- Reklama -
spot_img

Siła, uroda… kobieta

Strona głównaStyl życiaLudzieSiła, uroda… kobieta

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Jest wiele rzeczy, z których słynie zachodnie wybrzeże Polski ze Szczecinem na czele. Z niektórymi można polemizować, inne są nie do podważenia, jak fakt, że stąd pochodzą najpiękniejsze dziewczyny. Nie tylko „przodujemy” w urodzie, ale także w sile i niezwykłości charakteru. Jak to trafnie ujął mój kolega: najmocniejsze kobiety są w Szczecinie. Stąd też pochodzi spora grupa najwięcej utytułowanych pań w historii polskich konkursów miss.

Postanowiliśmy powrócić do tego tematu, ale w nieco innej odsłonie. Nawiązując niejako do naszej okładki sprzed 12 lat (!) zaprosiliśmy przed obiektyw trzy z tych niezwykłych kobiet, które dumnie nosiły koronę najpiękniejszej. W przyjemnej i twórczej atmosferze, powróciłyśmy na chwilę do przeszłości, ale też porozmawiałyśmy o tym co jest teraz. Przed wami Małgorzata Różniecka-Ofman, Klaudia Ungerman i Angelika Ogryzek-Manikowska.

Angelika Ogryzek-Manikowska

Miss Polski 2011. Zanim założyła koronę najpiękniejszej Polki, zdobyła tytuł Miss Pomorza Zachodniego 2011. Angelika reprezentowała Polskę w konkursie Miss World 2011, a także konkursie Miss Supranational 2013. Podczas konkursu Miss Grand International 2014 znalazła się w top 10 najpiękniejszych kobiet na świecie.

Lubisz wracać do czasów, kiedy startowałaś w wyborach miss?

Często wracam do tego etapu w moim życiu i zawsze towarzyszą mi pozytywne emocje. Gdybym miała teraz cofnąć się w czasie i podjąć decyzje o udziale w konkursach to powtórzyłabym to. Nie przeszkodziło mi to w studiach, w moich planach związanych z karierą prawniczą, choć pokus, aby „zmienić kurs” było wiele. Traktowałam to jako przygodę i chętnie bym znowu wzięła udział w takim konkursie, gdyby zorganizowano np. wybory Miss Mężatek, czy coś podobnego (śmiech).

Na ile Ci pomógł udział w wyborach, korona miss. Czy miało to wpływ na Twoje życie?

Na pewno pomógł mi, jeśli chodzi o mój charakter. Zawsze byłam nieśmiała, trochę wycofana. Udział w wyborach był dla mnie pewnego rodzaju terapią. Przez to, że wygrałam, trochę się podbudowałam, nabrałam większej pewności siebie. Pamiętam, kiedy mając 18 lat startowałam w pierwszym konkursie, pojawiały się w sieci komentarze na mój temat, nieprawdziwe, bardzo nieprzyjemne. Przeżyłam wtedy szok, musiałam swoje wypłakać. Z czasem przestałam się przejmować tym co inni o mnie myślą i mówią. Nabrałam odporności, co mi się w życiu bardzo przydało. Od samego początku wybory miss traktowałam jako przygodę, coś pobocznego. Równocześnie ze zwycięstwem w konkursie Miss Polski rozpoczęłam studia prawnicze, choć stało to pod wielkim znakiem zapytania. Na szczęście władze uczelni były mi przychylne i mogłam spokojnie kontynuować naukę z indywidualnym tokiem nauczania.

Nie kolidowało to z Twoim studenckim życiem? Musiałaś jednak wzbudzać emocje. Prowadziłaś nieco odmienne życie od swoich kolegów.

Kiedy przychodziłam na uczelnię to było wielkie wydarzenie, gdyż faktycznie pojawiałam się na zajęciach bardzo rzadko, jak trzeba było zaliczyć kolokwia i egzaminy. Wtedy social media dopiero raczkowały, ale portale plotkarskie już funkcjonowały i kiedy wchodziłam na zajęcia słychać było czasem szepty, komentarze. Poza tym muszę przyznać, że nie miałam czasu na prowadzenie typowo studenckiego życia.

– Reklama –

spot_img

Minęło trochę czasu od kiedy włożyłaś koronę Miss. Teraz prowadzisz tzw. normalne życie. Dom, dzieci, mąż, praca…

Można tak powiedzieć. Zawodowo realizuję się jako radca prawny w dużej spółce z branży energetycznej, a prywatnie jestem spełnioną mamą dwójki dzieci. Drugi syn pojawił się na świecie we wrześniu, więc obecnie przebywam na urlopie macierzyńskim i cieszę się tym magicznym czasem. Ponadto cały czas jestem związana z branżą reklamową, mam kilka kontaktów w Warszawie i ode mnie zależy, czy wezmę udział w kolejnych castingach. Co ciekawe praca w reklamie nie kłóci się z tym, czym aktualnie się zajmuję. Mogę występować w reklamach, o ile nie naruszają one godności zawodu radcy prawnego.

A masz jeszcze czas, żeby obserwować to co się aktualnie dzieje w świecie konkursów piękności?

Owszem, obserwuję. Jeśli chodzi o międzynarodowe konkursy, te największe są w mojej ocenie mocno polityczne. Wygląd wyglądem, ale na wynik konkursu wpływają także inne aspekty. Natomiast jeśli chodzi o konkursy w Polsce, zwłaszcza Miss Polski, to tu wciąż jest ten sam organizator, który trzyma wysoki poziom. Byłam obecna na paru jubileuszach, m.in. na 25-leciu, 30-leciu. Mamy ze sobą serdeczny kontakt. Fajne jest to, że w przypadku Miss Polski liczy się również charakter. Dziewczyny, na pewno te, które wygrywają mają do zaoferowania znacznie więcej niż tylko ładny wygląd. Pod tym względem Miss Polski przełamuje stereotypy.

Małgorzata Różniecka-Ofman

I Wicemiss Polonia 2000 oraz Miss International 2001. Ponadto zwyciężczyni Miss Model of the World w 2000 roku. Jest jedyną Polka, która wygrała dwa światowe konkursy piękności.

Byłaś modelką, a później dopiero miss. Jak Ci się kojarzy tamten okres w Twoim życiu?

Wszystko co było związane w moim życiu z modą było moim hobby. Przypadkiem czasem znalazły się pieniądze wokół tego, ale tak naprawdę nigdy na to nie zwracałam uwagi. Od samego początku byłam wolnym strzelcem, robiłam co chciałam. Tamten okres w moim życiu kojarzy mi się z dziecięcą beztroską.

A jak trafiłaś do tego świata?

W świecie modelingu znalazłam się w wieku 16 lat i z czasem, kiedy już oswoiłam się z wybiegiem, sesjami i zaczęłam się czuć w tym swobodnie, wzięłam udział w swoim pierwszym konkursie miss. Był rok 1999 i były to regionalne wybory, a dokładne Miss Miedwia. Zawsze tak miałam z wyborami, że albo zajmowałam pierwsze albo drugie miejsce. W przypadku Miss Polonii zajęłam drugie miejsce, a w dwóch światowych konkursach pierwsze. Nigdy nie liczyłam na to, że wygram, szczególnie jak patrzyłam na inne dziewczyny. Trzymałam z tymi, które miały podobne podejście do mnie, były równe i można było z nimi o wszystkim porozmawiać.

– Reklama –

spot_img

Czyli nie była to dla Ciebie kwestia „życia i śmierci”? Nie traktowałaś wyborów jak rywalizacji.

Absolutnie nie. Traktowałam to raczej jak zabawę. Bardzo dobrze się czułam na wybiegu, bardzo dobrze czułam się na scenie. Nigdy też nie chciałam czuć napięcia. Nie lubię rywalizacji. Wydaje mi się, że tak jak np. w sporcie, tak i tu wygrywają te osoby, które mają dystans do tego co robią. Są przygotowane, ale jakby nic nie ma wpływu na ich samopoczucie. To kwestia psychiki, odpowiedniego nastawienia.

Co dały Tobie tytuły i konkursy?

Przede wszystkim ciąg zwiedzania świata, poznawania kultur. Organizatorzy ponosili koszty wyjazdów. A ja wychodziłam z założenia, że być może to jedyna okazja, żeby zobaczyć dany kraj. Do Tokyo pojechałam za własne pieniądze, mimo, że organizatorzy nie mieli budżetu na ten wyjazd, bardzo mi zależało poznać Japonię Wtedy przywiozłam dla Polski drugą w historii koronę Miss International. W czasach miss naprawdę korzystałam z życia. Zjechałam pół świata, najwięcej czasu spędziłam w Azji. W tamtym czasie byłam jedyną Polką, która wygrała dwa światowe konkursu piękności, wysłana przez biuro Miss Polonia.

Z uczestniczki konkursów miss, stałaś się ich organizatorką.

Biuro Miss Polonia miało problem z organizatorem regionalnego eventu i wtedy im zaproponowałam, że się tym zajmę. Wtedy też sama zaczęłam organizować konkurs Miss Polonia w zachodniopomorskim i wysyłać dziewczyny w świat. W roku 2001 wygrywała Miss Polonię Joanna Drozdowska, moja kandydatka ze Szczecina, prywatnie koleżanka z dzielnicy a ja w tym czasie byłam w Japonii na Miss International. Ponadto znałam się z dziennikarzami, bo pracowałam wcześniej w biurze promocji Urzędu Miasta. Największe jednak wsparcie i pomoc w promowaniu szczecińskich Miss zawdzięczam redaktorowi Bogdanowi Bombolewskiemu, który był najlepiej zorientowany w temacie. Zawsze zasiadał jako honorowy członek jury w moich konkursach, w międzynarodowym gronie.

Szczecin słynął z pięknych kobiet, a ja chciałam to zatrzymać na dłużej i wprowadzałam na podium kolejne szczecinianki jak Marzenę Cieślik czy Annę Tarnowską Zaczęłam od regionalnego konkursu, później przez dobre kontakty z organizatorami ze świata zaczęłam wysyłać dziewczyny na zagraniczne konkursy takie jak Miss Model of the World. W międzyczasie zaczęłam robić także magazyn o modzie – Icona. Nie było wtedy jeszcze rynku modowego u nas, wszystko dopiero się tworzyło, a że mnie to zawsze interesowało, zaczęłam działać na tym rynku, m.in. poprzez to wydawnictwo.

Tęsknisz czasem za tym co się wtedy działo?

Zjechałam pół świata, organizowałam pokazy mody, sesje zdjęciowe i konkursy miss. W tym czasie Szczecinianki zaczęły statystycznie wygrywać najczęściej w Polskich konkursach piękności, a ja pomagałam im być najlepszą wersją siebie, wygrywać i wysyłać w świat. Za promowanie Szczecina zostałam odznaczona honorowym tytułem Ambasadora Miasta przez Prezydenta Szczecina. I wtedy dostrzegłam, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Tu w Szczecinie czułam się najlepiej. Wspominam to jako piękny czas pracy z pasją, która zawsze przynosi sukcesy. Czy tęsknię? Nie lubię tego stanu, kojarzy mi się z brakiem czegoś, a z pełną świadomością zakończyłam wtedy ten okres w życiu. Ale to jeszcze nie jest koniec, wrócę na pewno.

A kiedy nadszedł moment takiej powiedzmy to stabilizacji? Rodzina, dom, firma… I jak patrzysz na tamten zwariowany czas w swoim życiu.

Zaczęłam nowy rozdział, poznałam chłopaka, w którym się zakochałam i który mnie oczarował… poprosiłam go, czy mogę sobie z nim zrobić zdjęcie, i bez jego wiedzy 14 lutego z okazji Walentynek zostało ono opublikowane w „Kurierze Szczecińskim”. Tak wszystko zostało ujawnione, a ramka z tym zdjęciem stoi w naszym salonie. Potem urodził się Aleks i Natan. Lubię tworzyć wizję dużej przyszłości, a on bierze w swoje ręce moje wyobrażenie życia i działamy wspólnie, żeby to osiągnąć. Aleksowi i Natanowi przekazujemy różne wartości, m.in. jak osiągać cele i być autentycznym, szczęśliwym i niczego nie żałować. Żyjemy bardzo intensywnie, zawodowo będąc liderem rynku jako wsparcie polskich i zagranicznych stoczni i firm stalowych, w projektach budowy statków, konstrukcji stalowych. Prawdziwy świat biznesu jest szorstki, ale można w niego wpleść element kobiecości. Pracuję ze świetnymi ludźmi z całego świata, najmniej używanym językiem w firmie jest polski. Moje życie jest jedną wielką przygodą, a w trudnych chwilach chcę zawsze sobie przypominać, że chodzi przecież o to, żeby być nastawioną pozytywnie do życia. Wtedy będzie się działo dobrze.

Klaudia Ungerman

Miss Polski 2008 i Miss YouTube 2008. Reprezentowała Polskę podczas wyborów Miss World 2008 oraz wyborów Miss Supranational 2009, gdzie została II Wicemiss.

Entuzjastycznie zareagowałaś na propozycję sesji okładkowej i tematu naszego spotkania, czyli trochę powrotu do okresu kiedy byłaś miss.

Lubię wracać czasem wspomnieniami do tamtego okresu, zawsze wtedy pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Osobą, która przez te lata była łącznikiem pomiędzy mną, moja przeszłością a mediami był świętej pamięci Andrzej Kus. Jego śmierć nie tylko prywatnie mocno mną poruszyła, gdyż byliśmy dobrymi znajomymi ale jakiś czas po jego pogrzebie pomyślałam sobie – kto się teraz będzie tym zajmował? Andrzej zawsze interesował się tym co się u mnie dzieje, nadzorował te moje wywiady. I niedługo po tym jak o tym rozmyślałam, nagle dostaję telefon od Ciebie, z propozycją spotkania, rozmowy, sesji. Niesamowite – pomyślałam. Przyciągnęłam to myślami, tak miało być. Dlatego tę sesję, to spotkanie i okładkę dedykuję Andrzejowi. To dla niego.

Co w takich konkursach jak Miss Polski najbardziej Ci się podobało, co Ci to dało?

Kiedy starowałam w konkursie byłam na pierwszym roku studiów i nie przypominam sobie, żebym mogła wtedy sobie pozwolić na podróżowanie po świecie, a które było częścią wyborów miss. Pamiętam swój pierwszy wyjazd do RPA który trwał miesiąc. To było dla mnie ogromne przeżycie. Dwa tygodnie na safari, zwiedzanie, inna kultura, świat, wszystko. Potem już były wyjazdy do różnych części Europy, do Miami. Spełniałam marzenia bo od zawsze chciałam podróżować, co do dziś zresztą robię. Udział w konkursach był też dla mnie przepustką do świata modelingu, o którym zawsze myślałam. Było wtedy spore zapotrzebowanie na modelki, organizowano dużo castingów, wyjazdów. Czekało się cztery godziny w gigantycznej kolejce z książka w ręku i z tzw. portfolio pod pachą. W obecnych czasach odbywa się to przez social media lub online. Oczywiście przez rok pełniłam obowiązki Miss Polski. Brałam udział w spotkaniach i imprezach okolicznościowych, gdzie miałam okazję poznać ciekawe osobowości i zamienić z nimi słowo. W międzyczasie zgłosiły się do mnie agencje i zaczęłam pracować jako modelka.

Pamiętasz kiedy ten świat wielkiej mody przestał Ci już wystarczać?

Przed trzydziestką przyszedł taki moment, że poczułam, że już pora coś zmienić, wykonać kolejny krok, może jeszcze raz wyjadę, może dwa… Właściwie to już mi się nie chciało, pragnęłam więcej czasu spędzać w domu. Wspólnie z mężem zaczęliśmy zastanawiać się nad założeniem rodziny, nad dziećmi. Najpierw pojawił się syn, później córka. Pamiętam, że z trzy miesięcznym Stasiem pojechałam na pokaz Calzedonii do Verony. Byłam pewna że agencje będą mnie już odrzucać, ale spokojnie mogłam przyjeżdżać z synkiem. Za granicą był zupełnie inny komfort pracy niż w Polsce. Kiedy pojawiła się Julia, moje myśli skierowały się w stronę rzeczy, którymi zawsze się interesowałam. Dbanie o urodę, holistyka kosmetyka itp. Poszłam na szkolenie, później na następne, zaczęłam się kształcić w tym kierunku i przede wszystkim znalazłam coś co lubię robić.

Zawodowo zajmujesz naturalną pielęgnacją twarzy i ciała, facemodelingiem, kinesiotapingiem. Na Instagramie na własnym przykładzie pokazujesz jak te naturalne techniki działają.

W zdrowym ciele zdrowy duch. Teraz czuję się lepiej pod względem formy i pewności siebie niż jak 15 lat temu. Pracuję jako terapeutka w Klinice Pięknego Ciała. Moją specjalizacją jest facemodeling, terapia powięziowa. Czasem kobiety muszą wyjść ze strefy komfortu bo terapia nie jest powierzchowną formą relaksu, a rehabilitacją głębokich tkanek. W gabinecie dbam o zdrowie i piękno głównie kobiet oraz o estetykę ich twarzy. Teraz holistyka pięknie się rozwija i cieszy mnie, że mamy świadomość, że dbanie o wygląd zaczyna się od zdrowia wewnętrznego. Od zawsze forma naturalnej pielęgnacji twarzy i ciała, była moim konikiem. Kiełkowało to we mnie. Na Instagramie pokazuję jak można pomóc sobie z konkretnymi problemami i uświadamiam moich obserwatorów. Mam super klientów, którzy wiedzą czego chcą i jestem wdzięczna kiedy wracają do mnie. Połączyłam pasję z pracą, lubię to i chcę dalej rozwijać się w tym kierunku bo mam jeszcze sporo pomysłów.

A Twoje klientki wiedzą, że przychodzą do samej Miss Polski na zabiegi?

Tak, mam klientki, które wiedzą kim byłam wcześniej, czym się zajmowałam. Co jakiś czas nowa klientka zapyta: Pani taka wysoka i szczupła, nie była pani modelką? I dodając podczas masażu: A skąd ta siła w rękach? (smiech). Odpowiadając, wspominam krótko o mojej przeszłości. Ostatnio dużo pań przychodzi do mnie bo znajduje mnie na Instagramie, a tam jest moja historia. Zresztą można z łatwością wszystko wygooglować, a o Miss Polski 2008 dowiedzą się właśnie z tego Prestiżu. Korona i sam konkurs nie był dla mnie celem samym w sobie. Chciałam być modelką, a miss zostałam przy okazji.

Zdjęcia: Aleksandra Medvey-Gruszka / Wizaż: Agnieszka Ogrodniczak / Stylizacje: Salon Marella Szczecin / Elementy scenografii: Party Deco / Miejsce: Studio Notopa

Podziękowania dla salonu Marella, Party Deco i Łukasza Cylejowskiego za pomoc w realizacji sesji.

 

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać