Mniej unijnych pieniędzy dla Zachodniego Pomorza
Zmiany demograficzne, aktywność społeczno-publiczna, edukacja, niebieska gospodarka, krajowy lider odnawialnych źródeł energii i turystyki. To najważniejsze największe atuty jakimi dysponuje Pomorze Zachodnie, a równocześnie wyzwania jakie stoją przed regionem. By móc się rozwijać, by poprawiać jakość życia trzeba je umiejętnie wykorzystać i budować otwartą społeczność, dynamiczną gospodarkę, sprawny samorząd i partnerski region. To cele wyznaczone w Strategii Rozwoju Województwa Zachodniopomorskiego do roku 2030.
Do regionu ma trafić o ponad 103 mln euro mniej z funduszy unijnych, niż wynikało to z wcześniejszych założeń.
Podczas spotkania z samorządowcami, Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz przedstawił pierwsze założenia przyszłej perspektywy unijnej dla regionu. To początek konsultacji z przyszłymi beneficjentami, w wyniku których powstanie ostateczny kształt nowego programu regionalnego pod nazwą Fundusze Europejskie dla Pomorza Zachodniego, na lata 2020 – 2027.
Wizyta w Świdwinie rozpoczęła się od wyjazdowego posiedzenia Zarządu Województwa, w czasie którego zaprezentowane zostały polityki składające się na Strategię Rozwoju Województwa do roku 2030. Strategia, to jeden z dokumentów niezbędnych do stworzenia regionalnego programu, dzięki któremu do województwa popłynie kolejny strumień środków unijnych. To główne cele wyznaczone w takich dziedzinach jak: rynek pracy, transport, kultura, polityka kapitału oraz spójności społecznej, turystyka, zielony region, a także edukacja.
Marszałek Olgierd Geblewicz zrelacjonował samorządowcom kolejne etapy podziału funduszy unijnych pomiędzy poszczególne regiony.
– W przypadku Pomorza Zachodniego mówić można o prawdziwej batalii, bowiem w wyniku dziwnego i zaskakującego, a przede wszystkim krzywdzącego dla naszego regionu podziału środków unijnych, mieszkańcy Pomorza Zachodniego zostali pozbawieni ponad 103 mln euro. Jeśli czytacie Państwo gazety i widzicie, że się pieklę i awanturuję, to właśnie dlatego, że nie mogę się zgodzić na takie praktyki – argumentował marszałek.
Początkowy algorytm podziału środków przyjęty przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej – pomimo kilku kontrowersyjnych zapisów – był transparentny i logiczny. Kontrowersje dotyczyły np. takich kwestii, jak podział środków na cele ekologiczne, gdzie wzięto pod uwagę liczbę dużych zakładów szczególnie uciążliwych dla środowiska na danym terenie. Zdaniem samorządowców, duże zakłady mają możliwość korzystania z programów krajowych, nie powinny zatem stanowić jednego z kryteriów podziału środków regionalnych.
– W naszym województwie niewiele jest tego typu przedsiębiorstw, ponadto wiele już zrobiliśmy w zakresie ekologii w ramach dobiegającej końca perspektywy. Nie oznacza to, że obecnie nie zasługujemy na środki, które skierujemy na precyzyjnie określone sposoby poprawy stanu naszego środowiska. Mimo tych wątpliwości mieliśmy pewność, że w ramach 75% alokacji do naszego regionu trafi 1,5 mld euro – mówił Olgierd Geblewicz.
Pozostałe 7 mld pozostało do dyspozycji Rządu w ramach tzw. rezerwy. Przy założonych wcześniej kryteriach podziału do naszego województwa miało trafić ponad 400 mln euro, jednak zupełnie niespodziewanie i nagle, w wyniku ministerialnej korekty województwo Zachodniopomorskie nie tylko nie dostało dodatkowych pieniędzy dla obszarów popegeerowskich, to jeszcze zostało pozbawione należnej mu kwoty. Do regionu ma trafić o ponad 103 mln euro mniej, niż wynikało to z wcześniejszych założeń.
– Oburzające jest to, że zabrano środki regionom uboższym i przekazano je tym bogatszym. To wbrew zasadom obowiązującym w Unii Europejskiej, gdzie uboższe regiony otrzymują więcej, aby wyrównać deficyty rozwojowe. Dlatego złożyłem skargę do Komisji Europejskiej, bo uważam, że rząd nas oszukał. Oszukał mieszkańców naszego regionu – tłumaczył marszałek.
Dodatkową osią konfliktu jest wyznaczenie tzw. limitów wydatków. Komisja Europejska wyznaczyła limit 30% alokacji na poziomie każdego państwa, które muszą być przeznaczone na cele „zielone”, czyli wspierające działania związane z przeciwdziałaniem zmianom klimatycznym. To trudne do spełnienia warunki, bo wiążą się z zadaniami, które nie zawsze są identyfikowane z tymi najbardziej pożądanymi przez mieszkańców. Województwo Zachodniopomorskie zostało zobowiązane, by przeznaczyło na te cele aż 40% alokacji, podczas gdy np. województwa objęte programem Polski Wschodniej mają wyznaczony limit zaledwie 24%.
Zdaniem marszałka jest to narzucanie władzom lokalnym działań, które nie odpowiadają regionalnej i lokalnej specyfice, nie liczą się także z pracą, którą zachodniopomorskie samorządy wykonały w kończącej się już perspektywie. Dodatkową i niezrozumiałą komplikacją jest narzucanie stosowania formuły partnerstwa prywatno-publicznego i instrumentów zwrotnych (pożyczek zamiast dotacji), a także uzyskania niezbędnej aprobaty rządowej dla inwestycji w takie sfery, jak wsparcie infrastruktury badawczej czy ochrony zdrowia.




