Jak zostać barmanem?

Jak zostać barmanem? O, sprawa jest bardzo prosta. Najpierw liceum, potem 3 lata studiów inżynierskich,
Dwa lata magisterskich, krótkie rozważanie nad doktoratem... I kiedy człowiek uzna, że w tym wszystkim dobrze byłoby mieć jakąś pracę, by było co do garnka wrzucić, właśnie wtedy bary zapraszają do siebie z otwartymi rękoma.

W tym żarcie jest oczywiście nieco prawdy – praca barmana ma to do siebie, że żeby ją zacząć, nie potrzeba żadnego doświadczenia, wykształcenia czy umiejętności. Odrobina chęci i brak obaw przed ciężką i z początku niewdzięczną pracą wystarczą. Zaskakujące jak wielu barmanów zaczęło swoją karierę, siedząc przy kieliszku i żaląc się ze nie mają co z sobą robić. Albo jako wieczni imprezowicze, którzy doszli do wniosku, że przecież równie dobrze mogą zarabiać pieniądze za udział w tych imprezach. Są też oczywiście ludzie, którzy „od dziecka” marzyli o tym, by barmanami zostać – choćby dlatego, że zobaczyli Toma Cruise’a z szerokim uśmiechem rzucającego butelkami w filmie „Cocktail”. Przyznam szczerze, że akurat oni należą do zdecydowanej mniejszości. Choć praca barmana od zawsze wydawała mi się ciekawa w swych różnych aspektach, a wiedzę o alkoholach i drinkach zgłębiałem na długo, zanim stanąłem za barem, to kiedy dziesięć lat temu dostałem telefon od znajomego, szukającego kogoś do zmywania szklanek i noszenia beczek w klubie, nie miałem pojęcia, na co tak naprawdę się piszę. W moim wypadku wyszło na dobre, bo nieoczekiwanie znalazłem swoją pasję i sposób na życie. Wielu jednak nie wytrzymuje ilości i różnorodności pracy za barem w ramach codziennych obowiązków zawodowych. Czasem myślę sobie, że przydałaby się szkoła barmańska z prawdziwego zdarzenia. Nie mówię tu o żadnych kursach czy szkoleniach, bo o te nietrudno. Z kursami barmańskimi jest taki problem, że o ile można z nich wynieść całkiem solidną porcję wiedzy teoretycznej i umiejętności, o tyle rzadko kiedy tak naprawdę przygotowują na to, co za barem się wydarzyć może.

W mojej głowie jawi się czasem obraz sekretnej szkoły „dla wtajemniczonych”. Zaproszenie taki pretendent znajdowałby, na dnie kufla, po wypiciu piwa. Później parostatek zabierałby takich pretendentów barmańskich na odległą wyspę, aby tam, w mrocznym zamczysku przez parę miesięcy odbierali nauki pod okiem doświadczonych i wykwalifikowanych barmanów najróżniejszych gatunków. A czego by się uczyli? Oczywiście, byłoby wkuwanie przepisów na drinki, byłaby historia setek różnych butelek i destylarni i byłyby dziesiątki godzin mieszania, wstrząsania i przelewania. Ale byłyby też poranne biegi z beczkami i skrzynkami po schodach, w górę i w dół, do utraty sił w nogach. Byłyby wielogodzinne, nocne czuwania przy głośnej muzyce disco-polo, zawsze niespodziewanie przedłużone o godzinę czy dwie. Nauki mistycznego i niezrozumiałego języka pijanych ludzi i lekcje psychologii i cierpliwego słuchania z jednoczesnym, obowiązkowym polerowaniem szklanki. Szorowanie wszystkich toalet z samego rana, by za godzinę szorować je znowu. Wielogodzinne maratony, zakończone liczeniem pieniędzy i inwentaryzowaniem towaru, po to, by po 3 godzinach drzemki powtórzyć wszystko od nowa… Po takiej szkole barman wróciłby do domu całkiem odmieniony, ale gotowy na wszystko. Taki barmański Hogwart to oczywiście tylko fantazja, zresztą jak teraz o tym myślę, to wątpię, czy ktokolwiek chciałby tam trafić… Zaskakujące jest to, jak pomimo wielu trudności i wyrzeczeń, zmęczenia fizycznego i psychicznego, barmani wciąż swoją pracę uwielbiają. Choć często narzekają, to tak naprawdę nie potrafią sobie wyobrazić, że mogliby robić coś innego. Szkoły dla barmanów nie ma i długo pewnie nie będzie. Na ten moment najlepszym i najskuteczniejszym sposobem nauki barmańskiego zawodu jest nauka w praktyce, czy jakby ktoś mógł powiedzieć – terminowanie u starszego rzemieślnika. Za to, jeśli komuś marzy się zdobycie kilku umiejętności po to, by w domowym zaciszu mieszać drinki dla siebie czy bliskich – podstawy nie są trudne. Pojawia się coraz więcej przyzwoitej literatury, a internet pełen jest ciekawych, rzetelnych i atrakcyjnie podanych porad i instrukcji. A więc uczcie się, czytajcie, mieszajcie, a przede wszystkim próbujcie nowych rzeczy – świat koktajli skrywa wiele tajemnic.

 

Prestiż  
Kwiecień 2023