- Reklama -
spot_img

Z Tobą też się nie napiję

Strona głównaZdrowie i urodaZ Tobą też się nie napiję

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Nie, dziękuję. Nie piję, bo nie lubię. Nie mam ochoty. Mogą tak bez końca. Odkąd alkohol przestał być priorytetem do odhaczenia na spotkaniach towarzyskich, padały różne pytania. I żadna odpowiedź nie była satysfakcjonująca dla rozmówcy. No bo jak to? Jest karnawał, jest zabawa, a bez kieliszka w dłoni możesz co najwyżej podpierać ścianę. Nieprawda.

 

Wiele osób utożsamia dobrą zabawę z obecnością alkoholu. To przekonanie, głęboko zakorzenione w naszej kulturze, sprawia, że bez kieliszka w dłoni często jesteśmy postrzegani jako outsiderzy, którzy „psują” atmosferę. Jest to nie tylko krzywdzące, co też oparte na fałszywym założeniu, że to alkohol – a nie my, jako ludzie – decyduje o jakości wspólnie spędzanego czasu. Czy rozmowy stają się mniej szczere, a żarty mniej zabawne? Picie alkoholu jest tak silnie znormalizowane, że niemal nie zauważamy, jak wcześnie ten schemat zaczyna się kształtować. Już w dzieciństwie popularne szampany bezalkoholowe dla najmłodszych symbolizują celebrację, subtelnie przygotowując grunt pod późniejsze zastąpienie ich „dorosłymi” wersjami. Reklamy pokazują idylliczne obrazy: uśmiechnięte kobiety z lampkami prosecco, mężczyzn w garniturach z elegancko podaną whisky. Alkohol wpisuje się w naszą codzienność jako naturalny element świętowania, spotkań towarzyskich czy nawet relaksu po pracy.

Trucizna w kieliszku

Nie ma nic poetyckiego w działaniu etanolu na ludzki organizm. Jego toksyczność jest faktem, o którym lubimy zapominać, tłumacząc sobie, że „wszystko jest dla ludzi” lub „małe ilości są przecież nieszkodliwe”. Spożywany alkohol to neurotoksyna. Najpierw czujemy się zrelaksowani, a później następuje upośledzenie funkcji poznawczych. Tymczasem nadużywanie procentów powoduje skutki, które wykraczają daleko poza kaca – prowadzą do trwałych zmian w strukturach mózgu i wpływają negatywnie na zdolności intelektualne. A tego przecież za wszelką cenę chcielibyśmy uniknąć.

– Zgadza się – mówi psycholożka Magda Olech. – Alkohol wywiera destrukcyjny wpływ na wszystkie aspekty funkcjonowania układu nerwowego. Sprzyja neurodegeneracji, uszkadza neurony, zmniejsza objętość mózgu i hamuje proces powstawania nowych komórek nerwowych. To jednak nie wszystko. Alkohol nasila procesy zapalne w organizmie, negatywnie wpływa na funkcjonowanie jelit, a także znacząco zwiększa ryzyko chorób nowotworowych. Wśród powiązań, które szczególnie warto podkreślić, znajdują się nowotwory wątroby, jelita grubego oraz piersi. Skutki te są długotrwałe i wykraczają daleko poza chwilowe „odreagowanie”, tłumaczone kieliszkiem alkoholu.

– Alkohol jest trucizną również społeczną – podkreśla. – Rozluźnia bariery, owszem, ale w wielu przypadkach zmywa również granice. To element, który w zasadzie ma łączyć ludzi. W rzeczywistości często przynosi odwrotny skutek – dzieli i staje się przyczyną wielopokoleniowych nieszczęść. Jednym z największych zagrożeń jest uzależnienie, które nierzadko zaczyna się od pozornie niewinnych rytuałów, takich jak lampka wina po pracy czy piwo na zakończenie dnia. Z czasem zamiast wolnego wyboru pojawia się przymus – wyczekiwanie na weekend, by się napić lub nieustanna potrzeba „rozluźnienia”. Najważniejsze w kwestii alkoholu są świadomość, kontekst, ilość i częstotliwość spożycia. Nawet ograniczenie picia, np. do wybranych okazji, robienie sobie przerw lub całkowite zrezygnowanie z alkoholu, może znacząco poprawić nasz dobrostan. Do tego zawsze warto zachęcać. Wszystkich zawsze do tego namawiam.

Karnawał bez kaca

„Od dzisiaj nie piję” – słyszymy po każdej mocniejszej imprezie. I tak po każdej następnej. A gdyby tak zakończyć imprezę z pełną świadomością i bez złego samopoczucia nazajutrz? Bez kaca fizycznego i emocjonalnego, bez żenujących opowieści, których bohaterami nikt nie chce być. To wizja, która wcale nie wymaga poświęceń – wręcz przeciwnie, daje poczucie wolności.

– Całkowita rezygnacja z alkoholu lub choćby jego ograniczenie może przynieść znaczące korzyści – zarówno dla naszego mózgu i emocji, jak i ogólnego samopoczucia. Z jednej strony w Polsce wciąż rośnie spożycie alkoholu – jest on łatwo dostępny niemal wszędzie: na stacjach paliw, w sklepach typu Żabka, a tzw. „małpki” sprzedają się w ogromnych ilościach – nawet ok. 3 milionów dziennie, z czego aż milion w godzinach porannych! – Zauważa Magda Olech. – Z drugiej strony można jednak dostrzec coraz większą świadomość wśród młodszego pokolenia – odmawianie alkoholu staje się nie tylko świadomym wyborem, ale wręcz modą.

– Reklama –

spot_img

Skoro już ktoś zdecyduje się na ograniczenie picia alkoholu lub na abstynencję, to jak radzić sobie z niewygodnymi pytaniami i presją społeczną?

– Jeśli ktoś zdecyduje się na ograniczenie picia alkoholu lub całkowitą abstynencję, rzeczywiście warto przygotować się na pytania, komentarze i presję społeczną. Psychologia grupy działa w ten sposób, że osoba wyłamująca się ze schematu automatycznie przyciąga uwagę. To może powodować napięcie, a nawet irytację u innych, co objawia się lawiną pytań: „Dlaczego?”, „Co się stało?”, „Chory jesteś?”, „W ciąży?”, „Masz problem z alkoholem?”, „Jesteś w AA?”. Jak reagować w takich sytuacjach? To zależy od kontekstu, grupy, w której się znajdujemy, oraz tego, jak się w danej chwili czujemy. Nie ma jednego uniwersalnego zestawu odpowiedzi. Możemy odpowiedzieć żartobliwie, stanowczo, łagodnie albo po prostu uśmiechnąć się i zmienić temat. W skrajnych przypadkach warto wycofać się z rozmowy lub odejść. Można też bezpośrednio powiedzieć: „Nie piję, bo nie mam ochoty” albo „To mój świadomy wybór” – puentuje psycholożka.

Magda Olech – psycholożka, przewodniczka kąpieli leśnych, propagatorka zdrowego stylu życia. Prowadzi terapię dorosłych i młodzieży. Więcej na magdaolech.pl

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać