- Reklama -
spot_img

Rafa Nadal Academy rusza w Szczecinie!

Strona głównaBiznesRafa Nadal Academy rusza w Szczecinie!

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

 

Akademia poza Hiszpanią rozwijała swoje campy dotąd głównie w Stanach Zjednoczonych. Tym razem wybrała Szczecin, czyniąc go pierwszym europejskim miastem, w którym wdrożony zostanie kompletny system szkoleniowy Rafa Nadal Academy.

Pomysł narodził się z potrzeby

– Niespełna dwa lata temu, po szczecińskim challengerze, zastanawialiśmy się w gronie przyjaciół, jak sprawić, aby nasz obiekt był czymś więcej niż miejscem do wynajmu kortów. Padła propozycja, aby pojechać na Majorkę i spróbować przenieść do Szczecina model pracy Rafa Nadal Academy – wspomina Andrzej Czyż ze Szczecińskiego Klubu Tenisowego. – Pomyślałem, że to projekt z innej skali. Szczecin nie jest ani stolicą, ani nawet polska tenisowa mekka. A jednak postanowiliśmy sprawdzić, czy to możliwe i polecieliśmy – przyznaje.

Impuls do działania, a właściwie, jak zaznacza Czyż, sprawcą “szaleństwa”, był Sebastian, który zainicjował rozmowy na Majorce i doprowadził do spotkania z osobą odpowiedzialną w akademii RNA za międzynarodowe campy. Wówczas ogólna idea ustąpiła miejsca konkretom: standardom organizacyjnym, wymaganiom szkoleniowym i pytaniu, czy w Polsce można je zrealizować w pełnym zakresie. Jesienny wyjazd i testowy camp w Szczecinie stały się potwierdzeniem, że projekt ten ma solidne fundamenty.

 

Czym w istocie jest „produkt szkoleniowy” Rafa Nadal Academy?

W tym kontekście nie chodzi o hasło marketingowe, lecz o doskonale zdefiniowany standard pracy, powtarzalny, mierzalny i realizowany według tej samej struktury, niezależnie od miejsca. – Przyjeżdżają trenerzy tenisa, trenerzy przygotowania motorycznego oraz zespół zarządzający. Realizujemy dokładnie ten sam program, który funkcjonuje w akademii w Manacor – podkreśla Andrzej Czyż.

Oznacza to spójną periodyzację treningu oraz świadomy transfer z techniki do gry. Pięciodniowy camp nie jest sekwencją przypadkowych jednostek, lecz zamkniętym mikrocyklem, w którym każdy dzień ma jasno określony cel. Poranny blok techniczny znajduje kontynuację w popołudniowych zadaniach sytuacyjnych i grze punktowej. – Rano pracujemy nad detalem technicznym, po południu zawodnik musi umieć go wykorzystać. Całość jest bardzo konsekwentnie zaplanowana – słyszymy.

W tej konstrukcji rozstrzyga się jakość gry: zsynchronizowany z decyzją split-step, timing kontaktu przed sobą, praca nóg ustawiająca biodra do rotacji, świadome operowanie wysokością nad siatką i rotacją w zależności od kierunku zagrania. Zamiast ogólnej deklaracji poprawy konkretnego uderzenia, zawodnik uczy się utrzymywać parametry jakościowe pod presją tempa i informacji, czyli generować dla rywala wymagającą, „ciężką” piłkę bez utraty równowagi, ustawienia i rytmu.

Building the Champion

Drugim filarem programu jest moduł „Building the Champion”. Nie odwołuje się on do wizerunku ani legendy nazwiska, lecz do konsekwencji w codziennych zachowaniach. Obejmuje budowanie rutyn przed punktem, kontrolę poziomu pobudzenia, koncentrację na zadaniu, a także świadome podejście do regeneracji i żywienia. – Wielu zawodników nie ma uporządkowanej wiedzy na temat rozgrzewki przedmeczowej czy tego, jak zadbać o ciało bezpośrednio po wysiłku, a to element równie istotny jak sam trening – zauważa Andrzej Czyż. W tej filozofii intensywność nie jest celem samym w sobie. Stanowi część szerszej logiki obciążeń: jeśli trening ma być wymagający, równie profesjonalne musi być przygotowanie organizmu do wysiłku oraz jego odbudowa.

 

 

 

Ważne terminy

Projekt ma jasno określoną strukturę i harmonogram. Zaplanowano dwa pięciodniowe turnusy: 15-19 oraz 22-26 czerwca – osobno dla juniorów i dorosłych, a także dwa jednodniowe Mini Campy (20 i 27 czerwca), stanowiące skondensowaną formę programu. Junior Camp, przeznaczony dla zawodników w wieku 8-18 lat, spaja trening tenisowy, przygotowanie motoryczne oraz moduł „Building the Champion”, tworząc spójną całość. Adults Camp (19+) koncentruje się na uporządkowaniu fundamentów gry: pracy nóg, właściwym przygotowaniu do uderzenia, returnie oraz sekwencjach „serwis +1” i „return +1”, które w praktyce meczowej decydują o jakości pierwszych wymian. Mini Camp jest esencją – daje kontakt z rytmem pracy Rafa Nadal Academy i narzędzia do wpięcia we własny mikrocykl.

Czy pięć dni wystarczy, aby dokonać przełomu? Organizatorzy studzą oczekiwania. – To nie jest kwestia jednej sesji czy jednego tygodnia. Tenis pozostaje grą błędów, a rozwój wymaga czasu i konsekwencji – podkreśla Andrzej Czyż. Wartość campu tkwi w czymś innym: w uporządkowaniu procesu, nadaniu mu intensywności i kierunku. Zawodnik wraca z konkretnym planem pracy, świadomością standardu oraz świeżym spojrzeniem na własną grę. Jak zaznacza Czyż, różnica polega na jakości źródła. Można inspirować się metodą, ale pełna struktura – wraz z jej detalem i spójnością – pozostaje nie do podrobienia.

 

 

– Reklama –

spot_img

 

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać