczywiście wydaje się dla nas zbawienny.

Zdecydowanie!, Wykazano, że dotyk zmniejsza fobie społeczne i ogranicza stres. Wiadomo też, że kontakt fizyczny poprawia funkcjonowanie naszego układu odpornościowego, a także zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób, takich jaknadciśnienie, miażdzyca czy zawał. Badanie przeprowadzone na grupie kobiet wykazało, że częstsze dotykanie i przytulanie się do partnerówskutkowało obniżeniem tętna i ciśnienia krwi.

Poza właściwościami zdrowotnymi dotyk zwiększa także naszą kreatywność i daje nam poczucie bezpieczeństwa, byśmy mogli rozwijać się i eksplorować świat. W słynnym eksperymencie Harlowa nad istotą miłości, odkryto, że małpki wychowane bez dotyku gorzej się rozwijały, bały się poznawać otoczenie i cierpiały na liczne schorzenia. A te dotykane, chociażby przez kocyk, były zdrowsze i odważniejsze.

Skoro dotyk, przytulanie czy całowanie są dla nas tak dobre, to wracam do mojego pytania, dlaczego tego nie robimy wystarczająco często by nie chorować i być szczęśliwym?

Cóż, okazywanie czułości wymaga od nas niezłej odwagi.

Odwagi?

Tak, by spotkać się ze swoimi potrzebami i potrafić je artykułować. Wystawić się ze swoją czułością i delikatnością na ocenę innych i co gorsza niekiedy na odrzucenie. A nikt nie lubi być odrzucany.

Ponadto, czułość wymaga czasu i uwagi. A my cierpimy na chroniczny brak czasu, a uwagę mamy rozporoszoną często na tyle, że nie zauważmy, że cierpimy. A czasami by uniknąć cierpienia i rozczarowania wolimy w ogóle nie zaczynać tematu i nie szukać bliskości i czułości.

To smutne i wręcz nielogiczne.

A jednak. Unikamy dotyku i cierpimy w samotności, często nawet będąc w związku. I tak tworzy się błędne koło. Bo dotyk inspiruje do pozytywnego myślenia i zwiększa zaufanie. Stymuluje także wytwarzanie oksytocyny, znanej jako hormon „dobrego samopoczuciaktóra skłania dopozytywnego myślenia i optymistycznego spojrzenia na świat. Oksytocyna uwrażliwia nas na drugiego człowieka co przyczynia się do wzrostu zaufania między nami.

Jak widać rola dotyku jest nie do przecenienia – deficytbliskości i czułości wpływa na brak zaufania do ludzi i świata, a w rezultacie nasz wewnętrzny świat staje się nieprzyjazny i ponury.

A co z pocałunkiem? My Polacy całujemy się na powitanie. I to całujemy się trzy razy. Skąd w ogóle wzięło się całowanie na powitanie i jakie znaczenie dla naszych relacji ma ta forma kontaktu?

Rzeczywiście, tradycyjnie całujemy trzy razy na przywitanie. Gdzieś przeczytałam, że zwyczaj ten wywodzi się z czasów zaboru rosyjskiego, gdzie znana była zasada „Bóg kocha trójcę”. W innych krajach europejskich, jak Francja czy Włochy, całujemy się tylko dwa razy. Dlaczego tak jest? Tu więcej do powiedzenia miałby socjolog lub historyk pocałunków.

Pocałunki na przywitanie są z jednej strony zarezerwowane dla bliskich nam osób, a z drugiejmogą pełnić funkcję wyłącznie grzecznościową. Często całujemy powietrze lub przytulamy się na tak zwanego „misia” i z prawdziwą bliskością ma to niewiele wspólnego.

A co zrobić, kiedy nie chcemy by nas tak witano? Jak się zachować?

– Reklama –

spot_img

Tu bardzo ważna jest nasza zgoda na dotyk, przytulenie czy pocałunek. Jeśli nie czujemy się komfortowo, należy o tym powiedzieć osobie, która chciałaby przekroczyć nasza strefę osobistą. Podobnie z całowaniem czy przytulaniem dzieci. Powinniśmy chronić dzieci przed niechcianą bliskością i czułością i pozwolić im stawiać swoje granice,nie zmuszać ich do pocałowania czy przytulenia cioci, babci czy wujka, bo tak wypada.

A jednocześnie nie możemy zapominać, że dotyk, bliskość i pocałunki mają kluczowe znaczenie dla naszego prawidłowego rozwoju i dobrostanu. Dlatego, gdy tylko jest to możliwe powinniśmy, przy obopólnej zgodzie, szukać bliskości z naszymi dziećmi i bliskimi nam osobami.

A co mogą zrobić tzw. osoby „niedotykalskie”? Jak zadbać o siebie?

Jeśli nie jesteś osobą lubiącą czułość, możesz zadbać o siebie korzystając z masaży lub automasaży, biorąc prysznic lub ciepłą kąpiel, które są namiastką dotyku. Dobrym pomysłem jest przytulanie i zabawy ze zwierzakami. Przytulanie drzew. Używanie kocy obciążeniowych.

W kontakcie z innymi, zamiast dotykać, możemy spoglądać sobie w oczy, być w pełni obecnymi, uważnymi, zainteresowanymi.

Takie rozwiązania nadal stymulują naszą przynależność do społeczeństwa, budują relacje, dbając jednocześnie o nasz dobrostan.

Magda Olech: psycholożka, wykładowczyni akademicka. Prowadzi podcast „Czułostki”. Więcej na stronie magdaolech.pl

Dziękuję za rozmowę.

 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać