- Reklama -
spot_img

Fiat Cinquecento. Wcale nie „cienko-cienko”

Strona głównaStyl życiaMotoryzacjaFiat Cinquecento. Wcale nie „cienko-cienko”

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Oczekiwania były duże nie tylko jeśli chodzi o sam wygląd Fiata Cinquecento. Według zamierzeń miał to być przecież następca popularnego Malucha, który ilościowo królował na ulicach polskich miast. Nie udało mu się jednak zająć miejsca Fiata 126p. Choć wyprodukowano ponad milion egzemplarzy nowego modelu, to jednak zdecydowana większość trafiła na eksport. W Polsce pozostało zaledwie nieco ponad dwieście tysięcy egzemplarzy, więc małe zgrabne autka nie zalały naszych ulic.

Prekursor „elektryków”

Cinquecento produkowano w polskiej Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Tychach od 1991 roku, przez siedem lat kolejnych. Była to wówczas absolutnie niespotykana sytuacja, że model koncernu Fiat w całości powstawał w Polsce i nigdzie indziej. Od Malucha różnił się przede wszystkim przednim napędem. Podobnie jak poprzednik natomiast – był dostępny tylko w wersji hatchbacka z trzema drzwiami. Co ciekawe, poza dwu- i cztero- cylindrowymi wersjami silnika benzynowego, produkowano także wersję wyposażoną w silnik elektryczny o mocy 9,2 kW. Ostatecznie z taśm (ale już włoskich) wyjechało zaledwie około sto takich pojazdów, co przy ogólnej liczbie wyprodukowanych w Polsce Fiatów Cinquecento (1164525 sztuk!) wydaje się sprawą zupełnie niszową.

Pięćsetka w kolorze blue

Szczeciński Fiat Cinquecento (po włosku: pięćset), którego napotkaliśmy na ulicach miasta w czasie najbardziej wymagającej pogody tegorocznej zimy, wydaje się modelem nie do zdarcia. Pośród śniegu i lodu sylwetka niewielkiego autka w kolorze blue biarritz wyróżnia się na tle surowego klimatu również tą osobliwą barwą, nawiązującą do odcieni niebieskiego jakie można podziwiać w kurorcie Biarritz leżącym nad Zatoką Biskajską.

– Zimą jeżdżę z reguły właśnie Fiatem Cinquecento – mówi właściciel – Damian Tarnowski, kolekcjoner i miłośnik klasycznych samochodów. – Ten konkretny jest w Szczecinie od nowości, a powstał we wrześniu 1993 roku. Jestem jego dopiero drugim właścicielem, a trzy lata temu kupiłem go gdy na liczniku nie miał nawet sześćdziesięciu tysięcy przejechanych kilometrów i był pozbawiony jakichkolwiek śladów rdzy!

Szczeciński klasyk w kolorze blue to model z dwucylindrowym silnikiem, pojemność 704 centymetry sześcienne, posiadający czterobiegową skrzynię. Te same silniki montowano we Fiatach 126p BIS – które pozbawione były charakterystycznej przecież dla Maluchów kratki wentylacyjnej na tylnej klapie. Wszak ten model silnika chłodzony jest cieczą, a nie powietrzem. Cinquecento spala średnio 5-6 litrów benzyny.

Samochód na…kartki?

Prezentowany fiacik to model przejściowy. Od pierwszych egzemplarzy różni się detalami, jak choćby: schowanym korkiem wlewu paliwa za specjalną klapką, znaczkiem Fiat w miejsce FSM na tylnej klapie, ale od nowszych różni go wygląd wnętrza auta. Czarne deski potem zostały zastąpione szarym plastikiem, unowocześniono także wygląd zegarów. Co ciekawe – tabliczka znamionowa zawiera jednak jeszcze dane fabryki FSM (potem był to Fiat Auto Poland). Ciekawostką jest fakt, w jaki sposób auto trafiło w ręce obecnego właściciela.

– Moje zabytkowe samochody służą mi na co dzień, a pewnego razu wsiadając do swojego poloneza, zauważyłem za wycieraczką wciśniętą kartkę. – mówi Damian Tarnowski. – Ktoś na niej napisał, że jego ciocia ma do sprzedania równie stare auto jak moje i czy byłbym zainteresowany. Szybko zadzwoniłem na podany numer i nie wahałem się ani chwili. Obecnie jeżdżę nim całą zimę – łatwo mi się nim poruszać po zatłoczonym mieście i zawsze znajdę miejsce na parking.

Niebieskie Cinquecento wpadło także w oko twórcom filmowym, którzy zaangażowali to auto przy tworzeniu scen miejskiego ruchu w Szczecinie lat dziewięćdziesiątych – na potrzeby serialu „Heweliusz”.

 

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać