Latem w Zachodniopomorskiem mamy sporo ciekawych imprez, które przyciągają tłumy. Ale nie są jeszcze tak wypromowane jak np. Festiwal Słowian i Wikingów w Wolinie. A przecież warto się wybrać np. do Trzebiatowa na Święto Kaszy. Co roku nie dość, że można się najeść po uszy tą potrawą w przeróżnych odsłonach, to jeszcze zobaczyć happening pt. „Jak miska kaszy uratowała Trzebiatów”. O co chodzi? No to w skrócie, bo są dwie wersje. Zaczyna się tak samo – w piętnastym wieku Trzebiatów prowadził z sąsiednimi Gryficami zacięty długotrwały spór o żeglugę na rzece Reda. Któregoś razu sąsiedzi napadli na trzebiatowian. Wersja nr 1 – pewien wartownik zdradzał swoją żoną w jednej z baszt. Małżonka nakryła go z kochanką, a że akurat trzymała w rękach garnek z gorącą kaszą, to nim w niego rzuciła. Nie trafiła, garnek z kaszą wypadł przez okno i spadł na głowę najeźdźcy z Gryfic, który wspinał się na mury. Wersja nr 2 – pewnego wieczoru żona jednego ze strażników przyniosła mu kaszę na kolację. Była gorąca, więc mężczyzna postawił ją na oknie baszty, a sam zajął się dziękowaniem kobiecie tak namiętnie, że strącili misę z kaszą. Ta spada na głowy napastników. Poparzeni, zaczęli wrzeszczeć, pobudzili mieszkańców, którzy ich przegonili. Podczas Święta Kaszy można także obejrzeć korowód ze słoniem. Co ma ów zwierzak do Trzebiatowa? Otóż była to sławna w XVII wieku słonica Hansken, która po opanowaniu 30 różnych sztuczek, jeździła po europejskich jarmarkach i odpustach budząc zdumienie i zachwyt swoimi umiejętnościami. Podczas swego turnee zahaczyła o Trzebiatów. Jakiś ówczesny malarz uwiecznił nawet jej wizytę specjalnym muralem na jednej z kamienic. Tyle o Trzebiatowie. Ale mamy także Święto Leszcza w Nowym Warpnie, które słynie m.in. z rybnego konkursu kulinarnego i konkursu jedzenia pierogów na czas. Mamy także Święto Ogórka Kiszonego w Kaliszu Pomorskim, który nawet został ogłoszony światową stolica tego specjału. Niegdyś w Kaliszu Pom. produkowano ogórki kiszone w dębowych beczkach według tradycyjnej receptury. Beczki miały 115 litrów, były szczelnie zamykane, przywiązywane i na rok zatapiane w Jeziorze Młyńskim nazywanym od tej pory przez mieszkańców Jeziorem Ogórkowym. Podobnie jest i teraz.
Wszystko to super. Ale brakuje nam w regionie jakiejś takiej imprezy, o której głośno byłoby nie tylko w Zachodniopomorskiem, czy w Polsce, ale na całym świecie. Coś takiego jak np. La Tomatina – największa na świecie bitwa na pomidory, która obchodzona jest w mieście Buñol na wschodzie Hiszpanii. Na potrzeby tej „nawalanki” uprawiana jest nawet specjalna odmiana pomidorów. Nie są zbyt smaczne, ale są za to miękkie i soczyste. A i cena jest adekwa na do jakości wyrobu. W przedzień imprezy, aby uniknąć zabrudzenia elewacji budynków, zabezpiecza się je plandekami a strażacy po wszystkim zmywają sos czy też przecier pomidorowy z ulic. Albo inne wydarzenie, też z Hiszpanii – sławna gonitwa byków po Pampelunie. Niebezpieczne, bo zdarzają się ofiary – od 1924 roku zginęło 15 osób oraz ogromna ilość byków (co roku ok. 50), które są zabijane po każdej gonitwie. Ale statystki nie kłamią – co roku przybywa chętnych, którzy chcą wziąć udział w tej „zabawie” i zostawić sporo gotówki m.in. w pampeluńskich barach.
Z tymi bykami i innymi zwierzakami raczej dajmy sobie spokój. Ale przecież Pomorze Zachodnie słynie np. z ziemniaków. To może w jakiejś miejscowości urządzić masowe obrzucanie się na ulicach puree ziemniaczanym? A może pogoń za toczącą się wielką puszką paprykarza ze szczecińskiej Gubałówki? A może oblewanie się skwaśniałym winem z zachodniopomorskich winnic? Przecież nie zawsze trunek się uda. To po co wylewać jak się można pooblewać? Ale na pewno największą furorę zrobiłoby masowe „obrzucanie się mięsem lub błotem”. Na takie Święto Bluzgów chętni zjadą z całego świata m.in. przedstawiciele skłóconych narodów, partii politycznych, nienawidzący się członkowie rodzin, kibole, wściekli pracownicy (na szefów) i nie mniej wnerwieni szefowie (na pracowników) itp. itd. Kobiety i mężczyźni, starzy i młodzi, analfabeci i profesorowie wyższych uczelni, bezbożni i pobożni. Pełne Pandemonium.





