- Reklama -
spot_img

Dlaczego kłamiemy?

Strona głównaStyl życiaDlaczego kłamiemy?

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

 

Kłamiemy częściej, niż chcielibyśmy przyznać – innym i sobie. W relacjach, w pracy, w mediach społecznościowych. Czasem, aby uniknąć bólu. Czasem, aby zyskać przewagę. Czasem dlatego, że tak jest łatwiej. Czy to oznacza, że coś w nas jest „zepsute”? A może kłamstwo jest wpisane w mechanizm naszego rozwoju i przetrwania? – Zepsutego? Wręcz przeciwnie! – odpowiada Magda Olech. – Kłamanie to naturalne narzędzie przystosowawcze ludzkości. Nasz mózg ewolucyjnie kłamie, aby nas chronić, zapewnić przewagę w zdobywaniu zasobów czy ułatwić interakcje społeczne. Kłamanie pojawiło się, według naukowców, krótko po powstaniu mowy i jest powiązane z naszą umiejętnością abstrakcyjnego myślenia i teorią umysłu, według której my ludzie potrafimy wyobrazić sobie, co kto może myśleć i jak się zachować. I tu pojawia się pole do manipulacji innymi i do kłamania właśnie. Kłamać jest rzeczą ludzką i zaczyna się bardzo wcześnie w naszym rozwoju.

Dziecko, które zaczyna kłamać

Moment, w którym dziecko po raz pierwszy mija się z prawdą, bywa dla rodziców trudny. – To bardzo dobry znak ich skoku rozwojowego. Rodzice są wtedy najczęściej zaskoczeni, może nawet rozczarowani, bo moment, w którym nasze dziecko zaczyna kłamać, oznacza początek utraty ich niewinności. To może być trochę rozczarowujące, że nasze dziecko nie jest takie idealne jakbyśmy chcieli je postrzegać, że się od nas oddala, zaczyna tworzyć swoje historie. Ale mimo to jest to bardzo ważny sygnał, że rozwój poznawczy dziecka przebiega prawidłowo. Im starsze dziecko, tym sprawniej potrafi kłamać. Badania pokazują, że próby mijania się z prawdą podejmuje około 30 procent trzylatków, a już nawet 80 procent siedmiolatków.

A co z dorosłymi?

Nie zapominajmy o tym, że kłamią nie tylko dzieci, ale również, a nawet przede wszystkim, dorośli. – Kłamanie pozwoliło nam, w czasach pierwotnych, przetrwać, zdobyć zasoby, przewagę nad przeciwnikiem i przeciwnościami losu. Ma też funkcję samoobrony, jest naszą reakcją na strach, wstyd, poczucie winy. Wolimy skłamać niż spotkać się i skonfrontować z tymi trudnymi i mocno nas raniącymi uczuciami. Działamy niemal automatycznie, instynktownie. Kłamanie to instynktowne chronienie siebie. Rodzaj samoobrony. Ale też kłamiemy, aby… chronić innych.

To właśnie w tej drugiej kategorii mieszczą się tzw. „białe kłamstwa”. – Takie małe kłamstwa, kiedy odpowiadamy koleżance, że całkiem dobrze wygląda w tej nowej fryzurze, a tak naprawdę nie podoba nam się, ale nie chcemy zrobić jej przykrości. To ten moment, kiedy „zachwycamy się” kolejnym tym samym rysunkiem dziecka. „Już jadę” – kiedy nadal jesteśmy w domu. „Nie przeszkadza mi to” – a czujemy wręcz przeciwnie. „Nie mam dziś czasu” – kiedy nam się po prostu nie chce czegoś robić.

Jak pokazują badania, potrafimy mijać się z prawdą nawet kilka razy dziennie. – Właśnie dlatego, że kłamanie pełni także funkcję ochronną wobec innych i ułatwia nam społeczne interakcje. Żyjemy wśród ludzi, potrzebujemy ich do rozwoju, wzrostu i, oczywiście, do przetrwania. Jesteśmy istotami społecznymi, a funkcjonowanie w grupie bywa związane z koniecznością łagodzenia napięć czy unikania konfrontacji. Kłamstwo może ukrywać czyjeś niedociągnięcia, chronić relację, pozwalać zachować twarz. Jednak najczęściej kłamiemy po to, aby chronić siebie i swój wizerunek – tłumaczy Olech.

Najtrudniejszą prawdą jest prawda o sobie

– To rodzaj samookłamywania, przedstawiania zafałszowanego obrazu własnej osoby. I to też naturalne. Taka jest natura ludzka, tak działa nasz mózg i sposób, w jaki postrzegamy siebie. W psychologii nazywamy to złudzeniem ponadprzeciętności – wyjaśnia psycholożka. – To tendencja do oceniania siebie powyżej średniej, widzenia własnych sukcesów w powiększeniu i pomijania porażek.

Jak to wygląda w praktyce? Choćby w drobnych, codziennych deklaracjach: „Znam ten temat” – nawet jeśli nie mamy pojęcia, o co chodzi. „Szybko rozumiem rzeczy, których inni długo się uczą”. „Mam bardzo dobrą intuicję”. „Rzadko się mylę”. „Jestem dobrym słuchaczem”. „Jeżdżę bezpieczniej niż większość ludzi”. To subtelne podkolorowywanie własnego obrazu – nie skrajność, lecz powszechny mechanizm, który w mniejszym lub większym stopniu dotyczy nas wszystkich.

Epoka widzialnego kłamstwa

Granica między faktem a narracją staje się coraz mniej wyraźna. Tym większa odpowiedzialność spoczywa na jednostce. – Samo kłamstwo stało się i bardziej widzialne, ale też bardziej akceptowalne. Kłamstwo jest obecnie normą, w mediach społecznościowych każdy może mówić, co chce, jak chce, kreować swój wizerunek, zakłamywać rzeczywistość. I nikt z tym niemal nic nie robi. Nie ma żadnych większych konsekwencji za kłamstwo. W momencie, w którym AI rozwija się w tempie ekspresowym, coraz trudniej nam odróżnić prawdę od fikcji. Dlatego tak ważne jest budowanie swojego życia w oparciu o świat realny, prawdziwe relacje, przebywanie na łonie natury.

Zadajmy sobie jedno pytanie

Na koniec Magda Olech proponuje prosty filtr, który każdy z nas może zastosować, zanim minie się z prawdą. Zadajmy sobie pytanie: Czy to przybliża mnie do tego, kim jestem, czy do tego, kim chciałbym być widziany?

To pytanie zatrzymuje. Odbiera kłamstwu jego pozorną niewinność i pokazuje, że za każdym zniekształceniem stoi intencja. Czy chodzi o ochronę siebie? O uniknięcie wstydu? O podtrzymanie wizerunku? A może o coś głębszego, o lęk przed byciem wystarczającym?

Kłamstwo bywa narzędziem przetrwania, elementem społecznej gry, czasem nawet przejawem troski. Ale może też oddalać nas od autentyczności, tej cichej zgodności między tym, co mówimy, a tym, kim naprawdę jesteśmy. Być może więc nie chodzi o to, aby żyć w absolutnej, surowej prawdzie. Chodzi raczej o świadomość i moment, w którym potrafimy rozpoznać własną motywację. Bo może najważniejsze nie jest to, czy kłamiemy. Najważniejsze jest to, czy wiemy – dlaczego.

 

Magda Olech – psycholożka i psychoterapeutka CBT (in spe), wykładowczyni akademicka, twórczyni podcastu „Czułostki-czule, delikatnie, łagodnie o życiu”. Specjalizuje się w leczeniu zaburzeń lękowych, depresyjnych, ADHD dorosłych i terapii par. Autorka kart terapeutycznych „Symbole przemiany”. Więcej na stronie: magdaolech.pl

– Reklama –

spot_img
- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać