Jak i czym walczyć z podziemnym wrogiem

Kret europejski jest gatunkiem owadożernego ssaka. Masa jego ciała wynosi do 120 g, a długość do 17–20 cm. Cechy charakterystyczne – ryjkowaty pysk kryjący 44 zęby, oczy prawdopodobnie niewrażliwe na światło (stąd też sławne określenie „ślepy jak kret”), czarna sierść oraz mocne, łopatowate, przednie łapy z zagiętymi do tyłu pazurami, które przystosowane są do kopania podziemnych tuneli. A potrafi je kopać. Potrafi stworzyć system podziemnych tuneli o średnicy kilku centymetrów, które mogą się ciągnąć na odległość nawet jednego kilometra. Kret odżywia się dżdżownicami i larwami owadów. Według naukowców najbardziej aktywny jest w godzinach porannych i wtedy powstaje najwięcej kretowisk. Tych widocznych i namacalnych oznak kreciej działalności. To także powód udręki niejednego działkowca I posiadacza ogródka.
Jak więc walczyć z kretem? W internecie oraz w ofercie sklepów ogrodniczych można znaleźć dziesiątki różnych środków i metod, które mają zapewnić skuteczne pozbycie się tego ssaka. To m.in. różnego rodzaju tzw. kretołapy, karbid, którego kawałki umieszcza się w kopcach i polewa wodą, a następnie zasypuje ziemią, granulaty, świece dymne. Krety są z reguły bardzo wrażliwe na wszelkie dźwięki i wibracje, pomóc więc mogą elektroakustyczne odtwarzacze emitującego sygnały o wysokiej częstotliwości w krecim chodniku, odstraszacze hałasujące, drgające i elektroniczne, eko nawozy odstraszające. Krety mają doskonały węch, można więc posadzić rośliny, których specyficznego zapachu nie lubi m.in. lawenda, aksamitka i czarny bez, można wkładać w kretowisko czosnek lub spleśniałe skórki cytryny, pomagać ma także montaż siatki na krety.
Jednak szczeciński Łowczy Miejski nie kryje sceptycyzmu.
– Uniwersalna metoda nie istnieje. Gdyby był taki jeden skuteczny środek na krety, to jego wynalazca pewnie zarobiłby sporo pieniędzy. Krety różnie reagują na różnego rodzaju metody. Czasami pomaga pies, który rozkopuje jego kopce. Krety boją się i nie wychodzą na powierzchnię, a przecież muszą co pewien czas otworzyć sobie chodnik w postaci kopca. I to właśnie one – kopczyki – najbardziej denerwują ludzi, bo niszczą uprawy, trawnik, murawę. – Bo krety występują najczęściej w takich lekko wilgotnych, użyźnianych miejscach ogrodu – tłumaczy Ryszard Czeraszkiewicz ze Szczecińskiego Klubu Przyrodników i Łowczy Miejski.
Dodaje, że oferowane w sprzedaży środki i metody w jakimś stopniu na pewno pomagają.
Ale nie dają pewności, że kret po ich zastosowaniu się wyniesie. Trzeba z nim aktywnie walczyć, a to wymaga czasu, cierpliwości i sił. Nie każdemu odpowiadają też działania skrajne, bo np. niektóre pułapki zabijają kreta. Nie każdy więc chce to robić. Dawniej słynne były metody mechaniczne m.in. gumowy wąż podłączony do rury wydechowej samochodu i wkładany do chodnika, inni lali do nich wodę zalewając krecie korytarze. Ostatnio pojawiła się informacja, że kret nie lubi zapachu ryb. Można więc surową rybę wsunąć w jego podziemny chodnik, zostawić tam i zakopać. Tę metodę polecał jeden z leśników. Niektórzy stosują np. wkładanie do kreciego chodnika kawałka szmatki nasączonej ropą. Nie lubi tej substancji. Trzeba próbować – podsumowuje Łowczy Miejski.




