Beata Bukowiecka
Księgowa, właścicielka biura prowadzącego księgowość transgraniczną, specjalistka ds. księgowości niemieckiej
Krajowy System e-Faktur (KSeF) budzi dziś sporo emocji wśród przedsiębiorców. Pojawiają się obawy o funkcjonalność systemu, bezpieczeństwo danych oraz pytania o to, co stanie się w przypadku ewentualnych awarii. Z perspektywy praktyka mogę jednak powiedzieć, że KSeF nie jest tak straszny, jak często się go przedstawia.
W praktyce wdrożenie KSeF sprowadza się do zsynchronizowania programu do wystawiania faktur z systemem Ministerstwa Finansów. Autoryzacja – na przykład przez popularne programy do fakturowania – zajmuje kilkadziesiąt sekund. Od tego momentu przedsiębiorca wystawia faktury tak jak dotychczas, a system często automatycznie przesyła je do KSeF w ułamku sekundy. Nie wymaga to dodatkowych, skomplikowanych czynności ani zaawansowanej wiedzy technicznej.
Z mojego doświadczenia wynika, że system jest prosty i czytelny, a obawy przed jego „zawieszeniem się” są dziś większe niż realne ryzyko. Podobne lęki towarzyszyły przedsiębiorcom przy wprowadzaniu plików JPK. Przedsiębiorcy bardzo szybko przyzwyczajają się do nowych rozwiązań, zwłaszcza gdy widzą, że upraszczają one codzienną pracę.
Warto też spojrzeć na KSeF szerzej – jako element europejskiego trendu cyfryzacji rozliczeń podatkowych. We Włoszech e-fakturowanie funkcjonuje od lat, a kolejne kraje Unii Europejskiej przygotowują podobne rozwiązania. Docelowo systemy te mają być ze sobą kompatybilne w skali całej UE. Z perspektywy firm działających transgranicznie, w tym na rynku niemieckim, jest to krok w dobrą stronę.
Podsumowując – KSeF to zmiana, ale nie rewolucja. Przy odpowiednim przygotowaniu i wsparciu biura księgowego nie ma powodów, by się go obawiać.