- Reklama -
spot_img

Medycznie & Estetycznie: Lekarz, nie kosmetolog – dlaczego to ważne

Strona głównaZdrowie i urodaMedycznie & Estetycznie: Lekarz, nie kosmetolog – dlaczego to ważne

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Stanowisko Ministerstwa Zdrowia wywołało gorącą dyskusję o granicach między usługą kosmetyczną a procedurą medyczną. O tym, kto powinien wykonywać zabiegi medycyny estetycznej i dlaczego chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo pacjentów, rozmawiamy z dr. n. med. Marcinem Wiśniowskim, specjalistą chirurgii ogólnej i transplantologii klinicznej.

Panie doktorze, co tak naprawdę zmienia komunikat Ministerstwa Zdrowia w zakresie medycyny estetyczno-naprawczej?

Komunikat MZ nie jest nowym aktem prawnym, tylko stanowiskiem resortu dotyczącym już istniejących i obowiązujących ustaw. Po raz pierwszy tak jasno i precyzyjnie ministerstwo wypowiedziało się co do kompetencji osób zajmujących się medycyną estetyczną. Resort podkreślił, że procedury z tego obszaru to świadczenia zdrowotne obarczone ryzykiem powikłań, dlatego ich realizacja powinna należeć do lekarzy posiadających odpowiednią wiedzę, kwalifikacje i kompetencje dodatkowo potwierdzone odpowiednimi certyfikatami.

Dlaczego resort zdrowia wskazał, że te procedury powinny być wykonywane wyłącznie przez lekarzy?

Mówimy o procedurach, które ingerują w tkanki, niosą ryzyko powikłań i w razie komplikacji wymagają natychmiastowej diagnostyki oraz leczenia. Ministerstwo uznało, że skoro w grę wchodzi podawanie substancji leczniczych, użycie wyrobów medycznych czy energii laserowej, to są to świadczenia zdrowotne, a więc powinny być wykonywane przez osoby posiadające pełne wykształcenie medyczne, prawo wykonywania zawodu i odpowiedzialność zawodową przed izbą lekarską. Ważny argument dotyczy bezpieczeństwa pacjenta. Lekarz ma kompetencje do rozpoznania przeciwwskazań, chorób współistniejących, interakcji lekowych oraz do leczenia ewentualnych powikłań. Resort powiedział więc jasno: to nie jest usługa kosmetyczna, tylko medyczna.

Które zabiegi najbardziej wpisują się w definicję procedur medycznych?

Zabiegi, które naruszają ciągłość tkanek, wymagają podania substancji leczniczych albo użycia energii o potencjale uszkadzającym tkanki i niosą realne ryzyko powikłań ogólnoustrojowych. To przede wszystkim toksyna botulinowa, która jest lekiem dostępnym wyłącznie na receptę, wypełniacze na bazie kwasu hialuronowego, stymulatory tkankowe czy nici liftingujące – czyli wszystko to, co wymaga iniekcji i znajomości anatomii i umiejętności leczenia powikłań naczyniowych. Do tej grupy należą również procedury z użyciem laserów medycznych, a także urządzenia emitujące energię w głębokie warstwy tkanek.

Czy komunikat MZ to rewolucja na rynku beauty, czy uporządkowanie istniejących przepisów?

Komunikat nie zmienił ustawy ani nie wprowadził nowej kategorii prawnej, ale jest mocnym uporządkowaniem rynku i jasnym sygnałem interpretacyjnym. Ministerstwo powiedziało wprost: jeśli zabieg ma charakter medyczny, wiąże się z przerwaniem ciągłości tkanek, podaniem leku czy ryzykiem powikłań ogólnych, to powinien być wykonywany przez lekarza, a nie traktowany jak usługa kosmetyczna.

Jakie zagrożenia dla pacjentów niesie wykonywanie tych zabiegów przez osoby bez wykształcenia medycznego?

– Reklama –

spot_img

Najpoważniejszym zagrożeniem dla pacjenta jest silna reakcja anafilaktyczna oraz powikłanie naczyniowe, które może prowadzić do martwicy, utraty wzroku czy nawet udaru mózgu. To właśnie w tych sytuacjach najważniejsze jest wdrożenie natychmiastowego leczenia, a czasami podjęcie czynności resuscytacyjnych. Inne zagrożenia to powikłania infekcyjne, poparzenia, uszkodzenia nerwów czy naczyń. W każdym z tych przypadków konieczne jest wdrożenie leczenia, które może prowadzić jedynie lekarz.

Kto ponosi odpowiedzialność, gdy dojdzie do powikłań po zabiegu wykonanym przez osobę nieuprawnioną?

Odpowiedzialność spada przede wszystkim na osobę, która wykonała zabieg, bo to ona podjęła się czynności mającej charakter medyczny bez odpowiednich uprawnień i to ona ponosi konsekwencje cywilne, a w skrajnych przypadkach także karne. Może odpowiadać za narażenie pacjenta na utratę zdrowia, uszczerbek na zdrowiu czy prowadzenie działalności wykraczającej poza kompetencje zawodowe. Równolegle odpowiedzialność może dotyczyć również właściciela gabinetu, jeśli umożliwił wykonywanie takich procedur osobie bez kwalifikacji lub nie zapewnił właściwego nadzoru.

Czy każdy lekarz, niezależnie od specjalizacji, może legalnie wykonywać procedury medycyny estetycznej?

Formalnie każdy lekarz posiadający prawo wykonywania zawodu może wykonywać procedury z zakresu medycyny estetycznej, ponieważ w polskim systemie nie ma odrębnej specjalizacji, która dawałaby wyłączne uprawnienia do takich zabiegów. To oznacza, że lekarz medycyny rodzinnej, internista czy chirurg mogą je wykonywać legalnie, o ile działają zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i potrafią zadbać o bezpieczeństwo pacjenta, rozpoznać przeciwwskazania i leczyć ewentualne powikłania. Lekarze powinni posiadać odpowiednie certyfikaty potwierdzające ich umiejętności. Nie tak dawno została również wprowadzona nowa umiejętność lekarska, jaką jest medycyna estetyczno-naprawcza.

Jak ten komunikat wpłynie na codzienne funkcjonowanie np. pana gabinetu?

W moim gabinecie ten komunikat nie zmienia niczego. Jako specjalista chirurgii ogólnej, transplantologii klinicznej i certyfikowany lekarz medycyny estetyczno-naprawczej prowadzę podmiot leczniczy, w którym zachowywane są wszelkie przewidziane prawem, procedury. Współpraca lekarza i kosmetologa to bardzo istotny element holistycznego podejścia do pacjenta. Kosmetolodzy to osoby posiadające szeroką wiedzę w swojej dziedzinie. Ja również w swoim gabinecie ściśle współpracuję z kosmetologiem. Istotne jest jednak to, aby jasno określić zakres kompetencji do wykonywania poszczególnych procedur.

Pacjenci odczują te zmiany?

Mam nadzieję, że dzięki większej świadomości społecznej, oraz jasnemu komunikatowi Ministerstwa Zdrowia, zmniejszy się liczba osób, które nie są lekarzami, a proponują i wykonują takie zabiegi. Ważne jest, aby pacjenci wiedzieli jakie powikłania mogą towarzyszyć tym procedurom i wybierali świadomie. Popularny „botox” to nie zabieg lunchowy, tylko lek dostępny na receptę i nikt kto nie jest lekarzem, nie może go legalnie stosować, a jeżeli to robi, to popełnia przestępstwo. Każdy pacjent ma prawo wiedzieć, jaka substancja zostaje mu wstrzykiwana i skąd ona pochodzi.

Czy to pierwszy krok do ustawy regulującej medycynę estetyczną w Polsce?

– Reklama –

spot_img

Można to traktować jako wyraźny sygnał w tym kierunku, choć na razie bardziej jako etap porządkowania interpretacji niż zapowiedź konkretnej ustawy z gotową datą wejścia w życie. Czy i kiedy pojawi się kompleksowa ustawa, trudno dziś przesądzić, ale kierunek jest czytelny: coraz większy nacisk na bezpieczeństwo pacjenta i traktowanie medycyny estetycznej jako pełnoprawnej części medycyny, a nie obszaru działającego obok niej.

Dziękuję za rozmowę.

 

dr Wiśniowski Chirurgia i Medycyna Estetyczna
ul. Janusza Kusocińskiego 12/LU3
Szczecin

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać