Już w progu czujemy, że czeka nas spotkanie z modą ze światowych wybiegów. Stonowane wnętrza harmonijnie współgrają ze swobodną elegancją, a ubrania same w sobie są głównym aktorem – żywym designem. Czas przestaje mieć znaczenie, a my pod opiekuńczym okiem stylisty oddajemy się przyjemności obcowania z luksusem, i wydawałoby się, z nieskończonymi możliwościami stylizacji.
Aby zrozumieć miejsce, w którym jesteśmy teraz, musimy opowiedzieć tę historię od początku. Magdalena Brancewicz w latach 80. zajmowała się produkcją odzieży. Kiedy kilka lat później otwierała Salon w centrum Szczecina, wiedziała, że moda nie znosi kompromisów. Nie chciała „ubierać kobiet”, chciała odpowiadać na ich potrzeby. Każda kolekcja trafiała do salonu dopiero wtedy, gdy niosła ze sobą wysoką jakość wykonania oraz idealnie pracowała z kobiecą sylwetką.
Z czasem wokół tej filozofii zbudowała się społeczność i relacje osobiste, oparte na wzajemnym zaufaniu. Styliści znają swoje klientki, ich sylwetki oraz potrzeby. Salon Brancewicz nigdy nie działał jak klasyczny sklep, jest miejscem spotkań, gdzie można odnaleźć spokój, ale i eksperymentować, przyjrzeć się sobie w innym świetle, a jednocześnie wyrazić siebie na nowo. Poczucie bezpieczeństwa i przestrzeń pozbawiona jakiejkolwiek presji stały się równie ważne, jak odpowiednio dobrany fason. Być może nawet ważniejsze.
Spokojne i konsekwentne w swoich wartościach podejście do mody przez lata wyznaczało rytm pracy Salonu. I właśnie ono stało się podstawą współpracy z charyzmatyczną marką modową Dorothee Schumacher, bo jak mówi Magdalena Brancewicz, kiedy wartości i punkt widzenia są wspólne, decyzje przychodzą naturalnie.
Obie marki narodziły się w tym samym czasie. Obie budowane były na podobnym fundamencie: głębokim zaufaniu, odpowiedzialności za to, co się oferuje i potrzebie tworzenia relacji. Brancewicz nie szukała popularnej marki, która podniosłaby prestiż Salonu. Przeciwnie – przez lata budowała miejsce, które mogłoby stać się drugim domem dla marki wyjątkowej. W kolekcjach Dorothee Schumacher odnalazła bliskość estetyczną, ale przede wszystkim wspólną wrażliwość – na kobiecość, autentyczność i niewymuszoną elegancję. To był zachwyt od pierwszego wejrzenia. Kolekcje zaczęły pojawiać się w ofercie Salonu Brancewicz. Po 25 latach podjęta została kolejna decyzja, równie naturalna: stworzenie monobrandowego salonu Dorothee Schumacher, zlokalizowanego w naszym mieście.







